Reklama

Reklama

Mikołaj Roznerski: Wrzućmy na luz

Choć boi się pandemii, stara się zachować pogodę ducha. Nam opowiada o domowym nauczaniu syna i wpływie izolacji na jego związek.

Show: Jak się miewasz w czasach zarazy?

Reklama

Mikołaj Roznerski: - Nie najgorzej. Dużo trenuję, a to dobrze mi robi na ciało i umysł. Dzień przed zamknięciem sklepów pojechałem do jednej z sieciówek ze sprzętem sportowym i nakupowałem rzeczy do treningu. I teraz mam siłownię w domu. Urządziłem ją w pokoju syna, który też się wkręcił w ćwiczenia. Mamy więc wuef załatwiony (śmiech). Poza tym pracuję. Mam sporo spotkań online, dużo rozmów o projektach, które przede mną. Świat filmowy się powoli odmraża, więc tych spotkań z reżyserami i producentami mam sporo. Oczywiście zawsze w maskach.

Jak twój syn sobie radzi z tą sytuacją?

- Całkiem nieźle. Ostatnio wywiozłem go razem z jego mamą i jej bliskimi na wieś. Jesteśmy rodziną patchworkową - dbamy o siebie i wspieramy się w tych trudnych czasach. Oni są teraz w lesie, gdzie mały może się wybiegać zamiast siedzieć zamknięty w czterech ścianach. Jest blisko z naturą, a my, rodzice, wspieramy go w szkole online. On ma już 9 lat więc nauki jest całkiem sporo. A to naprawdę nie są proste rzeczy! Jeszcze bardziej doceniam dziś nauczycieli. Teraz w ich role weszliśmy my, rodzice. Mama siedzi z nim tam, a ja na ile mogę, pomagam mu online odrobić pracę domową.

Który przedmiot jest twoim konikiem?

- Oj, to nie są proste rzeczy! Naprawdę łatwiej będzie powiedzieć, które przedmioty sprawiają mi kłopot. Kiedy byłem w wieku syna, spory problem nastręczały mi zadania tekstowe typu "Jaś kupił 5 ziemniaków, zjadł 3, jednego podzielił na sześć części itd.". Dziś te zadania... również sprawiają mi kłopot (śmiech). Więc czytam z nim lektury. On dwie strony, a ja kolejne dwie na głos. Potem rozmawiamy. Dajemy radę.

Przez pandemię wzrasta odsetek rozwodów. Jak izolacja wpływa na twoją relację?

- U nas jest wręcz przeciwnie: relacja się wzmacnia! Choć faktycznie to jest czas, kiedy trzeba pójść na wiele kompromisów i jest to test dla związków. Dotychczas było tak, że oboje często wyjeżdżaliśmy ze spektaklami. Gdy się wreszcie spotykaliśmy, celebrowaliśmy ten czas wspólny, bo było go mało. Teraz doceniamy ten czas osobno, bo dopiero teraz jego jest mało! (śmiech)

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje