Przejdź na stronę główną Interia.pl

Natalia i Paulina Przybysz: Nasz wspólny mianownik to muzyka

To jedne z najciekawszych polskich artystek. Po latach połączyły siły /Wiktor Franko /materiały prasowe

Należą do grona najciekawszych wokalistek w Polsce. Kobiety silne, piękne, charyzmatyczne i superzdolne. Zaczynały jako Sistars. Po latach solowej twórczości znów połączyły siły we wspólnej trasie koncertowej. O metafizycznej sile sióstr, kobiecości, sztuce i nie tylko rozmawiamy z Natalią i Pauliną Przybysz.

Reklama


Katarzyna Domagała: Po pierwsze, gratuluję genialnego koncertu, a po drugie, choreografii tanecznej, bo robi wrażenie!


Natalia, Paulina: Bardzo dziękujemy.

(do Natalii) Jak pani dała radę z kontuzjowanymi kręgami?

Reklama

Natalia: Było bardzo dobrze! Ciekawe, bo, kiedy przyjechałam do Krakowa, ból po prostu minął. To miasto ma coś w sobie.

Skąd w ogóle pomysł na wspólną - notabene świetną - trasę koncertową? Obudziła się w was tęsknota za czasami Sistars?

Natalia: Pomysł narodził się po tegorocznych Fryderykach. Losy tak się potoczyły, że Paulina dostała statuetkę za najlepszą płytę elektroniczną, a ja za najlepszy popowy album. Po tym zaproponowano nam wspólną trasę, a w tym samym czasie wytwórnia Kayax akurat przygotowała reedycję płyty “Siła sióstr", której wcześniej nie można było nigdzie dostać, poza wyjątkowymi, pojedynczymi egzemplarzami. Z połączenia tych dwóch idei zrodziła się wspólna trasa “Przybysz | Przybysz". Zawsze chciałyśmy sobie znowu razem pograć, więc tak sobie teraz gramy.

Na koncertach oprócz utworów z waszych solowych płyt można usłyszeć również kawałki z “Siły sióstr", tyle że w zupełnie nowych aranżacjach.

Natalia: Zgadza się. Gramy głównie nasze płyty, ale też elementy z “Siły sióstr", tyle tylko, że teraz bardziej po swojemu. W trakcie mojego koncertu pojawia się na przykład utwór "Inspirations“, gdzie śpiewamy razem, a mój zespół gra wtedy piosenkę "Prąd“.

Czym ta trasa różni się od solowych?

Paulina: Na pewno są to bardziej zorganizowane kolonie, bo jest nas tutaj naprawdę sporo. Podczas grania następują fajne wymiany członków zespołów, mamy też więcej możliwości twórczych. Jest bardzo przygodowo! Ja na przykład mogę zagrać na wiolonczeli w utworze Natalii.

Natalia: A ja bardzo cieszę się, że do tego doszło!

Paulina: Z kolei Natalia może zaprezentować układ choreograficzny podczas mojego koncertu. Oprócz tego, oczywiście razem śpiewamy. Dochodzi również do różnego rodzaju roszad muzycznych, na przykład perkusistka gra też na flecie, co jest bardzo piękne i ciekawe. Ta trasa to również zderzenie naszych materiałów. Zarówno mój, jak i Natalii, opowiada podobną historię, ale zagrany jest zupełnie inaczej.

Natalia: Wreszcie ludzie mogą zobaczyć to, czym się różnimy, a gdzie mamy wspólny mianownik.

Zatrzymajmy się na chwilę przy waszych krążkach. Stylistycznie są one różne, ale jeśli chodzi o opowieść, obydwie płyty stanowią zapis waszych intymnych refleksji. Jaki jest dzisiaj wasz wspólny mianownik muzyczny?

Natalia: Na pewno wciąż łączy nas Sistars, bo tam zaczynałyśmy, ale przede wszystkim muzyka, na której się wychowywałyśmy.

Paulina: Również nasze wychowanie.

Na jakiej muzyce się wychowałyście?

Natalia: Trochę jazzu, trochę soulu...

Paulina: Trochę klasyki, ponieważ uczyłyśmy się w szkołach muzycznych.

Natalia: Miałyśmy przez wiele lat jednego nauczyciela śpiewu - Hannibala Meansa. Notabene, był on towarzyszem w trasach koncertowych Niny Simone, która również była dla nas silną inspiracją muzyczną.

Paulina: Oprócz tego zadawałyśmy się z tymi samymi muzykami, co też połączyło nas muzycznie.

Natalia: Środowisko muzyczne jest jedno. Zależy, w którą stronę zawieje nam w duszy wiatr.

Patrząc na was jak wspólnie gracie, czułam superdobrą energię. Czy wy będąc na scenie razem odczuwacie jakieś szczególne emocje lub więź metafizyczną, siłę sióstr?

Paulina: Ja odczuwam totalną naturalność tego, że Natalia jest obok na scenie i śpiewa. Ciężko to nazwać jakimś szczególnym wydarzeniem, ponieważ dla nas jest to zupełnie normalne, ale miło wraca się właśnie do tych naturalnych rzeczy. Tak, jak człowiek lubi wyjść do lasu, tak lubi wejść w te sytuacje, w których się wychował i to jest super.

Czujecie podczas tej trasy pewien rodzaj świeżości?

Paulina: Myślę, że jest coś takiego. Nasza solowa twórczość różni się od siebie mocno, dlatego tym bardziej to połączenie jest piękne i dodaje energii.

Jesteście kobietami uzdolnionymi i wrażliwymi. Jakie formy sztuki inspirują was poza muzyką?

Natalia: Taniec, fotografia...

Paulina: Film, literatura, teatr.

Natalia: Wszystko jest czadowe, sztuki się przenikają!

Specjalnym gościem podczas tej trasy będą wasi rodzice. To oni zaszczepili w was miłość do muzyki. Co jeszcze wyniosłyście z domu?

Natalia: Miłość do muzyki i do patrzenia na pejzaże, wrażliwość na kolory. Mama uczyła nas bardzo dużo plastyki, ale przede wszystkim bardzo dużo razem śpiewaliśmy.

Paulina: Rodzice też dokonali pierwszych nagrań naszej twórczości muzycznej na kasety.

Podczas tej trasy jeszcze nie grałyście z rodzicami, ale Natalia takie doświadczenie ma już za sobą.

Natalia: To prawda. Z rodzicami miałam okazję wystąpić już podczas Męskiego Grania. 

Jak się gra z rodzicami na dużej scenie?

Natalia: Było to dla mnie bardzo naturalne, normalne, ale i ważne, bo piosenka, którą śpiewaliśmy, jest mocno osobista. Odważam się w niej powiedzieć o emocjach związanych z dzieciństwem. Dla mamy i taty było to trudne, jednak potrafiliśmy o tym porozmawiać, przejść przez to wspólnie i teraz gramy to razem. Proces terapeutyczny wydarza się dzięki temu dalej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje