Przejdź na stronę główną Interia.pl

Natalia i Paulina Przybysz: Nasz wspólny mianownik to muzyka

To jedne z najciekawszych polskich artystek. Po latach połączyły siły /Wiktor Franko /materiały prasowe

Reklama

Czy muzyka jest dla was terapią?

Natalia: Totalnie!

Reklama

Paulina: Myślę, że pisanie piosenek lub jakakolwiek inne twórcze działanie może być skuteczną formą wychodzenia z dołka, zatamowania krwotoku wewnętrznego. To jest bardzo fajne w sztuce.

Natalia: Śpiewanie wynika trochę z potrzeby płaczu. Jęczenie i szlochanie, które pojawiają się podczas płakania, są sprawą wokalną. Człowiek świadomy muzycznie właśnie tak postępuje, by wyrzucić z siebie emocje. To jest proces, który towarzyszy również śpiewaniu. Jeżeli śpiewa się prawdziwe historie, a dodatkowo umie się odpowiednio otworzyć gardło i serce, to odczuwa się ulgę. Poza tym, wydaje mi się, że ludzie się tym zarażają.

Co jest dla was najważniejsze w byciu artystą?

Paulina: Wolność i przestrzeń do wyrażania tego, co chce się przekazać; wolność do tworzenia. Ciężko jest, kiedy coś się tworzy, a nie ma metod i narzędzi, by pokazać to ludziom.

Natalia: Dla mnie ważne są też radość, element dreszczyku, ciarki, pobudzenie do zabawy.

Czy wy jako dojrzałe już artystki macie poczucie pewnego rodzaju misji wobec waszych słuchaczy? Jaki jest cel waszej muzyki?

Paulina: Inspirowanie ludzi do odważnego wypowiadania się od tematów społecznych po intymne. To jest piękne. Ostatnio pokazywałam Natalii wiadomość od pewnej dziewczyny, która napisała, że dobrze się na nas patrzy, bo jesteśmy wolne. No i uświadomiłam sobie, że właściwie, to jesteśmy. Wraz z osiągnięciem dojrzałości człowiek czuje, że czas spędzony na wstydzie jest czasem straconym. Trzeba sobie zaufać i w to brnąć.

Natalia: Albert Camus powiedział kiedyś, że w dniu, w którym będzie tylko pisarzem, przestanie pisać. Zauważyłam, że staramy się odbiorcom pomagać poprzez przekazanie im czegoś ważnego, ale nie zawsze trzeba to robić bezpośrednio. W sztuce ważna jest manifestacja wolności; swojego dobrostanu; faktu, że cały czas żyjesz. Ta manifestacja jest ważniejsza niż prawienie morałów. To jest znacznie bardziej inspirujące.

Wasze utwory dotykają głównie osobistych przeżyć. Miałyście kiedykolwiek zapędy, by tworzyć sztukę zaangażowaną, krytykować rzeczywistość?

Paulina: Według mnie, nie ma sensu planowanie i stwarzanie strategii do takich działań. To byłoby nieszczere. Ja na przykład, nie wiem, o czym za chwilę zacznę pisać.

Natalia: To muszą być spontaniczne impulsy, potrzeby serca.

Paulina: Zdrowo jest, jak się idzie za nimi, a nie wymyśla się je czy planuje.

A co jest fajnego w byciu artystą?

Paulina: Ja myślę, że wszystko jest ekstra, poza nieobecnością w domu i długimi podróżami.

Natalia: Fajne jest to, że można coś cały czas tworzyć, bawić się.

Paulina: Jako dzieci bawimy się w robienie przedstawień, koncertów, naśladowanie idoli. Świetnie jest to, że można to robić przez całe życie! (śmiech)

Natalia: Wydaje mi się, że każdy człowiek jest artystą, jeśli robi coś świetnie i wkłada to w serce. Po prostu trzeba się wczuć. Jest taka super książka "Biegnąca z wilkami", gdzie Clarissa Pinkola Estes zaleca  kobietom, żeby jak najwięcej tworzyły, szczególnie w konkretnych momentach cyklu. A później następuje kolejny cykl i znowu możemy tworzyć, bawić się, i tak dalej...

Skoro weszłyśmy w temat kobiet, zapytam was, jak zmieniło się wasze życie po zostaniu mamą? Czy macierzyństwo dodaje energii twórczej czy raczej ją wysysa?

Paulina: Na pewno sam proces ciąży sprzyja kreatywności. Ja przy każdej ciąży napisałam jakieś porządne rzeczy. Natomiast, zostanie mamą po raz pierwszy zdejmuje z człowieka przyzwyczajenie myślenia wyłącznie o sobie. Nagle otwierasz się na zupełnie nowego człowieka. To jest piękne.

Natalia: A kiedy rodzi się już drugie dziecko, to powstają nowe synapsy, połączenia między półkulami, które bardzo przydają się w muzyce i w wielopoziomowym myśleniu. Także, kobieta, która ma dzieci, szybciej znajduje rozwiązania dla problemów, ponieważ jest w transie pewnej misji. To przeobrażenie jest na pewno bardzo ważne i sprzyja kreatywności. Właśnie wtedy na poziomie fizjologicznym można poczuć, czym jest twórczość.

Czy wy macie swoje ideały, do których dążycie? Jakimi wartościami kierujecie się w życiu?

Paulina: Gdy byłam mała, chciałam być jak ktoś znany, miałam swoich idoli. Teraz ważniejsze jest dla mnie, by żyć i czuć się dobrze z tym życiem. Myślę, że wszystkie istoty szukają miłości we wszystkim, w czym się da.

Sprawiacie wrażenie silnych kobiet. Skąd czerpiecie siłę i energię?

Paulina: Myślę, że dużo siły czerpię z zaufania do wszechświata i z poczucia jakiegoś porządku w chaosie. Zawsze wychodziłam z założenia, że można albo się bać czegoś, co jest nam zapisane, albo się nie bać. Ja ciąglę pracuję nad tym, żeby właśnie się nie bać. I tak wydarzy się to, co ma się wydarzyć. Tylko najwyżej ostatnie chwile spędzę beztrosko zamiast marnować czas na paranoje.

Natalia: Mnie sporo siły dają natura, przyroda i kontakt z własnym ciałem, na przykład poprzez jogę. Dobrze jest poczuć swoje ciało w każdym zakamarku, poczuć, że jest się złączonym z ziemią.

A co rozumiecie poprzez słowo kobiecość? Z czym wam się kojarzy?

Paulina: Ze sobą! (śmiech)

Natalia: Kobiecość rozumiem jako przestrzeń, która definiowana jest jako kosmos, idea, intuicja, przeczucie, subtelność, bezwarunkowa opieka, dźwięk.

Dwa lata temu Polki tłumnie wyszły na ulicę, by walczyć o swoje prawa i nie chodziło wyłącznie o ustawę antyaborcyjną, ale o fakt, że żyjemy w XXI wieku i wciąż doświadczamy dyskryminacji. Jak wy postrzegacie pozycję kobiet w dzisiejszej Polsce?

Natalia: To jest beznadziejne i przykre. Jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie pod tym względem. To ogromny wstyd! Andrzej Leder mówił, że w Polsce mamy matriarchat domowy, ale w społeczeństwie jest totalny patriarchat. Uważam, że kobiety powinny zwracać na to szczególną uwagę. Co z tego, że możemy się wymądrzać we własnym domu? To jest niewystarczające. Musimy wyjść z tym dalej, bo inaczej będziemy najmądrzejsze w dużym pokoju, choć z tym też różnie bywa. Bo jak nam się dostanie, to nikt się o nas nie zatroszczy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje