Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pomóż uratować Wojtusia. Brakuje tak niewiele

- Stałam tam i słyszałam wszystko. Te dźwięki zostaną ze mną na zawsze. Krzyk przerażenia, wrzask rozpaczy i rozdzierające serce "Maaamooo!". Ta bezsilność. Najgorsze uczucie, jakiego doświadcza rodzic cierpiącego dziecka. Powiedziałam sobie, że NIGDY go już nie zostawię nawet na chwilę - pisze zrozpaczona mama. Trwają ostatnie godziny zbiórki na leczenie chłopca. Do pełnej kwoty brakuje 100 tysięcy złotych.

Nie ma chyba gorszej wiadomości w życiu rodzica, niż ta, że zachorowało dziecko. Szczególnie, gdy w grę wchodzi wyjątkowo złośliwe schorzenia, które nie tylko odbierają maluchom radość życia, ale mogą je przedwcześnie zakończyć. Ten horror przeżywają rodzice czteroletniego Wojtusia z Częstochowy. Na szczęście można pomóc.

Reklama

Zbiórkę na leczenie neuroblastomy rodzice Wojtka prowadzą przez portal Siepomaga. Droga do celu była daleka, bo na leczenie we włoskiej klinice trzeba przeznaczyć milion złotych. Ogromną część tej kwoty udało się zebrać. Brakuje tak niewiele... Rodzice chłopca są gotowi zrobić wszystko, aby ocalić życie synka, jednak nie poradzą sobie bez pomocy z zewnątrz.

- Rutynowa kontrola, kilka badań i diagnoza, która sprawia, że cały świat przestaje mieć znaczenie. Zaczyna liczyć się tylko jedno: życie i zdrowie twojego dziecka. Żadne zdjęcie nie zatrzyma chwili na dłużej, kiedy w oczach dziecka widzisz gasnące życie. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. I jest tylko jedna szansa, by szala zwycięstwa przekrzywiła się na naszą stronę - pisze na stronie Siepomaga mama Wojtka.

Jak zawsze w takich przypadkach największym wrogiem jest czas. Zostało 12 godzin, by zebrać pełną kwotę potrzebną na leczenie. Aby zwiększyć szansę na wyzdrowienie, chłopiec powinien trafić do kliniki już w sierpniu.

- Dzieciństwo Wojtka skończyło się w momencie diagnozy. Zniknął plac zabaw, ulubione dinozaury, młodszy brat. Pojawiło się szpitalne łóżko, mnóstwo rurek, przewodów, kolejne wkłucia, leki. Radosne krzyki i piski podczas zabawy na nieme wołanie o pomoc, które widzę w jego oczach. Czy można powiedzieć 4-latkowi, że śmierć czyha za rogiem? - pisze zrozpaczona, ale jednocześnie zdeterminowana mama chłopca.

Rodzice Wojtusia się nie poddają. Liczą na pomoc i wierzą, że synka uda się wyleczyć i zapewnić mu zdrowe dzieciństwo i życie. Zostało coraz mniej czasu. W ciągu ostatnich 12 godzin zbiórki trzeba zebrać 112 tys. złotych. 

Zbiórka prowadzona jest na stronie https://www.siepomaga.pl/ratujemy-wojtusia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje