Przejdź na stronę główną Interia.pl

O czym milczą gwiazdy

Popatrzcie, jaki ciuch sobie kupiłam. Pokażę wam moje dzisiejsze zdrowe śniadanie. Oto ja i mój narzeczony na rajskiej plaży.... Co sprawia, że miliony dziewczyn oglądają na Instagramie profile gwiazd? Tęsknota za lepszym życiem? Poczucie, że jesteśmy dopuszczone do ich osobistych spraw? Nic w tym złego, ale pod warunkiem, że rozumiemy: to nie jest prawdziwy świat. A osoby, których zdjęcia „lajkujemy”, manipulują nami.

Piękne, młode i bogate. Ubierają się u projektantów, wakacje spędzają na tropikalnych wyspach. Podróżują bez przerwy. St. Moritz, Saint-Tropez, Nowy Jork, Bora Bora. Dobre mamy, dobre żony. Na instagramowych profilach pokazują nie tylko scenki z życia, ale też motywują Polki: "Zacznij dzień od uśmiechu", "Od treningu", "Od mojej ekoampułki". Sporo też radzą: "Wyjdź z ciasnych ram nienawiści, pazerności i wścibstwa", "Pielęgnuj dobre myśli". One to robią. Z radością zaczynają każdy dzień. Jadą na kawę z przyjaciółką, na zakupy albo zaczynają pracę. W końcu, jak przyznają, kochają ją tak samo jak swoje życie. Czy świat, który pokazują nam celebrytki na Instagramie, podobny jest do życia zwykłych kobiet, nawet tych, które odnoszą sukcesy i dobrze zarabiają?

Reklama

Co czuje Polka, która widzi takie profile? Podziwia, zazdrości? Zapytam o to Małgorzatę Bulaszewską, kulturoznawczynię i medioznawczynię z Uniwersytetu SWPS, która w naukowy sposób przygląda się życiu gwiazd w internecie. Dla nas komentuje najpopularniejsze profile.

Polka wchodzi na Instagram i co widzi?

Małgorzata Bulaszewska: - To zależy, ile ma lat, co przeżyła, czy jest wykształcona. Znajdą się wśród nas kobiety, które profile gwiazd rozśmieszą, inne je skrytykują, część poczuje zazdrość, ale będą też te, które pomyślą: "Też tak chcę. Rusin to mój ideał. Świetnie wygląda, jest ambitna, ma pieniądze. Pokazała na Instagramie swojego mężczyznę, więc w końcu poszczęściło jej się w życiu prywatnym". Taka kobieta z chęcią obejrzy relacje z wakacji dziennikarki w Polinezji Francuskiej i poczuje, że ogląda kawałek niedostępnego świata. Proszę zobaczyć, co piszą najczęściej kobiety pod postami gwiazd? "Jaka pani piękna", "Ale z pani dama", "I ten mąż taki super". Wie pani, dlaczego jest tyle zachwytu?

Bo hejt jest kasowany?

- Zapewne też, ale to niejedyny powód. Najliczniejszą grupę użytkowniczek stanowią młode kobiety w przedziale wiekowym 18-24 lata i 25-34. Pierwsze to dziewczyny, które dopiero wchodzą w życie i szukają wzorców.

Dlaczego na Instagramie?

- Kiedyś autorytetami byli ludzie starzy, którzy dużo przeżyli, mieli doświadczenie. W dzisiejszych czasach starość jest spychana na margines, dominuje kultura młodego człowieka, który osiągnął sukces. A jeśli jest kobietą, kariera nie wystarczy, musi mieć też osiągnięcia w życiu prywatnym. Być supermamą, wyglądać świetnie. Miarą osiągnięć są też pieniądze, dlatego na Instagramie jest tyle zdjęć z luksusowych wyjazdów. I wreszcie kolejnym elementem sukcesu jest pokazywanie się w mediach. Tylko taka osoba będzie wzorem. Wszyscy chcemy być młodzi, piękni i bogaci, a celebrytki dobrze wchodzą w rolę autorytetów - mówią, jak żyć, świetnie wyglądać, być szczęśliwą. Kinga Rusin, która zapewnia, że nie korzysta z zabiegów medycyny estetycznej, a młody wygląd zawdzięcza stosowaniu kosmetyków własnej marki, podpowiada dziewczynom: "Używaj moich kremów, a za 20 lat będziesz wyglądała tak jak ja". Buduje potrzeby przyszłego klienta. Obietnicą młodości przyciąga też starsze kobiety.

Profil gwiazdy to strategia marketingowa? Jeśli Małgorzata Rozenek publikuje zdjęcie, na którym stoi we własnej kuchni w seksownym sportowym kostiumie, ktoś jej to doradził?

- Najprawdopodobniej tak, zwłaszcza że jeśli stuknie pani palcem w zdjęcie, zobaczy, jakiej marki jest dresik. Fotografie są dobrze przemyślane. Mają pokazać, jak gwiazdy świetnie się bawią, dobrze radzą sobie w życiu, super jedzą, a do tego są szczupłe! Widziała pani konto Hanny Lis?

Tak, jest na nim sporo zdjęć jedzenia, a profil sugeruje, że dziennikarka zazwyczaj siada przy obficie zastawionym stole. Risotta, pasty, pizze. Kulinarna hedonistka, a do tego bardzo szczupła. Jak ona to robi?

- Może ma rewelacyjną przemianę materii, może ostro trenuje, ale my już tego nie widzimy, może objada się tylko raz w tygodniu, a może tylko fotografuje jedzenie, które przygotowała dla bliskich? Wiemy na pewno, że Hanna Lis z dziennikarki politycznej zmieniła się w lajfstajlową i zaczęła prowadzić program kulinarny. Instagram dobrze uwiarygodnił to przejście. Mówił: "Zobaczcie, ona rzeczywiście zna się na gotowaniu. Zrobiła sobie podwójnego burgera z supersosem!". Jedzenie, gotowanie to nowy popularny nurt. Coraz więcej czasu spędzamy w kuchni, oglądamy programy kulinarne, czytamy blogi. Celebryci potrafią to wykorzystać.

Największą popularnością cieszą się konta trenerek Anny Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej. Obie mają ponad milion obserwatorów. Dlaczego?

- Ich profile dotyczą zdrowego stylu życia, czyli najmodniejszego obecnie kierunku w kulturze masowej. Panie pokazują, jak ćwiczą, zdrowo jedzą, zamieszczają też motywujące posty: "Wierzę w ciebie", "Dasz radę", "Trenując ciało, trenujesz umysł".

Co w tym złego?

- Nic. Fajnie być motywowanym, dostać przepis na zdrowe śniadanie. Gdy jednak czytam komentarze kobiet pod postami, mam wrażenie, że niektóre z nas zapominają albo nie mają świadomości, że konta na Instagramie nie pokazują prawdy o życiu ani dniu ich autorów. Podróże gwiazd są często związane z pracą, a wizyty w spa sponsorowane. Moja kosmetyczka opowiedziała mi, że klientki pytają o zabieg, który gwiazda polecała na Instagramie. Tak to działa. Nie jesteśmy koleżankami celebrytek. Nawet jeśli wkładają wiele wysiłku, żeby odpisać nam na post i sprawić, byśmy poczuły się dostrzeżone i ważne.

O dostrzeganie swoich fanek i motywowanie ich dba Ewa Chodakowska. Pod zdjęciem w kostiumie kąpielowym napisała, że my, kobiety, za bardzo troszczymy się o innych, a za mało o siebie: "Opiekuj się sobą. Co masz do nadrobienia? Czekam na listę". I kobiety zaczęły się jej zwierzać jak przyjaciółce.

- Dobrze, że Ewa Chodakowska namawia do myślenia o sobie. Jednak nie można zapominać, że trenerka jest już... marką. Pozytywne emocje, które umie rozbudzić, mają skłaniać do zakupu jej produktów: treningów, turnusów odchudzających w Polsce i na Malediwach. Nic złego w tym, że ktoś znalazł sposób na biznes, bo przecież każdy z nas musi zarabiać. Jeśli jednak jesteśmy odbiorczyniami, warto wiedzieć, że profile mają charakter merkantylny i zawodowy.

Czy każda znana osoba potrzebuje konta na Instagramie?

- Nie znalazłam profilu Magdaleny Cieleckiej ani Krystyny Jandy, więc chyba nie. A przecież są uwielbiane przez publiczność. Od niektórych znanych osób wymaga się, by założyły profil. W styczniu 2017 roku użytkownikami Instagramu w Polsce były trzy miliony osób, w sierpniu tego roku już prawie pięć milionów. W pół roku przybyło niemal dwa miliony użytkowników! To olbrzymi rynek. Pracodawca, właściciel stacji telewizyjnej, chce wiedzieć, jak postrzegane są osoby, którym płaci, jak wielu Polaków pragnie śledzić ich życie. Jeśli gwiazda serialu będzie prowadzić konto na Instagramie, przełoży się to na popularność produkcji. Modelka Magdalena Frąckowiak przed premierą własnej linii biżuterii opublikowała swoje zdjęcie profilowe z gołym biustem. W mediach zrobił się szum. Proste.

Tani chwyt.

- Ale dość skuteczny, bo do dziś nie wymyśliliśmy niczego bardziej podniecającego od nagości. Nie każda gwiazda pokaże goły biust, ale wiele ma zdjęcia w bikini.

Skąd wiadomo, jak dobrze prowadzić swój profil?

- Większość jest zaprojektowana i moderowana przez specjalistów. To oni podpowiadają: "Zróbmy zdjęcie, które pokaże, jak świetną masz relację z córką". Chodzi o budowanie spójnej marki danej osoby, przyciągnięcie kontraktów. Badania zrobione przez Amerykanów pokazują, że jeśli tę samą rzecz zobaczymy na Facebooku, Twitterze i Instagramie, to właśnie ostatnie medium skłoni nas do zakupu. I reklamodawcy, i celebryci o tym wiedzą. Im więcej dana osoba ma obserwatorów, tym więcej zarobi. A czym skusi followersów? Pokazując zgrabne ciało i kawałek prywatności - zdjęcie w swojej kuchni, w samochodzie. Z mężem na sofie, z dziećmi na spacerze. Co widać u Małgorzaty Rozenek?

Nowoczesne mieszkanie, idealnie wysprzątane jak z sesji do katalogu, jakby nie mieszkała tam czteroosobowa rodzina z psami!

- Obrazu dopełniają idealnie ułożone poduszki na sofie, wazony z bukietami kwiatów. Synowie nie wprowadzają żadnego chaosu, nie widać rozrzuconych kredek czy butów. Są zawsze modnie ubrani, dobrze uczesani, choć to dzieci. Małgorzata Rozenek pokazuje, że jest perfekcyjna w każdym calu. Premiera książki o organizacji przyjęć ślubnych zbiegła się nieprzypadkowo z pierwszą rocznicą jej ślubu. Z tej okazji opublikowała zdjęcie, na którym siedzi we własnym łóżku, w pościeli z monogramem "MR" i z wielkim bukietem kwiatów, który dostała od męża. Trochę mnie to zdjęcie rozbawiło, bo przypomniało mi się, co ja dostałam od męża na pierwszą rocznicę ślubu. Był to aparat cyfrowy, prezent dla nas obojga. Takie użyteczne upominki dostaje się w nieidealnym świecie.

Moją uwagę na zdjęciu Rozenek zwrócił portret Jana Pawła II stojący obok łóżka.

- To może być ukłon w stronę praktykujących katoliczek, którym pewnie nie do końca pasuje styl życia rozwiedzionej Małgorzaty Rozenek.

Mówi pani, że nad profilami głowią się specjaliści, dlaczego więc relacje zamieszczane na Instagramie są tak nudne? Widzimy gwiazdę, która siedzi w samochodzie i mówi: "Dzień dobry, kochani, dziś pada, ale i tak życzę wam dobrego dnia". Koniec. Co tu nęcącego?

- To rodzaj pamiętnika. Wstałam rano, zjadłam granolę, wsiadłam do samochodu i pojechałam do koleżanki. Słowo, komentarz jest tylko dodatkiem. W relacji na Instagramie bardziej pokazujemy siebie. Jak dziś wyglądamy, czy mamy makijaż, dokąd jedziemy.

No właśnie, nie wszystkie gwiazdy pokazują się z idealnej strony. Katarzyna Zielińska często nagrywa relacje nieumalowana.

- Jest naturalna, a jej profil mówi kobietom: "Nie musisz wyglądać jak bóstwo, by osiągnąć sukces". Kasia Zielińska ma do siebie dystans, w relacjach wykorzystuje talent komediowy, zamieszcza filmiki z prób teatralnych, co mi się podoba. Publikuje zdjęcia sprzed lat, kiedy gorzej się ubierała. Zestawia te fotografie z obecnym wizerunkiem atrakcyjnej szczupłej kobiety. Przeszła metamorfozę i mówi followerkom: "Ty też tak możesz". Dla reklamodawców atrakcyjny jest ten, kto ma spójny wizerunek. Czytałam raport, z którego wynikało, że najlepszym obrazem cieszy się Martyna Wojciechowska, bo wydaje się autentyczna, a na ściankach nie pozuje "zrobiona".

Na Instagramie autentyczność trochę się przebija. Maja Bohosiewicz to matka dwojga malutkich dzieci, jest przed trzydziestką. Często otwarcie mówi w swoich relacjach, jak bardzo jest zmęczona.

- Pokazuje, jak synek rozsypał w kuchni kaszę, w tle słychać płaczącą córeczkę, przyznaje, że ma porysowaną teflonową patelnię. Swojej grupie odbiorczyń komunikuje w ten sposób: "Jesteś młodą mamą, wcale nie musisz być idealna". Jej zachwycone fanki piszą: "Zupełnie jakbym widziała siebie". A Maja dodaje: "Nie jesteś tylko mamą, masz prawo odpocząć". Pisze, że mąż zabrał ją na weekend do Maroka, a dzieci zostały w tym czasie z babcią. Maja Bohosiewicz jest atrakcyjna nie tylko dla producentów kosmetyków i ubrań dla mam i dzieci, ale też dla tych, którzy sprzedają sprzęty ułatwiające życie współczesnej kobiecie.

Wśród "instamatek" trwa wyścig, która szybciej straci brzuch po porodzie. Na prowadzeniu jest Natalia Siwiec. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby zamiast pozować do zdjęć tak, by ukryć brzuch, powiedziała, że go jeszcze ma i to naturalne. Może zyskałaby więcej fanek?

- Być może, ale na pewno straciłaby wiele kontraktów reklamowych. W naszej kulturze od mężczyzny, który odniósł sukces, nie wymagamy, by miał wyrzeźbioną klatkę piersiową, ale kobieta musi mieć idealne ciało.

Co Instagram daje celebrytkom? Tylko pieniądze i popularność?

- Naukowcy zbadali, że lajki dają nam przyjemność podobną do tej, którą czujemy, gdy zjadamy ciastko albo uprawiamy seks. Podnoszą poziom endorfin. W tym kontekście zastanawiałam się nad profilem Joanny Przetakiewicz. Jest osobą niezwykle zamożną, co chętnie pokazuje. Oglądamy ją na jachtach, w prywatnym samolocie, w najdroższych hotelach. Nie chodzi jej przecież o zdobycie kontraktów reklamowych. W dodatku projektuje ubrania, które dla użytkowniczek Instagramu są zbyt drogie i niedostępne. Po co jej profil? Żeby się lepiej poczuć? Może po prostu za pomocą relacji, na których widać, jak tańczy na stole, chce ocieplić wizerunek. Ludzie, którzy w szybkim czasie doszli do wielkich pieniędzy, z reguły budzą w Polakach niechęć.

A czy pozowanie na jachtach nie potęguje zawiści?

- Nie musi. Autorka profilu zabiera obserwatorów do lepszego świata, bo przecież nawet dobrze zarabiający ludzie nie spędzają wakacji na luksusowym jachcie w Saint-Tropez. Dzieli się blichtrem, więc staje się fajniejsza i bliższa.

Jak polska kardashianka?

- Tak. Oglądamy, jak je ostrygi w kurorcie dla bogaczy w Alpach i trochę tego luksusu spływa też na nas. Przez ułamek sekundy możemy poczuć się jak wybrańcy. Gdy gwiazda skomentuje albo polubi nasz post, pomyślimy, że wcale nie tak dużo nas dzieli. Tyle że to iluzja.

Natalia Kuc

Twój Styl 11/2017


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje