Reklama

Reklama

Nieważne, że nie je. Ważne, że smacznie gotuje

Loretta Harmes przeżyła piekło na ziemi. Zrobiono z niej osobę chorą psychicznie, a lecząc zmuszano do rzeczy, które powodowały niewyobrażalny ból. Dzisiaj jest pierwszą na świecie szefową kuchni, która nie próbuje swoich potraw.

Na Instagramie znana jest jako "nil.by.mouth.foodie". Od kilku lat nie miała w ustach prawdziwego jedzenia, ale pysznie gotuje i inni z radością chcieliby skosztować jej potraw. 

Loretta chciała gotować od dziecka. Zaczęła od przygotowywania posiłków dla rodziny, w liceum wygrywała konkursy kulinarne. Gdy jej znajomi przygotowywali makaron, ona zajmowała się wołowiną po burgundzku. Mama wspomina, że córka była niezwykle kreatywna, wymyślała dania sama, ze składników, które akurat były w domu dostępne. Rodzinna sielanka trwała do 15 urodzin Loretty, kiedy zdiagnozowano u nastolatki anoreksję.

Reklama


Mimo problemów ze zdrowiem dostała się do prestiżowej szkoły kulinarnej w Londynie, ale nie była w stanie jej skończyć. Przed dwudziestymi urodzinami stan zdrowia młodej dziewczyny pogorszył się tak bardzo, że praktycznie nie mogła wstać z łóżka. Lekarze byli przekonani, że powodem utraty sił i spadku wagi jest jej anoreksja. Kobieta cierpiała coraz bardziej, nie widząc jakiejkolwiek nadziei w powrocie do normalnego życia. Dwa lata spędziła w na oddziałach zajmujących się zaburzeniami odżywania.

Cierpiała, nie mogąc jeść, ale nikt z medyków nie chciał jej wierzyć, że owo jedzenie powoduje niewyobrażalny wprost ból. Doktorzy zrzucali winę na problemy psychiczne i kierowali się pierwszą postawioną diagnozą.

W specjalistycznych ośrodkach przechodziła przez piekło. Pobudka o 6.00, badania krwi, a potem posiłek, który każdy musiał zjeść. Personel i pacjenci zastraszali ją, zmuszając do spożywania tego, co na talerzu, a ona siedziała bezradna przed jogurtem z owocami, bo wiedziała, że gdy go zje będzie cierpieć jeszcze bardziej. Zwinięta w kłębek usiłowała choć trochę złagodzić dolegliwości. Pilnowana była 24 godziny na dobę, nawet nocą, gdy spała.

Ból był nie do zniesienia, więc Loretta uznała, że nie ma siły żyć. Kilkukrotnie usiłowała popełnić samobójstwo. W końcu okazało się, że wszystko to, co przeżyła na szpitalnych oddziałach było działaniem bezcelowym, a już na pewno nie leczeniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje