Reklama

Reklama

Portret damy

Przepis na pierwszą damę Ameryki

Czy pierwsza dama może nie dbać o modę?

Reklama

- "Lady Bird" Johnson, która została pierwszą damą po Jackie Kennedy, w ogóle się modą nie przejmowała. Ale nie miała kompleksów. Amerykankom to szczere podejście do sprawy nawet imponowało. Była starsza, moda interesowała ją mniej i nie udawała, że jest inaczej. Kupowała stroje w zwykłych domach handlowych. Jej osobista asystentka opowiedziała mi taką anegdotę: na obiad w Białym Domu miała przyjść Katharine Graham, wydawczyni "Washington Post". Okazało się, że będzie miała na sobie taką samą sukienkę jak pierwsza dama.

- Asystentka pobiegła do garderoby first lady, by jej o tym powiedzieć. "Naprawdę, muszę ją zmieniać?", westchnęła, ociągając się, Lady Bird. Dla każdej innej pierwszej damy wystąpienie w tej samej kreacji co gość Białego Domu byłoby faux pas. Ale nie dla Lady Bird. W końcu dała się namówić na zmianę sukni. Na brak wyczucia stylu cierpiała też Rosalynn Carter. Ona z kolei potrafiła włożyć tę samą suknię na kilka okazji. Ale ponieważ była "prostą dziewczyną z Południa", jakoś jej wybaczano.

Idealna pierwsza dama jest też perfekcyjną panią domu. Białego Domu. Kto tu miał największe zasługi?

- Znów Jackie Kennedy. Kiedy się wprowadziła, nie mogła uwierzyć, że to takie zaniedbane i "zakurzone" miejsce. Wzięła się do gruntownej renowacji. Była koneserką, umiała docenić urodę i historyczną wagę rzeczy. Kiedy odwiedziła magazyn Białego Domu, była zszokowana, ile zabytkowych mebli i sprzętów niszczało w zapomnieniu. Jackie miała szacunek dla historii USA i postanowiła, że pamiątki po poprzednich prezydentach, zwłaszcza Lincolnie i Jeffersonie, znajdą w Białym Domu stosowne miejsce.

- Chciała, żeby był niczym muzeum narodowego dziedzictwa. Powołała specjalny Komitet ds. sztuki w celu jego renowacji. Zwieńczeniem jej wysiłków był słynny program telewizyjny stacji NBC, w którym pierwsza dama w świetle reflektorów oprowadziła dziennikarzy po całej rezydencji. Przed telewizorami zasiadło wtedy 45 milionów widzów.

Inne ciekawe ingerencje dekoratorskie w Białym Domu?

- Nancy Reagan, dawna aktorka, zapragnęła wprowadzić do rezydencji "odrobinę Hollywood". Wynajęła w tym celu designera z Los Angeles. Na remont wydała 800 tysięcy dolarów, wszystko z datków, i słusznie przeczuwała, że to przedsięwzięcie nie zjedna jej zwolenników. Cóż, takie miała priorytety.

Jaki był dom poprzedniego prezydenta?

- Państwo Obamowie potrzebowali zwykłego, nowoczesnego domu, w którym dobrze będą się czuły ich córki. Co jakiś czas w rezydencji nocowały koleżanki Natashy i Malii, dzieci oglądały kreskówki, w pokojach walały się pudełka po pizzy i śpiwory. Pani Obama postawiła na styl bezpretensjonalny i funkcjonalny: wybrała meble z sieciówki Anthropology i wprowadziła do Białego Domu dzieła sztuki współczesnych artystów, na przykład afroamerykańskiej malarki Almy Thomas. Połączyła styl historyczny z popularnym tak umiejętnie, że opiniotwórczy "Architectural Digest" poświęcił tym zmianom kilka rozkładówek.

Czy pierwsze damy mają w zwyczaju oprowadzać swoje następczynie po rezydencji?

- Tak, to wieloletni zwyczaj. Przekazanie Białego Domu Obamom przez rodzinę Bushów odbyło się w ciepłej atmosferze. Bushom zależało, żeby pierwsi Afroamerykanie czuli się tam komfortowo. Laura Bush zaprosiła Michelle dwukrotnie, wraz z mamą i córkami. Barbara Bush pokazała dzieciom, gdzie są najlepsze kryjówki do zabawy w chowanego. Melania gościła u odchodzącej pary prezydenckiej, ale nie było to oficjalne przekazanie rezydencji, bo Melania nie miała jeszcze swojego sztabu doradców. Raczej kurtuazyjna herbatka.

Amerykanie oczekują, że pierwsza dama zaangażuje się społecznie, będzie wzorem dla kobiet. Co planuje Melania Trump?

- W przypadku Rosalynn Carter była to kampania na rzecz zdrowia psychicznego, Michelle Obama popularyzowała ruch i zdrową dietę wśród najmłodszych. Melania Trump zapowiada, że weźmie na cel agresję w internecie. Kłopot w tym, że już na starcie jest niewiarygodna: jej mąż słynie z agresywnych i złośliwych tweetów. Kampania ma sens wtedy, kiedy pierwsza dama jest blisko ludzi. Melanii trudno będzie ich zjednać, jeśli schowa się przed nimi w Trump Tower w Nowym Jorku.

Czy niewypowiedzianym oczekiwaniem nie jest również to, żeby pierwsza dama była rodowitą Amerykanką?

- Ważniejsze jest raczej to, żeby ich prezydentowa kochała Amerykę, odczuwała dumę narodową popartą znajomością historii i tradycji. Jedyną pierwszą damą przed Melanią Trump, która nie urodziła się w USA, była Brytyjka Louisa Adams. Było to w 1825 roku! Prezydentowa, dla której angielski nie jest językiem ojczystym i nie wychowała się w kulturze anglosaskiej, jest dla Amerykanów wyzwaniem. No ale nie tak znów wielkim jak to, że pozowała nago na okładce męskiego magazynu "GQ".

Czy wszystkie pierwsze damy czuły się w swojej roli szczęśliwe?

- Barbara Bush powiedziała, że mogłaby wrócić do Białego Domu choćby za chwilę. Odpowiadał jej ten styl życia i poczucie, że jest lubiana i potrzebna. Natomiast Michelle Obama nie była zachwycona swoją rolą. Przynajmniej na początku pierwszej kadencji. Musiała zrezygnować z kariery menedżerki w szpitalu, dobrze płatnej i satysfakcjonującej pracy. Nie chciała przenosić się do Białego Domu. Jej przypadek zainicjował publiczną debatę, czy pierwsza dama faktycznie musi rezygnować z pracy zawodowej, ale w końcu Obamowie wspólnie zdecydowali, że doprowadziłoby to do zbyt wielu konfliktów interesów. Czy Melania Trump jest szczęśliwa? To niewiadoma nawet dla nas, komentatorów będących blisko Białego Domu. Melania to Słowianka, może wam łatwiej jest ocenić jej nastrój? Co myślą kobiety w Polsce o naszej pierwszej damie?

Chyba wzbudza współczucie. Media utrwalają wizerunek Melanii jako zakładnika tyrana. Widziałam nawet taki mem: Melania, mrugnij dwa razy, jeśli potrzebujesz pomocy. Podczas zaprzysiężenia nie sprawiała wrażenia szczęśliwej. Chyba że to nerwy.

- To prawda. Byłam na balu inauguracyjnym jako korespondentka CNN. Faktycznie, w mowie ciała pierwszej pary było coś niezgrabnego. Ich taniec był sztywny, a oni sami bardzo od siebie odlegli. W pierwszym tańcu Obamów było tyle czułości i naturalnego wdzięku.

Pierwsza dama może mówić to, co myśli?

- Raczej nie. W sprawach wizerunkowych pomaga sztab doradców liczący około dwudziestu osób, na czele z szefem personelu i sekretarzem prasowym. Podam przykład: Michelle Obama nie wyrażała głośno sprzeciwu wobec powszechnej dostępności broni, bo mogłoby to zaszkodzić prezydenturze męża. Najbardziej niezależna i bezkompromisowa, jeśli chodzi o publiczne wypowiedzi, była Betty Ford. Opowiedziała publicznie o swojej mastektomii i to w czasach, kiedy nie wypadało użyć publicznie słowa "pierś". Zszokowała Amerykanów, mówiąc, że gdyby była w wieku swoich dzieci, też zapaliłaby trawkę.

- Głośno opowiadała się za prawem kobiet do decydowania o aborcji. Jej doradcy chcieli ją uciszyć i poskarżyli się nawet prezydentowi. Ten powiedział: "Wasze biuro jest bliżej, sami z nią porozmawiajcie". Ludzie kochali ją za szczerość. Była tak popularna, że została "tajną bronią" Forda w walce o reelekcję. Amerykanki mówiły, że zagłosują na "męża Betty Ford". Prezydentową, która bardzo ważyła słowa, była Hillary Clinton. Paradoksalnie, była przez to odbierana jako nieszczera, choć uważam, że to niesprawiedliwa ocena.

Jak układały się relacje między pierwszymi damami? Jakieś zaskakujące sympatie czy antypatie?

- Nie miała na to wpływu przynależność partyjna. Nancy Reagan nie przepadała za Barbarą Bush, chociaż obie należały do tego samego obozu politycznego. Po pierwsze Nancy, która wszystko brała do siebie, nie mogła wybaczyć, że George Bush krytykował Reagana, a po drugie zwyczajnie zazdrościła Barbarze popularności i charyzmy. Michelle Obama, żona demokraty, świetnie rozumiała się z Laurą Bush, żoną republikanina. Obie były bardzo rodzinne. Michelle nie było po drodze z Hillary Clinton. Owszem, wspierała ją w kampanii, ale nie przekładało się to na zażyłość.

Z którą pierwszą damą zaprzyjaźni się Melania Trump?

- Nie sądzę, by kiedykolwiek udało się jej zbliżyć do Michelle Obamy po tym, jak wraz z Donaldem Trumpem kwestionowała amerykańskie pochodzenie jej męża. Na względy Hillary też nie może liczyć. Laura Bush i Barbara Bush? Donald Trump mówił źle o polityce Busha i wojnie w Iraku. Trochę współczuję Melanii, bo jej mąż tak polaryzuje ludzi, że trudno mi sobie wyobrazić, by którakolwiek wcześniejsza dama chciała z nią kontaktów. Skłaniam się ku spekulacjom, że wiele obowiązków pierwszej damy przejmie córka Trumpa z pierwszego małżeństwa, Ivanka Trump. Ona i jej mąż byli w Białym Domu widywani częściej niż Melania.

Melania Trump jest "egzotyczna". Czy jednak w wypadku wygranej Hillary Bill Clinton jako pierwszy dżentelmen nie byłby trudniejszy do zaakceptowania? Jakie miałby obowiązki?

- Nie spodziewano by się, że zajmie się urządzaniem Białego Domu, akceptacją menu, list gości i świątecznych dekoracji. Najpewniej mógłby pracować zawodowo i miałby więcej swobody niż jakakolwiek pierwsza dama w historii. Byłby wyzwaniem dla protokołu: jak "zagospodarować" pierwszego dżentelmena podczas wizyty pani prezydent u premiera innego kraju? Co powinien robić podczas spotkania w cztery oczy Madame President z inną głową państwa? Pić herbatkę z jego żoną? Prawdopodobnie spotykałby się z miejscowymi dygnitarzami. Wraz z wyborem pierwszej kobiety na prezydenta USA pewnie wreszcie upadłoby wiele seksistowskich stereotypów. Amerykanie musieliby się jakoś z tym oswoić, tak jak teraz z egzotyczną pierwszą damą. Najwidoczniej na pierwszego dżentelmena nie byliśmy jeszcze gotowi.

Rozmawiała Grażyna Saniuk


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje