Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pływający symbol monarchii

Słynny jacht był salonem Windsorów, w którym przyjmowali gości. Miał być także nuklearnym bunkrem.

Kiedy w grudniu 1997 roku królowa Elżbieta II po raz ostatni schodziła z jego pokładu w porcie Portsmouth, uroniła łzę. Jacht Britannia był dla niej, jak mówiła, "jedynym miejscem na świecie, w którym naprawdę wypoczywam". Tego popołudnia zegar okrętowy zatrzymano na godzinie 3:01.

Reklama

W porównaniu z bajecznie wyposażonym, 180-metrowej długości najnowszym jachtem motorowym Azzam królewskiej rodziny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, krótsza o 54 metry HMY (skrót Her Majesty’s Yacht) Britannia jest skromnym, jak na obecne standardy, stateczkiem pasażerskim, co nie zmienia faktu, że przed 66 laty, gdy została zwodowana, uchodziła za jednostkę luksusową.

Królowa Elżbieta II opłynęła nią cały świat. Od 21 lat Britannia jest już tylko statkiem-muzeum zacumowanym na stałe w edynburskim porcie Leith. Bilet wstępu wraz z przewodnikiem audio w języku polskim kosztuje 16,5 funta. Zwiedzający mogą obejrzeć m.in. sterówkę, nad nią mostek kapitański, przestronny salon, ogromną, bo aż 56-osobową jadalnię, oddzielne salony oraz sypialnie Elżbiety II i jej męża księcia Filipa, jedyny na jachcie apartament z podwójnym łożem dla nowożeńców, obszerne kajuty dla gości, pomieszczenia dla załogi liczącej 21 oficerów i 256 marynarzy, całe zaplecze techniczne, szpital, salę prób dla 26-osobowej orkiestry, garaż z królewskim Rolls-Royce’em Phantomem V, by na koniec tej fascynującej wycieczki za kurtynę królewskiego życia zrobić sobie selfie pod dzwonem okrętowym, który wisi na przystosowanym do lądowania helikoptera pokładzie.

HMY Britannia służyła rodzinie królewskiej 44 lata. Przepłynęła ponad milion mil morskich podczas 696 podróży zagranicznych i 272 krajowych rejsów. Zgodnie z tradycją jacht należał do Royal Navy (Marynarki Królewskiej), co skutkowało wyposażeniem go w dwie 4-funtowe armatki.

Ta pływająca rezydencja została zaprojektowana nie tylko jako królewski jacht, bo gdyby doszło do wojny, miała służyć jako... szpital! Ujawnione przez jednego z brytyjskich historyków tajne dokumenty rządowe z czasów zimnej wojny przewidywały dla jachtu również rolę "pływającego bunkra" dla monarchini. Kryłby się on na wodach licznych szkockich zatok w razie zagrożenia atakiem nuklearnym.

Kto gościł na jachcie, ten liczył się w świecie.

W swój pierwszy rejs Britannia pod dowództwem wiceadmirała Sir Conolly’ego Abela Smitha popłynęła w 1954 roku na Maltę z księżniczką Anną i księciem Karolem. W późniejszych latach aż cztery pary nowożeńców (księżniczka Małgorzata i Antony Amstrong-Jones, księżniczka Anna i Mark Phillips, książę Karol i Diana oraz książę Andrzej i Sarah) spędziły na pokładzie jachtu swe miesiące miodowe.

Gościły tu takie osobistości jak słynny brytyjski premier z czasów II wojny światowej, Winston Churchill, premier Indii Rajiv Gandhi, pierwszy po epoce apartheidu prezydent RPA Nelson Mandela, prezydent Rosji Borys Jelcyn czy amerykańscy prezydenci: Dwight Einsenhower, Ronald Reagan i Bill Clinton.

Britannia podczas lata często wyruszała w rodzinny rejs po zachodnim wybrzeżu Szkocji, wśród jego rozlicznych wysp. Trasa zazwyczaj obejmowała cumowanie w okolicach zamku Mey, aby pasażerowie mogli odwiedzić Królową Matkę. Kolejny postój był w Aberdeen po to, by Elżbieta II mogła udać się do swojej ulubionej letniej rezydencji - Balmoral.

Ostatnią państwową misją królewskiego jachtu było przewiezienie do Wielkiej Brytanii ostatniego gubernatora Hongkongu i księcia Karola po przekazaniu tej metropolii władzom Chin 1 lipca 1997 roku.

Britannia nie doczekała się swego następcy, ponieważ w 1997 roku rząd brytyjski uznał, że państwa, a więc podatników, nie stać na wydatek 50 milionów funtów na samą tylko budowę nowej jednostki, nie mówiąc już o wielomilionowych kosztach jej rocznego utrzymania. Na Britannii kończy się zatem lista 83 królewskich jachtów, z których pierwszy, HMY Mary, rozpoczął służbę już w 1660 roku! 

     JRG

           

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje