Reklama

Reklama

Pan i Pani w sobie zakochani

Historia ich miłość: Anna Wyszkoni i Maciej Durczak

Maciej Durczak:

- Pierwszy raz zobaczyłem Anię w katowickim Spodku, w 2000 r. Grała z Łzami przed zespołem The Offspring. Nie dla swojej publiczności, tylko punkowej, rockowej, a przyjęcie było fenomenalne. Spodobała mi się jej energia i autentyczność. Trzy lata później lider Łez zwrócił się do mnie z propozycją współpracy. Jej pierwszym owocem było wygranie konkursu premier w Opolu w 2003 r. Zaproponowałem, żeby Ania wyszła w białej sukni zaprojektowanej przez Macieja Zienia. Wyglądała pięknie, została doceniona i tak to się zaczęło.

Reklama

- Zresztą od razu chciałem zmienić jej sceniczny image: wizerunek pseudopunkówy w ciężkich butach i rozciągniętym swetrze nie pasował do delikatnej, zmysłowej dziewczyny. Należało pokazać, że nie tylko dobrze śpiewa, ale jest też atrakcyjną kobietą. Krótkie marchewkowe włosy Ani miały zapowiadać jej pierwszą solową płytę. Wraz z kolejnym albumem nastąpiła zmiana na blond. Patrzę na Anię jednocześnie jak na kobietę i artystkę, jak partner i menedżer. Między nami nie od razu zaiskrzyło. Ona się śmieje, że z naszego pierwszego spotkania - kojarzy tylko jakieś dziwne buty, których ja nawet nie pamiętam...

- Jest bardzo uparta, zawsze chce pokazać swoją niezależność. Nawet w drobiazgach, np. kiedy miała rękę w gipsie, mieliśmy drobną sprzeczkę, po której poszła do kuchni robić sobie kanapkę, mimo że nie potrafiła nawet porządnie złapać noża. A gdy zaproponowałem, że jej pomogę, dumnie odmówiła. Ale ten upór ma swoje dobre strony. Nigdy nie zaśpiewa czegoś, czego nie czuje - choćby tekst był świetny, nie ma sensu jej namawiać. Bardzo mocną, pozytywną cechą, którą u niej cenię, jest wysoka artystyczna świadomość.

- Kiedy Ania pisze tekst, jestem pierwszym recenzentem, a ona przyjmuje moje uwagi. Zwłaszcza podczas pracy nad pierwszą solową płytą - przychodziłem do studia, słuchałem i marudziłem, że coś jest zaśpiewane infantylnie, coś przerysowane, że za dużo maniery. Oczywiście na chwilę wywracało to Ani świat, ale potem przyznawała mi rację. Teraz już tych "problemów" nie ma - przy drugiej płycie wiedziała dokładnie, co i jak chce zaśpiewać. Miała klarowną wizję, przy okazji spójną z moją - uważam, że w pełni dojrzała jako artystka. Jest genialną mamą. Codziennie jej mówię, że ją podziwiam - gdyby mogła nie spać, całą dobę poświęcałaby dzieciom.

- Pola jest promyczkiem biegającym po domu, jesteśmy w niej absolutnie zakochani. Jest bardzo muzykalna, z łatwością zapamiętuje melodie, a zasypia tylko przy dźwiękach drugiej płyty mamusi.

- Wieczorny rytuał wygląda tak: czytamy książeczkę, Pola pokazuje na sprzęt grający, mówi "mama" i wtedy nastaje czas usypiania. Zaręczyliśmy się w Paryżu w 2010 r., podczas koncertu George’a Michaela. To była pierwsza jego trasa od 18 lat - oboje jesteśmy fanami tego artysty. Miałem przygotowany pierścionek, kwiatów nie było, bo wszystko by się wydało. Ania nie wiedziała nawet, że idziemy na koncert. Wsiedliśmy do metra, nagle wyłania się słynna hala widowiskowa w Paryżu, Bercy, i tam już nie dało się ukryć celu wyprawy: tłum ludzi, billboardy reklamujące koncert...

- Kiedy się oświadczałem, podczas piosenki "Careless Whisper", Ania nie wiedziała, o co chodzi - był straszny hałas, a ja zacząłem mocować się z jej palcem. Dopiero po kilku minutach, gdy dotarło do niej, co się dzieje, popłakała się... Pierścionek nosi cały czas. Jest zafascynowana takimi wokalistkami jak Alicia Keys czy Beyoncé. Kiedyś lubiła Tori Amos, do czasu, kiedy wyszła z jej koncertu w Zabrzu, bo był tak nudny. Słuchamy też dużo "męskiej" muzyki: Coldplay, George’a Michaela, mnóstwo zespołów alternatywnych...

- To bardzo ambitna osoba, wciąż się rozwija, odkrywa nowe możliwości wokalne i szlifuje techniki. Chciałbym, żeby za 30 lat była jak Annie Lennox, a za 50 - jak Tina Turner! Bardzo dba o swoje zdrowie - nie tyka alkoholu ani papierosów, aby nie odbiło się to na jej głosie. Jej jedynym nałogiem są zakupy. W Berlinie czy Londynie ma ulubione sklepy - przez internet nie kupuje, bo boi się, że nie trafi z rozmiarem: jest bardzo drobna i zdarza się, że XS okazuje się za duży. Ania ma adoratorów, którzy przysyłają listy, maile. Nie jestem o to zazdrosny, bo jej ufam. Poza tym uwielbia pokoncertowe kontakty z ludźmi, co mnie bardzo cieszy jako jej menedżera.

- Gdyby mogła, siedziałaby z fanami do rana, często muszę interweniować. Ona wzbudza w ludziach jakieś nieprawdopodobne emocje, po dwóch godzinach koncertu potrafią zwierzyć się jej z całego życia. Działa też terapeutycznie na dzieci. Jest w Warszawie pewien chłopiec z porażeniem mózgowym - uwięziony w swoim ciele nie chodzi samodzielnie, ale jest niezwykle inteligentny, wrażliwy i wszystko rozumie. Bardzo lubi Anię i jego rodzice, jak tylko jesteśmy w stolicy, przyjeżdżają z nim, żeby się z nią spotkał. I mówią, że on potem dostaje poweru na dwa tygodnie - sam wstaje, idzie do toalety, normalnie się porusza... Niesamowite, ale oni uznają to za najlepszą terapię dla syna.

- Współpracujemy z Fundacją Mam Marzenie, która spełnia życzenia nieuleczalnie chorych dzieci. Tego typu zaangażowanie jest dla nas obojga oczywiste. Jedziemy np. na onkologiczny oddział dziecięcy - ja czasem nie daję rady, ledwo się trzymam, a Ania przez kilka godzin śpiewa z dziećmi, bawi się, rozmawia, każdemu poświęca sporo czasu. Jest twarda, ale kiedy wsiadamy do samochodu, rozkleja się. Potrafię być krytyczny wobec Ani jako artystki. Po koncercie mówię, nad czym musimy popracować, co zmienić. Używam formy "my", bo to nasze dzieło. Nauczyłem się już spokojniej przekazywać uwagi, kiedyś reagowałem zbyt gwałtownie. To, co tworzymy, jest efektem wielu kompromisów, ale wizja jest wspólna. Najistotniejszym elementem jest Ania. To na nią ludzie patrzą i to jej słuchają.

-----

Maciej Durczak - menedżer i producent muzyczny, właściciel firmy Rock House Entertainment. Ma 41 lat. Przez wiele lat prowadził karierę zespołu Ich Troje i Michała Wiśniewskiego, a także zespołów Łzy, Video, Virgin, Big Cyc, Czarno-Czarni, Sumptuastic, Blenders, Oddział Zamknięty. Od 2003 r. menedżer Anny Wyszkoni. Od kilku lat zajmuje się zespołami Bracia i Plateau, od niedawna również solową karierą Janusza Panasewicza. Ma dwie córki - 10-letnią Oliwię i ze związku z Anną Wyszkoni Polę.

Zobacz teledyski Ani Wyszkoni w serwisie Muzyka

Wika Kwiatkowska

PANI 6/2014


Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Wyszkoni

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje