Reklama

Reklama

Natalia Kukulska. Nieprzepisowa kobieta, żona i matka

Natalia Kukulska: Nie mam przepisu na miłość. Dużo zależy od tego, jak jesteśmy prawdziwi w związku, który tworzymy /Karolina Wilczyńska /archiwum prywatne

Ważne kobiety w twoim życiu?

- Na pewno wszystkie z rodziny. Zaczynając od mojej babci Haliny, która odeszła cztery lata temu. Była kobietą, z którą miałam bliski i najdłuższy kontakt. Została ze mną po śmierci mamy, chociaż już mieszkała z nami i nam wcześniej pomagała. Dzięki niej rodzice mogli realizować się zawodowo. Po śmierci mamy w naturalny sposób poświęciła się, zrezygnowała ze swojego życia prywatnego. W zasadzie to jest niesamowite, bo jak myślę o niej i jej życiu, to mi jej bardzo szkoda. Mam wrażenie, że żadna kobieta nie powinna się aż tak poświęcać. Każda z nas powinna myśleć też o sobie, mieć swój świat, swoje potrzeby, zachować wolności dla siebie. Babcia tego nie umiała, poświęciła się dla nas totalnie. 

Reklama

- Miała jednak bardzo duży wpływ na mnie. Była osobą bardzo uporządkowaną, wręcz pedantyczną o bardzo twardych zasadach moralnych. Jej myślenie było trochę mieszczańskie, w stylu "tego nie wypada", "co powiedzą inni?". Bardzo długo się przed tym buntowałam, ale teraz mogę zweryfikować to jej myślenie z życiem i z prawdą. Cieszę się, że wychowywała mnie w ten sposób. Lepiej w tę stronę niż gdybym tego fundamentu wychowania i zasad od niej nie dostała. 

- Oczywiście, moja mama jest dla mnie bardzo ważna, ale nie miałam okazji jej dobrze poznać, bo mało pamiętam. Znam ją z opowiadań, ze wspomnień, ale też wiele po sobie zostawiła. Poznaję ją również po tym, jakich miała przyjaciół. Ostatnio moja znajoma, która poznała jej przyjaciółki, powiedziała: "o twojej mamie świadczy to, jakie miała przyjaciółki, jaką miała klasę, jak o niej wspaniale mówią". Przyjaciele mamy cały czas są wobec niej lojalni i czuję, że ich relacje były ważne i bliskie. Chcę oczywiście mieć też jej żywy, prawdziwy obraz, a nie taki laurkowy, lukrowany, ale po prostu nie da się o niej dużo złego powiedzieć. To mnie bardzo cieszy. 

- Ważne są dla mnie oczywiście moje córki: Ania i Laura. Laura to taka niespodzianka w moim życiu. Jest bardzo silną osobowością. Bardzo. Chyba będzie najsilniejsza z nas wszystkich. To dobrze, bo ktoś musi mieć nad nami pieczę na starość (śmiech). Ania jest osobą fascynującą, bardzo rozsądną, bardzo piękną duchowo. Jest przede wszystkim niezwykle dojrzała, jak na swój wiek. Wie czego chce, nie idzie za tłumem, jest wyjątkową osobą. Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, jest taki piękny utwór na tej mojej płycie, który nosi tytuł "Ktoś całkiem nowy". To jest utwór, do którego słowa napisała Gaba Kulka. Jest to " Etiuda As-dur", którą opracował Nikola Kołodziejczyk i to był jedyny tekst, którego nie tknęłam. Jak Gaba mi go oddała, to ja po prostu się wzruszyłam.

Wzięłaś w całości?

- Wzięłam w całości, bo mnie urzekł i nie umiałabym takiego tekstu napisać, choć tak bardzo go czuję. To jest utwór o relacji matki i dorastającej córki. Ona napisała to tak linearnie, musicalowo. Opowiedziała w nim o tym, jak relacja między matką a córką się zmienia na różnych etapach. Taki twój mały cień zmienia się w kogoś niezależnego, odrębnego.

- Dzisiaj szłam do przedszkola z Laurą, a ona się zatrzymała i mówi "zobacz mamo, jestem twoim takim małym cieniem". Ania też się bardzo wzrusza przy tym utworze. Śpiewam też o wymykającym się czasie, który nie pozwolił nam na spełnienie jeszcze tylu zaplanowanych rzeczy. Słowa na końcu piosenki "tylko proszę obiecaj, że powrócisz tu, znowu malutka i dasz się utulić do snu", tak mocno mnie poruszają. Myślę, że niejedna matka będzie przy tym ryczała. (śmiech)

Co najbardziej porusza twoje czułe struny?

- Moi bliscy, więzi i ważne momenty, które nas łączą, bliskość...To z pewnością dotyka moich czułych strun. Porusza mnie też muzyka i to bardzo głęboko, jest czymś tak metafizycznym, potrafi odczarować świat, zmienić na dobre, czasem dodać energii. Dotknąć w nas prawdy, jak zresztą inne sztuki. Z pewnością jestem wrażliwcem. Z jednej strony jest to moim atutem, jest mi to niezbędne, bym mogła tworzyć i wejść w inny wymiar emocjonalny i być wnikliwym obserwatorem. Z drugiej zaś łatwo mnie zranić, bardzo przeżywam to, co się dzieje, bardzo intensywnie odbieram świat. 

Twoja płyta jest swego rodzaju opowieścią o czułości.

- Dokładnie. Zaczęło się od noblowskiego wykładu Olgi Tokarczuk "Czuły narrator". Muzyka Chopina też definiuje tę czułość na różne sposoby - w warstwie muzycznej i lirycznej. Twórczość Chopina jest nieschematyczna, zaskakująca i porywająca. Ja lubię nieoczywiste połączenia. To, co się teraz jeszcze może stać w sztuce nowego, to są właśnie te nowe połączenia, również z drugim człowiekiem, bo przecież tak naprawdę wszystko już było, liczba dźwięków jest już dawno określona.

Czym dla ciebie jest czułość?

- Bardzo pięknie napisała o niej Mela Koteluk w tekście do utworu "Z wyjątkiem nas", gdzie śpiewam, że "róży nie żałuje przecież nikt, gdy płonie las, nikt z wyjątkiem nas". Mówiąc "nas" mam na myśli wszystkich wrażliwców, którzy cały czas pielęgnują w sobie tę wrażliwość na piękno. Obecnie to chyba nie zdarza się często. Drugi utwór, do którego tekst napisała Natalia Grosiak, mówi o tym, by spojrzeć z czułością na wspomnienia, bo zwykle jesteśmy dla siebie bardzo surowi, cały czas za dużo od siebie wymagamy, trudno nam żyć przeszłością, a przecież ona jest częścią nas i możemy z niej czerpać siłę. 

- Ja też pisałam o czułości w tekstach do dwóch utworów, w tytułowych "Czułych strunach", gdzie śpiewam o tym, by usłyszeć ją w sobie. Kończę słowami "Usłysz ten znajomy dźwięk", czyli głęboko w nas jest ta delikatność, do której czasem musimy dotrzeć. Czułość jest chyba w każdym z nas albo tęsknota za nią, tylko czasami nasz pancerz nas do niej nie dopuszcza. Może boimy się wystawiać ją na próbę... Drugi utwór to "Znieczulenie", gdzie śpiewam, że "zepsuł nam się świat i świętujemy znieczulenia czas". Wypaczyliśmy tę naszą rzeczywistość i staliśmy się takimi cyborgami idącymi przez życie w pędzie, patrząc egoistycznie na otaczający nas świat. W tym tekście mówię też o sobie, bo przecież jestem częścią naszego społeczeństwa, nie czuję się lepsza i wiele rzeczy chciałabym w sobie zmienić. Przede wszystkim umieć się zatrzymać, uporządkować priorytety i żyć w zgodzie z nimi - mieć czas na refleksję. Często brak na to przestrzeni w naszym życiu. Myślę, że wszyscy chodzimy jacyś tacy niedopieszczeni...

Zobacz również:



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje