Przejdź na stronę główną Interia.pl

Polka wiecznie młoda

Co to w ogóle jest kryzys wieku średniego?

Reklama

- W psychologii tłumaczy się to głębiej, uważa się, że rozwój tożsamości "ja" mógł być przyspieszony albo wyreżyserowany. Nie było świadomego szukania, które pozwala poznać własne potrzeby. Czasami nie ma nawet miejsca na poszukiwanie i zastanowienie, bo, np. rodzice wymyślili już, że zostaniesz lekarzem. I pewnego dnia, mając 35 lat budzisz się i myślisz: nienawidzę swojego zawodu, nienawidzę żony lekarki leżącej obok, co ja tu robię, kiedy tak naprawdę mdleję na widok krwi... 

- Sam kryzys też się przesunął, bo dojrzewamy później i to, co kiedyś było kryzysem 40-latka, dziś przeżywają 50-latkowie.

O męskim kryzysie wiadomo sporo: sportowe auta, wymiana żony na młodszy model. A co z kobiecym kryzysem?

- Mechanizmy są podobne, tylko przyzwolenie na kryzysy mniejsze.

My też mamy już prawo przeżywać kryzysy...

- Myślę, że wcześniej też je przeżywałyśmy, tylko teraz zostały przepuszczone z podświadomości do świadomości. Nasz rozwój jest tak skonstruowany, że w pewnym etapie następują podsumowania, pierwszy kryzys mamy według badań w wieku roku, potem 3 lat, 7., 12. Dla psychologa kryzys to moment, w którym pojawiają się nowe potrzeby związane z rozwojem biologicznym i te potrzeby nie mogą się spełnić w dotychczasowym życiu, np. roczne dziecko ma potrzebę poczucia bezpieczeństwa, kiedy mama jest blisko, ale z czasem pojawia się potrzeba autonomii, żeby móc poznać świat i bezpiecznie eksplorować go w pewnym oddaleniu od mamy.

- Funkcją kryzysu jest popychanie do przodu, ale żeby mogło się pojawić nowe, trzeba zniszczyć stare struktury. W kryzysach zawsze jest tak, że najpierw jest regres, potem dopiero progres. Musi się pojawić ten krok do tyłu.

- My kobiety przeżywałyśmy różne kryzysy, ale role, które były nam bardzo sztywno przypisane, styl życia powodowały, że te możliwości do przeżywania kryzysu i szukania różnych alternatywnych rozwiązań były bardzo ograniczone. I to się zmieniło. Kobiety dziś przez to, że mają prawo zmienić męża, nie chcieć mieć dzieci, mają prawo podejmować decyzje, mają też większą możliwość wyboru oraz prawo do kryzysu. Bo kryzys jest też wyborem tego, w którą stronę chcę pójść - w prawo, w lewo, czy do przodu.

Kiedy przeżywamy ten kryzys?

- W bardzo różnym wieku, w zależności od tego, co się stało w naszym życiu. Czasami kobieta przeżywa go mając 35 lat, bo gdy miała 20 i powinna go przeżyć, to miała już dzieci i dom i nie miała czasu na kryzys.

Przeżywamy kryzys wtedy, kiedy mamy na to czas?

- Wtedy, kiedy mamy na to przestrzeń. Są oczywiście momenty sprzyjające, np. okrągłe daty, w sposób naturalny człowiek podsumowuje własne życie i czasami te podsumowania nie wypadają korzystnie, pojawiają się więc negatywne emocje. Czasami kryzysy związane są z pojedynczymi wydarzeniami, które wytrącają nas z zaprogramowanego życia. To są różne stany graniczne, które powodują, że się budzimy. Jest też tak, że różnym etapom życia przypisujemy określone oczekiwania społeczne, np. dziś od 30-latki wymaga się tego, żeby już miała rozkręconą karierę i zmierzała do tego, żeby mieć dom, 40-latka powinna być panią prezes, ale też mieć trójkę dzieci i najlepiej wszystko to ogarniać bez niani. Kryzysy są też 0czywiście związane z tym jak wyglądamy.

Musi być czas na przeżycie konkretnych emocji?

- Tak . Mówi się, że rozwój jest harmonijny, rytmiczny. Tak to natura wymyśliła, że biją nam różne zegary. Jest zegar biologiczny i psychologiczny. Często, gdy zegar biologiczny staje się niemiłosierny i niewiele możemy zrobić, żeby wyglądać bardzo młodo, to okazuje się, że to jest najlepszy dla nas czas psychologicznie. Nasze ciało jest w społecznym postrzeganiu najatrakcyjniejsze, najbardziej sprawne do ok 40. roku życia, ale 35 lat to jest ten moment, kiedy dopiero zaczynamy się dobrze czuć ze sobą, z własnym ciałem, seksualnością. A więc, gdy zaczynamy się dobrze czuć psychicznie, zaczynamy się też starzeć. Mamy mnóstwo atrybutów psychologicznych, które równoważą nam "starty" fizyczne, tak to zostało pomyślane. Ale myślę, że tym zatrzymywaniem młodości w sferze fizycznej, chcemy zatrzymać dojrzałość w sferze psychicznej. Nie chcemy wykonać pracy psychologicznej. Dlatego widzimy 30-, 40- a nawet 50-latków, którzy mieszkają na siłowni, bo nagle obudziły się w nich demony.

Ale to jest ten moment - także u kobiet - kiedy zauważamy, że nasze ciało się zmienia i jeśli nie weźmiemy się za siebie, to może być źle.

- Dążenie do bycia fit jest ok, ale jest też potrzeba zatrzymania tego psychologicznego rozwoju. Próbujemy więc fizycznie nie dojrzeć, żeby nie dopuścić do psychologicznego dojrzewania. Żyjemy w takiej kulturze, która nie sprzyja dojrzałości.

- Poza tym Polki nie znają w ogóle profilaktyki. Do dermatologa idziemy, kiedy już mamy zmarszczki, na siłownię, kiedy za dużo tłuszczu i ciało robi się mniej jędrne. A trzeba zaczynać wtedy, kiedy jeszcze wszystko jest ok. Stosujemy inwazję a nie profilaktykę, długo nie robimy nic, nagle  widzimy oznaki starzenia więc robimy lifting. A jest cała masa pośredniczących zabiegów, które możemy sobie zafundować, zanim będziemy się inwazyjnie odmładzać. Problem tkwi także w tym, że chcemy natychmiastowych efektów.

- Dziś komentujemy Renee Zellweger, która całkowicie zmieniła twarz i w dodatku mówi, że teraz wreszcie jest szczęśliwa. Ale czy my w to wierzymy? To brzmi karykaturalnie  w porównaniu z tym jak ona wygląda. W tych zmianach chodzi nie tylko o to, że wygląda się młodziej, ale że wygląda się inaczej

Inaczej czyli gorzej?

- Poczucie naszej wartości, bezpieczeństwa jest związane z własną tożsamością. Kiedy mamy półtora roku zaczynamy się identyfikować ze sobą, rozpoznajemy się w lustrze, rozpoznajemy to "ja " wśród innych ludzi, bo to "ja" jest tym, co nas najbardziej wyróżnia spośród innych ludzi, jest niepowtarzalne i to jest związane z tym, co widzę w lustrze. Nawet jeśli mój nos nie jest doskonały, to ja nie znam takiego drugiego nosa. Natura tak to wymyśliła, że ta twarz jest po prostu niepowtarzalna. Wszelkie korekty twarzy wpływają na naszą tożsamość.

Tego aspektu raczej się nie porusza.

- Bo ludzie są skupieni na odbiorze w kategorii ładny - brzydki, a to jest poziom ten sam - inny. W psychologicznym wymiarze to jest dużo ważniejsze, bo to jest nasza tożsamość jedyna i niepodważalna.

Gdzie jest granica?

- Granica jest w nas. Zawsze wracamy do takich frazesów: zaakceptuj siebie, poczucie wartości.

"Okiem Ohme. Polka wiecznie młoda"
Premiera: w środę, 12 października, o godz. 22.00 na TLC

Reklama

Reklama