Przejdź na stronę główną Interia.pl

Na cienkim lodzie

Tonya Harding miała szansę być najlepszą amerykańską łyżwiarką lat 90. Została czarnym charakterem. Czy faktycznie była aferzystką, gotową brutalnie wyeliminować rywalkę, czy sama padła ofiarą intrygi, jak chcą twórcy filmu Jestem najlepsza nominowanego do trzech nagród Akademii? Historia upadłej gwiazdy sportu i pamiętnej łyżwiarskiej opery mydlanej znów budzi emocje.

Jest początek stycznia 1994 roku. W Detroit trwają mistrzostwa USA w jeździe figurowej na lodzie. Ich wynik zadecyduje o tym, które zawodniczki będą reprezentować kraj na igrzyskach olimpijskich w norweskim Lillehammer. W tej rywalizacji liczą się przede wszystkim 25-letnia Nancy Kerrigan i 24-letnia Tonya Harding. 

Reklama

Obydwie równie utalentowane i utytułowane: Tonya jest mistrzynią Stanów z 1991 roku, Nancy zdobyła ten tytuł dwa lata później. Reprezentują odmienne style jazdy i różnią się charakterami. Nancy to delikatna "grzeczna dziewczynka" z porządnej amerykańskiej rodziny ze Wschodniego Wybrzeża. Tonya Harding - harda "kowbojka" z zachodu, której ulubionymi zajęciami są naprawa aut i polowanie na króliki.

O swojej rodzinie najchętniej by nie wspominała: pochodzi z rozbitego domu. Nancy zachwyca na lodzie lekkością i gracją, Tonya jest lepsza technicznie i jako jedyna kobieta na świecie skacze potrójnego aksla, najtrudniejszą i najwyżej punktowaną łyżwiarską figurę.

"Powiem wam jedno, stłukę Nancy Kerrigan tyłek", buńczucznie zapowiada Harding podczas konferencji prasowej poprzedzającej zawody. Jej słowa okażą się w przewrotny sposób prorocze.

6 stycznia 1994 roku wszystkie wydania wiadomości sportowych obiega szokująca wiadomość: Nancy Kerrigan została po treningu zaatakowana przez nieznanego sprawcę. Mężczyzna uderzył ją w nogę metalową pałką i uciekł. Informacji towarzyszą zdjęcia z miejsca zdarzenia: zapłakana Nancy siedzi skulona na podłodze i trzyma się za kolano. Nad nią pochylają się zatroskani  i zdezorientowani organizatorzy.

"Dlaczego? Dlaczego?", powtarza przez łzy 25-latka. Pytania "kto?" i "dlaczego?" zrobił coś tak podłego ambitnej łyżwiarce nurtują wszystkich. Rywalizacja kobiet w łyżwiarstwie, dotąd interesująca jedynie zagorzałych fanów tego sportu, z dnia na dzień staje się dyscypliną, którą śledzą miliony Amerykanów. Wkrótce główną podejrzaną w sprawie o pobicie zostanie Tonya Harding.

Ostre krawędzie

"Coś takiego przydarzyłoby się Tonyi  prędzej czy później" - mówi po latach Diane Rawlinson, instruktorka, która zna Harding od dziecka, czyli od dnia, kiedy na lodowisku w Portland staje przed nią radosna trzylatka.

Dziewczynka jest za mała i trenerka początkowo nie chce przyjąć jej do szkółki. Ale zapał córki i upór jej matki zwyciężają. Lavona Harding jest obcesowa i nieustępliwa (cechy te odziedziczy po niej Tonya). Wkrótce Diane Rawlinson odkrywa, że mała ma nieprzeciętny talent i wolę walki: niespełna rok później dziewczynka wygrywa pierwsze zawody.

Jako 10-latka ma doskonale opanowaną technikę i skacze lepiej niż pozostałe młode łyżwiarki. Trenerka uwielbia Tonyę, lecz martwi się o jej relacje z apodyktyczną matką, która nawet na treningach klnie jak kowboj, pali papierosa za papierosem i nieustannie strofuje córkę.

Rawlinson jak mało kto rozumie, że sport to dla jej uczennicy bilet do lepszego świata: Tonya jest piątym dzieckiem Lavony Harding (każde ma innego ojca). Jej rodzina nie ma stałego adresu, Hardingowie mieszkają w przyczepie i co kilka miesięcy przeprowadzają się na kolejne przedmieście Portland. Matka Tonyi pracuje jako kelnerka, ojciec dorywczo ima się różnych zajęć. Ponieważ rodzice nieustannie się kłócą i coraz częściej biją (w końcu się rozwiodą), Tonya najlepiej czuje się na lodowisku.

Mimo kłopotów w domu jeździ coraz lepiej i w wieku 15 lat jest najpopularniejszą sportsmenką Portland. To wówczas jej starsza koleżanka z college’u, Sandra Luckow, nagrywa o niej amatorski film pod tytułem "Ostre krawędzie". Choć etiuda ma opowiadać o sportowej pasji, obnaża problemy osobiste łyżwiarki.

"To dobra i jednocześnie zła matka - mówi o Lavonie Harding Tonya. - Jest alkoholiczką. Kiedy coś idzie jej źle, wyżywa się na mnie, ciągle mnie tłucze" - opowiada z wbitym w ziemię wzrokiem. Według Diane Rawlinson trudne dzieciństwo będzie rzutowało na sportową karierę Tonyi.

Buntowniczka z prowincji

Rok później Tonya Harding rzuca szkołę, by poświęcić się sportowi. Trenuje po osiem godzin dziennie. Zdobywa kolejne tytuły i sympatię kibiców stanu Oregon. Jest ich "małą Tonyą", swojską dziewczyną z sąsiedztwa. To, co uwielbiają kibice, nie do końca podoba się sędziom. Na zawodach Skate America w 1986 roku jest pewna medalu, a zajmuje dopiero szóste miejsce.

Uważa, że pojechała świetnie technicznie, jednak sędziowie obniżyli jej noty, bo nie podoba się im jej łyżwiarskie emploi: krzykliwy makijaż, rockandrollowa fryzura i kiczowaty kostium (z braku pieniędzy łyżwiarka uszyła go sama).

"Zapomnij o kolejnych mistrzostwach, jeśli jeszcze raz wystąpisz w czymś takim" - słyszy od jednego z sędziów. Jest chłopczycą i jeździ według opisu jej trenerki: "jakby rąbała drewno".

Jako podkład do programu dowolnego wybiera hałaśliwy rockowy utwór grupy ZZ Top. Kłopot w tym, że sędziowie oczekują od łyżwiarek figurowych dziewczęcego wdzięku.  Tonya z wizerunkiem zwiewnej księżniczki się nie utożsamia. Chce, by jazdę oceniać na podstawie umiejętności technicznych. Dostaje łatkę buntowniczej prowincjuszki.

Jestem najlepsza

Tonya ma własny pomysł na łyżwiarski sukces. Czuje, że w zasięgu jej możliwości jest skok, który do tej pory nie wyszedł żadnej zawodniczce: potrójny aksel. Polega on na tym, że wybija się z lewej nogi, wykonuje w powietrzu trzy i pół obrotu i ląduje na nodze prawej. Działające przeciążenia są tak wielkie, że ważąca 50 kilogramów zawodniczka spada na lód z takim impetem, jakby ważyła 350 kilogramów. Większość kobiet jest na to za słaba i przewraca się przy lądowaniu. Na mistrzostwa kraju w Minneapolis w 1991 roku Tonya Harding jedzie w szczytowej formie. Ma plan, by wykonać skok życia. Sporo ryzykuje, bo upadek przekreśliłby szansę na medal. Ale ona lubi brawurę.

"Co za siła, co za prędkość, co za talent!" - zachwyca się komentator telewizji CBS, kiedy Tonya rozpoczyna taniec na lodzie. "Za chwilę się dowiemy, czy zostanie pierwszą w historii kobietą, która wykona potrójnego aksla". Emocje sięgają zenitu. Czy skok wyjdzie? Tego pewna nie jest nawet sama łyżwiarka. 

W drugiej minucie programu koncentruje się, składa do skoku i z impetem wybija w górę. Jeden, drugi, trzeci obrót... Ląduje na prawej nodze i utrzymuje równowagę. "Jest! Udało się! Good girl!" - wykrzykuje komentator. Publiczność zrywa się z siedzeń i funduje dziewczynie owacje na stojąco. Tonya triumfuje.

Ma zaledwie 21 lat i zostaje mistrzynią USA. Sukces na lodzie zbiega się w czasie z najlepszymi chwilami w jej życiu prywatnym. Od dwóch lat jest mężatką. Choć za Jeffa Gillooly’ego wyszła pod wpływem impulsu i bez porozumienia z rodziną, jest szczęśliwa. Fakt, że Jeff świetnie całuje i że Tonya mu się podoba, wydaje się dziewczynie wystarczać. Dzięki temu, że mąż ma stałą pracę, Harding nie musi już zarabiać na życie jako kasjerka w supermarkecie i jeżdżąc wózkiem widłowym. Może skupić się na sporcie.

Na fali powodzenia zdobywa srebrny medal na mistrzostwach świata. Skacze potrójnego aksla raz za razem. Jednak osiągnięcie, które mogło być trampoliną do kariery, nieoczekiwanie staje się początkiem pasma nieszczęść.

Potrojny aksel

"Po potrójnym akslu wszystko zaczęło się psuć" - mówi Margot Robbie, aktorka odtwarzająca postać Harding w filmie "Jestem najlepsza". Zdanie to powtarzają jej mąż i trenerka. Sukces sportowy zaburza relacje małżeńskie państwa Gilloolych. Jeff uważa, że Tonya gwiazdorzy, ona - że mąż za bardzo chce ją kontrolować.

Młodzi kłócą się, często dochodzi do rękoczynów. Regularnie interweniuje policja, a mistrzyni USA przychodzi na treningi z podbitymi oczami. W końcu występuje o rozwód. Jeff Gillooly dostaje sądowy zakaz zbliżania się do Tonyi. Burzliwe życie osobiste źle wpływa na karierę łyżwiarki, która zaczyna palić, traci formę, ma kłopoty z koncentracją i coraz częściej zalicza wywrotki na lodzie.

Z igrzysk olimpijskich w Albertville w 1992 roku wraca czwarta, przegrywa z Nancy Kerrigan, największą rywalką.

Jako zawodniczka spoza podium traci sponsorów. Nie mając oszczędności, znów zatrudnia się jako kelnerka w przydrożnym barze. Gdy wydaje się, że jej kariera sportowa jest skończona, po raz kolejny bierze ją pod skrzydła Diane Rawlinson i namawia na udział w następnej olimpiadzie w norweskim Lillehammer.

Trenerka stawia podopiecznej warunki: koniec z tańcami do rockowych utworów, Tonya musi się utemperować, zmienić styl jazdy i upodobnić do ideału "łyżwiarskiej księżniczki". Wysyła Tonyę na lekcje baletu. Nieoczekiwanie tuż przed eliminacjami do olimpiady Harding wraca do męża.

Twierdzi, że nakłonili ją do tego działacze sportowi, bo jako rozwódka nie wpasowywała się w idealistyczny obrazek łyżwiarki figurowej. Nie ukrywa, że po zawodach i tak od Gillooly’ego odejdzie.

Cios w kolano

Kiedy 6 stycznia 1994 roku Tonya dowiaduje się o napaści na rywalkę, jest roztrzęsiona. Poproszona o komentarz twierdzi, że sama obawia się o swoje życie i zdrowie. Z telewizyjnych relacji wie, że napastnik celujący w kolano Nancy źle wymierzył i trafił ją trzy centymetry wyżej. Jej przeciwniczka nie ma złamań, jedynie stłuczenia, niemniej wycofuje się z zawodów.

Tonya Harding za to jedzie świetnie i zostaje mistrzynią kraju, zapewniając sobie wejście do kadry olimpijskiej. Jednocześnie trwa pościg za sprawcami napadu. Zostają ujęci dwa dni po ataku. Napastnik Shane Stant i jego pomagier okazują się amatorami mającymi tyle sprytu, co złodzieje z filmu Kevin sam w domu.

Szybko też sypią swoich mocodawców: są nimi groteskowy mitoman Shawn Eckardt, ochroniarz Tonyi, oraz jej... eksmąż. Jednogłośnie wskazują Tonyę jako inspiratora pomysłu, śledczy nie znajdują jednak na to dowodów. Łyżwiarka twierdzi, że były mąż zaplanował atak po to, by ją zdyskredytować i zemścić się za to, że wróciła do niego tylko po to, żeby poprawić swój wizerunek.

"Gdybym to ja stała za atakiem, jak mogłabym po czymś takim wyjść na lód i po prostu doskonale pojechać? Jak mogłabym zaryzykować karierę w takim momencie?"  
- broni się na kolejnych konferencjach prasowych. Ale nikt jej nie wierzy i nie słucha. Choć sąd nie wydał jeszcze wyroku, media już ją osądziły. Na temat sprawy wypowiadają się wszyscy, nie brak takich, którzy przysięgają, że na własne oczy widzieli, jak Tonya okłada Nancy Kerrigan. Łyżwiarka staje się bohaterką dowcipów ("W jakiej formie jest dziś Tonya Harding? Uderzającej!"). 

Trwają spekulacje, czy Amerykański Związek Łyżwiarski wykluczy Harding z udziału w igrzyskach i czy Nancy Kerrigan wydobrzeje do ich rozpoczęcia.

Na lodzie

Do Lillehammer jadą obie zawodniczki, co podsyca atmosferę sensacji. Relacje z ich występów mają rekordową oglądalność. Opinia publiczna jest po stronie Nancy i to ona wygrywa olimpijską wojnę nerwów. Skupiona i opanowana zalicza piękny występ. Za to Tonya jest "w proszku".

W połowie występu przerywa jazdę, bo rzekomo pęka jej sznurowadło w bucie łyżwiarskim. Choć tak naprawdę "pęka" ona sama. Histeryzuje i przekonuje sędziów, by pozwolili jej wykonać program jeszcze raz. Ale zajmuje zaledwie ósme miejsce.

Dla widzów to znak, że sprawiedliwości stało się zadość. Po powrocie z igrzysk Tonya stawia się w sądzie. Nie udowodniono jej, że zainspirowała napaść, ale za utrudnianie śledztwa dostaje trzyletni nadzór kuratorski, musi zapłacić 100 tysięcy dolarów grzywny i odpracować społecznie 500 godzin. Amerykański Związek Łyżwiarski zakazuje jej dożywotnio udziału w zawodach sportowych, a także pracy w charakterze trenerki i unieważnia jej tytuł mistrzowski z 1994 roku. 

Trudno nie odnieść wrażenia, że konsekwencje wydarzenia są dla niej bardziej dotkliwe, niż kara wymierzona sprawcom: dostali wyroki dwóch lat więzienia, ale potem zostali przedterminowo zwolnieni. Ona po latach wyrzeczeń i ciężkiej pracy zostaje bez perspektyw, bez celu w życiu, bez wykształcenia. Całkiem na lodzie.

Tonya zawodowiec

Z braku pieniędzy próbuje sił jako aktorka w niskobudżetowych filmach, potem zakłada zespół Golden Blades (zostaje wygwizdana podczas pierwszego występu), a w końcu zaczyna trenować boks. Ponieważ nie może się uwolnić od przeszłości, na ringu zawsze występuje w charakterze tej "złej". 

Jej karierę przerywa astma: Tonya, podobnie jak jej matka, nałogowo pali. Dziś była łyżwiarka jest stateczną mieszkanką Portland. Ma męża i siedmioletniego syna. Jej nowa specjalność to... prace remontowe.

Choć Tonya Harding stała się najbardziej znienawidzoną postacią amerykańskiego sportu, twórcy filmu "Jestem najlepsza" przedstawiają jej wersję historii. Biednemu zawsze wiatr w oczy - zdają się mówić. Niewykształcona, zadziorna dziewczyna z trudnego domu przegrała z amerykańskimi stereotypami, mediami i bezlitosną opinią publiczną. Niektórzy jej obrońcy twierdzą, że przegrała, bo była... kobietą, i dają przykład ze świata męskiego boksu: kiedy dwa lata po napaści na Nancy Kerrigan Mike Tyson odgryzł przeciwnikowi na ringu kawałek ucha, nie spotkały go podobne sankcje ani infamia. "Nancy oberwała tylko raz, a cały świat zrobił w majtki, ja obrywałam od wszystkich na okrągło" - kwituje historię filmowa Tonya Harding.

Grażyna Saniuk  

Twój STYL 4/2018

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama