Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Poezja pachnie wolnością

Więzienie to nie tylko miejsce odbywania kary. Tam też toczy się życie, a ludzie odkrywają w sobie talenty, uczą się i poznają lepiej samych siebie. Nie tylko dlatego, że znaleźli się w ekstremalnych warunkach, również dlatego, że spotkali osoby, które postanowiły odkryć przed nimi nowe światy i głębiej zrozumieć własne emocje. Osoby, które do więzień i aresztów wprowadzają literaturę. O tym, jak poezja zagościła w Areszcie Śledczym w Gdańsku, opowiada Tomasz Lipski uczestnik konferencji "Literatura w więzieniu 2", która odbyła się w Krakowie.

Izabela Grelowska: Jak to się stało, że zainteresował się pan twórczością osadzonych? Czy może to pan zachęcił ich do pisania?

Reklama

Tomasz Lipski: - Wydaje mi się, że to ja ich zachęciłem. W 2013 roku promowałem swoją twórczość w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Dowiedziałem się, że działa tam radiowęzeł i zapytałem, czy mógłbym prowadzić audycję, w której będę prezentował poezję i muzykę. Uzyskałem zgodę i tak zaczęła się ta współpraca. W czasie audycji zacząłem namawiać osadzonych do nadsyłania wierszy, jeśli je piszą. A jeśli nie, to zaproponowałem, aby zaczęli opisywać swoje przeżycia i emocje. Nadeszło ponad sto prac i część z nich została zamieszczona w antologii "Powiew wolności", która ukazała się w Areszcie Śledczym w Gdańsku w roku 2014.

Od razu trafił pan na podatny grunt, czy trzeba było wysiłku, by przekonać osadzonych?

- Trochę to trwało. Audycję prowadziłem co drugi tydzień w piątki i po kilku tygodniach nadszedł pierwszy tekst. Stopniowo zaczęły napływać kolejne i w pewnym momencie doszło do tego, że trudno mi było nadążyć z czytaniem na bieżąco. Zaczęło ich przychodzić bardzo dużo. Więźniowie w ten sposób komunikowali się ze sobą, rywalizowali, wytworzył się między nimi swoisty poetycki dialog. Znaczenie miał też kontakt miedzy kobietami i mężczyznami, bo normalnie są oni odseparowani w oddzielnych blokach, a w audycji mogli wysłuchać swoich tekstów, a nawet się pozdrawiać.

Czy pan po prostu przyjmował i prezentował te wiersze, czy może była to forma jakichś warsztatów?

- Nie ingerowałem w teksty. Nie poprawiałem żadnych błędów, nawet stylistycznych. W tych wierszach najważniejsze są emocje, osobisty przekaz.  Po jakimś czasie miałem okazję prowadzić z osadzonymi warsztaty, na których czytaliśmy, rozmawialiśmy, ale nigdy nie ingerowałem w ich twórczość.

A jaka jest ta twórczość?

- Poziom jest oczywiście zróżnicowany. W areszcie przebywają ludzie o różnym poziomie wykształcenia, inteligencji, wrażliwości, oczytania. Pojawiały się różne formy literackie. Były wiersze rymowane i białe, a także dużo wierszy satyrycznych, które dawały osadzonym chwilę wytchnienia a nawet śmiechu i radości.

Czy poezja w areszcie to jest rodzaj resocjalizacji?

- Poezja to rodzaj terapii. Pozwala nawiązać kontakt z własnymi uczuciami i daje możliwość wyrzucenia ich na papier, co pozwala głębiej wniknąć w samego siebie. Zrozumieć co i dlaczego czujemy. Zastanowić się nad tym, co nam tam siedzi w środku. I to jest o wiele zdrowsze niż wyrażanie emocji, często nawet agresji czy buntu, w formie bezpośredniej. Służba więzienna też potwierdza, że to bardzo dobrze wpływa na osadzonych. Pozwala im się zrelaksować, ale daje też szanse na wewnętrzną refleksję.

Czy trudno jest z tego rodzaju inicjatywą wejść do takiej instytucji jak więzienie czy areszt śledczy?

- To zależy od osób, które pracują w danym zakładzie. Ja akurat trafiłem na wspaniałych otwartych ludzi, którzy mają ochotę wprowadzać nowe rozwiązania i poszerzać zakres działalności kulturalno-edukacyjnej. To na pracownikach służby więziennej spoczywa cała biurokracja zwiazana z takimi projektami, a jest sporo formalności i nierzadko trzeba uzyskać zgody nawet z centrali w Warszawie. Nie jest to proste, ale ja trafiłem na osoby z pasją, którym się chce, takie jak porucznik  Adrian Głań, który umożliwił mi spotykanie się osadzonymi.

Jakie są dalsze losy projektu? Czy będą kolejne edycje antologii?

- W tej chwili audycję prowadzą już sami osadzeni. Ja pojawiam się od czasu do czasu, a oni sami ją tworzą i nawołują do przysyłania tekstów. W areszcie śledczym jest rotacja, część osób wychodzi, pojawiają się nowe, ale audycja jest na antenie radiowęzła nieprzerwanie od 2013 roku. Planujemy wydanie kolejnej edycji antologii, bo są nowe teksty. Cały czas prowadzimy różnego rodzaju warsztaty również teatralne, przy których współpracuję

Czyli w areszcie będzie teatr?

-  Tak, działa tam tzw. Teatr Forum. To bardzo angażująca działalność,  gdzie osadzeni mają dużo do powiedzenia jeśli chodzi o to, w którym kierunku sztuka pójdzie, jaki będzie jej kształt. Na ukończeniu jest również słuchowisko, które zrobiliśmy z osadzonymi na podstawie ich tekstów i scenariuszy napisanych przez jedną z osób. Zostanie ono wydane na płycie.

Czytaj też: Maria Dąbrowska-Majewska: Więzienie to Polska w mikroskali

Więcej o konferencji Literatura w więzieniu 2

Tomasz Lipski - poeta, muzyk, animator kultury. Członek Pomorskiego Stowarzyszenia Integracji Kultur i Sztuki "Jeden Świat" w Sopocie. Autor czterech książek, laureat wielu konkursów poetyckich. Stypendysta Miasta Gdańska oraz Marszałka Województwa Pomorskiego dla twórców kultury. Przez kilka lat prowadził audycje autorskie w radiowęźle w Areszcie Śledczym w Gdańsku. Dzięki dofinansowaniu Służby Więziennej w Gdańsku wydał w 2014 roku antologię poezji osób osadzonych w Areszcie Śledczym w Gdańsku Powiew wolności. W 2015 roku otrzymał nagrodę ufundowaną przez Fundację Polcul im. Jerzego Bonieckiego za wieloletnią działalność na rzecz animacji kultury w środowisku lokalnym Trójmiasta i propagowanie polskiej kultury za granicą. Pracownik Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje