Przejdź na stronę główną Interia.pl

One dają nam siłę

Tyle wzruszeń, marzeń, zaskoczeń. Trudno wręcz wymienić, ile im zawdzięczamy. Krystyna Janda, Katarzyna Nosowska, Martyna Wojciechowska. Jakie było dla nich te minione 30 lat? Przeczytaj fragment wywiadu z Krystyną Jandą, który znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI.

Krystyna Janda chciała wracać do domu do kiedy dostała nagrodę w Cannes. Najważniejsza była rodzina. A co liczy się dzisiaj?

Reklama

Ikona. Tak się o pani mówi. Jeden z ministrów nazwał panią nawet dobrem narodowym. Czuje pani ciężar tej odpowiedzialności?

- Na moje życie codzienne to nie ma wpływu, nawet jeśli tak się mówi. Bo czy jest się ikoną, czy nie, trzeba rano umyć zęby, iść po zakupy, załatwić sprawy w teatrze, zagrać co wieczór wreszcie. Tyle że odpowiedzialność jest większa, poprzeczka zawieszona wyżej. Muszę starać się nie zawieść... Spełnić oczekiwania.

Ten autorytet sprawia, że od 12 lat czytelniczki naszego magazynu pytają panią, jak żyć.

- I są to pytania o sprawy ostateczne! Zwracają się do mnie kobiety, które muszą podjąć decyzję i brakuje im do tego odwagi. Na początku miałam wielki problem z pisaniem odpowiedzi, nie wiedziałam, jak udźwignąć ten ciężar. Z każdym listem chodziłam dwa tygodnie, myślałam nad nim. Ale już się nauczyłam. Traktuję te pytania bardzo serio, jednak nigdy nie doradzam, nie daję jednoznacznych odpowiedzi. Jestem na to zbyt odpowiedzialna. A co do autorytetów - mój mąż, który miał wielkie poczucie humoru na mój temat, powtarzał: "Nie mów głośno ludziom, co myślisz, bo doznają deziluzji". (śmiech) Uważał, że trzeba mi odebrać maturę, bo wielu rzeczy nie wiedziałam. On był 10 lat ode mnie starszy i należał do pokolenia dużo gruntowniej wykształconego. Myślę jednak, że zawsze nadrabiałam empatią, wiedzą o człowieku i jego naturze. Czego nie wiedziałam, to "doczułam".

Szybko stała się pani symbolem kobiety silnej i niezłomnej. Miała pani 23 lata, kiedy zagrała w "Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy. Wciąż jest w pani coś z tamtej dziewczyny?

- Na pewno nie jestem niezłomna, mam masę problemów sama ze sobą i ze światem, który mnie otacza. Nie mam już tak żelaznych sądów. Ale staram się funkcjonować najmądrzej, jak potrafię. Moje poczucie ładu czy siły bierze się z tego, że mam 66 lat i szczęśliwie przeżyłam życie, omijając rafy, a było ich niemało. Byłam kochanym dzieckiem, jestem aktorką absolutnie spełnioną, żaden mężczyzna mnie nie zostawił, więc nie znam uczucia odrzucenia, nigdy się publicznie nie skompromitowałam. To, co najważniejsze, pozostało we mnie takie samo - ciągle wierzę, że aktor może przenosić góry, zmienić człowiekowi życie rolą. Gdybym to po drodze zgubiła, nabrała cynizmu lub rutyny, to byłby upadek.

Cały wywiad z Krystyną Jandą, Katarzyną Nosowską i Maryną Wojciechowską znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje