Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mateusz Gessler: Wino ma nam smakować!

Najlepsze tylko z korkiem, musujące tylko na specjalne okazje, białe tylko do ryb, czerwone tylko do mięsa - na temat wina w Polsce narosło wiele mitów. Ile w nich prawdy - pytamy szefa kuchni Mateusza Gesslera i sommeliera Wojciecha Cyrana, ambasadorów marki Jacob’s Creek.

Agnieszka Łopatowska, Styl.pl: Panowie, potwierdźcie, albo zdementujcie proszę twierdzenia, jakie w Polsce padają na temat wina. Mówi się na przykład, że białe wino podajemy do ryb, czerwone do mięsa i nie można odstępować od tej zasady.


Mateusz Gessler: - To co najważniejsze w doborze wina, to nasz gust i zadowolenie ze smaku. Wino ma radosną naturę, dlatego jeśli szczerze nam coś smakuje, to znaczy, że dobrze wybraliśmy. Gdzieś krąży ciągle taka zasada, że białe do ryb, a czerwone do czerwonego mięsa, ale są kuchnie, które od lat temu przeczą. Dumni ze swoich lokalnych odkryć winiarskich mieszkańcy Alzacji na przykład do swoich ciężkich mięs podają białe wina i zapewniam, że tak jest pysznie. Czyli najważniejsze, żeby wino podbijało smak potrawy i po prostu nam odpowiadało, kolor to sprawa drugorzędna.

Wojciech Cyran: - W tak zwanym food & wine pairingu, czyli łączeniu wina i potraw jest pewien kanon zasad, które sprawiają, że niektóre połączenia smakowe są lepsze. Natomiast wraz z Mateuszem często powtarzamy, że nie możemy pozwolić sobie, żeby zasady zawładnęły naszym życiem. Możemy eksperymentować. Jeżeli do jakiegoś dania serwujemy wino, nie chcemy, by przytłaczało je smakiem, ani żeby potrawa nie przyćmiła wina. Mają się idealnie dopełniać.

Nie ma znaczenia, co podasz do wina, ważne, że można się nim upić.

MG: - Upijanie się to zaprzeczenie przyjemności z picia wina. Ja wybieram wina dla smaku, łączenia aromatów ze smaczną przekąską. Kieliszek, który pije się powoli w miłym towarzystwie - to jest mój świat. Dobry alkohol jest dla tych, którzy znają umiar.

WC: - Jacob’s Creek promuje ideę łączenia wina z jedzeniem. Jest to element uzupełniający nie tylko posiłek, lecz także spotkanie przy stole z bliskimi nam osobami. W imię tej filozofii regularnie organizujemy spotkania dla konsumentów "Przy Stole", które mają być odzwierciedleniem naszego myślenia. Współpracujemy także z Mateuszem, który swoim kulinarnym kunsztem dopełnia to, co chcemy przekazać.

Czerwonego wina nie można chłodzić.

MG: Podawać wino czerwone w temperaturze tzw. "pokojowej" można tylko jeśli ten pokój mieści się w dobrze zacienionym, nigdy nie ogrzewanym 300-letnim zamczysku. Jeśli pijemy w innym pokoju, lepiej jednak lekko je schłodzić.

Różowe wina są gorsze od białych i czerwonych.

WC: - Pod względem ciężkości, to wino plasuje się pomiędzy białym a czerwonym, lecz to właśnie daje nam wiele możliwości. Możemy je łączyć zarówno z białym mięsem, jak i niektórymi delikatnymi mięsami czerwonymi. Największym zainteresowaniem cieszą się w lecie, gdyż podobnie jak białe, podaje się je zawsze schłodzone.

MG: - Różowe wino ma zagorzałych fanów i fanki na całym świecie. Powstaje z tak wielu odmian winogron, że trudno mówić o jakimś jednym konkretnym smaku, czasem bliżej mu do wina białego, czasem jest pełniejsze, ostrzejsze. Pasuje do kuchni całego świata. Zwłaszcza w taką pogodę, jaka nas za chwilę czeka, ja bardzo polecam.

Wina musujące pija się tylko na specjalne okazje.

WC: - Urodziny, nowa praca, chrzest, sylwester - najczęściej z tymi okazjami kojarzy nam się wino musujące. Ale wina musujące są również wspaniałe do posiłków. Dzięki bąbelkom są jeszcze lepsze, bo odświeżające. Możemy je z powodzeniem serwować do sushi, ryb i do białego mięsa.

MG: -To już kwestia podejścia do okazji. Czasem najlepszą jest spotkanie w miłym towarzystwie, świętowanie udanej kolacji albo wyjątkowo miłego, letniego wieczoru. Wtedy tak - można powiedzieć, że pije się je z jakiejś okazji.

Z wina nie można przyrządzać drinków.

MG: - Ja osobiście wolę smak samego, dobrego, dojrzałego wina. Jeśli chodzi o mieszanie - to ewentualnie dopuszczam starzenie wina w beczkach po whiskey. Ale znam wielu fanów spritza i szanuję takie gusta smakowe.

Najlepsze wina to korkowane wina.

WC: - Wina pod korkiem narażone są na działanie związku chemicznego, zwanego trójchloroanizolem. Jego pojawienie się powoduje, że wina stają się korkowe, czyli mają stęchły zapach, przypominający mokry papier. Ta wada zdarza się w trzech do pięciu procent butelek, nawet tych najdroższych win. Dlatego zaczęto myśleć o alternatywie dla klasycznych korków. W Nowej Zelandii opatentowano zakrętkę, która zabezpiecza wino przed jego podstawową wadą. Jest to rozwiązanie dużo wygodniejsze, bardziej ekologiczne i tańsze.

MG: - Korek ma w sobie tyle uroku, co zagrożeń dla wina. Zakrętka jest dla wina po prostu bezpieczniejsza. Dlatego niektóre wina zamykane są właśnie w ten sposób. Ale są osoby, które lubią ten ceremoniał odkorkowywania. Dobre wina bywają zamykane i korkiem, i zakrętką - nie ma zasady.

Wina Nowego Świata są mniej szlachetne od europejskich - z Francji czy Włoch.

MG: - To mity, skwapliwie rozpowszechniane przez europejskich winiarzy. Niektóre wina z Nowego Świata są doskonałe i coraz częściej zostawiają europejskich odpowiedników daleko w tyle.

WC: - Kiedyś, żeby spróbować dobrej wódki trzeba było pojechać do Polski albo do Rosji, a żeby skosztować dobrego wina - do Francji. Teraz to już nie ma znaczenia. Europa to kolebka winiarska, ale całe know how związane z hodowlą winorośli i tworzeniem wina rozprzestrzenia się po świecie od czasów podbojów kolonialnych. Winnice w Australii zakładali Niemcy, Włosi i Francuzi. W XIX wieku uprawy niemalże całej Europy zostały zrównane z ziemią przez plagę filoksery. Jednak nie dotarła ona nigdy do Australii, więc w Dolinie Barossa znajdują się jedne z najstarszych na świecie winorośli - mają ponad 125 lat!

Na pustyni nie da się hodować winorośli.

MG: - Podobno się da. Ale ja bym raczej polecał zacząć od jakiś sprawdzonych winiarskich rejonów. Na pewno będzie łatwiej.

Dobre wino musi być drogie.

MG:- Nie musi. Oczywiście zbyt niska cena powinna nas zaniepokoić, ale wcale nie trzeba wydawać nierozsądnych sum, żeby trafić na winiarskie perełki, a dobrej jakości wino można kupić już w cenie około 25 zł.

WC: - Ludzie często popełniają błąd myśląc, że aby pić wino trzeba być koneserem i wydawać na nie dużo pieniędzy. A wcale tak nie jest. Niekoniecznie trzeba wiedzieć, czy to shiraz czy cabernet sauvignon, z jakiego regionu pochodzi czy jakie ma nuty smakowe. Kiedy zaczynasz degustować wino, poświęcasz mu trochę więcej czasu, próbujesz je głębiej odkryć, po pewnym czasie twój mózg nauczy się rozpoznawać charakterystyczne smaki i aromaty. Każdy Kowalski może cieszyć się winem. Nawet ten, który dzisiaj pije piwo i wódkę, wkrótce z taką lekkością może podejść do wina.

Wino nie pasuje do potraw z grilla, tam liczy się tylko piwo.

MG: - Jest dokładnie na odwrót. Z winem grill jest zdrowszy i smaczniejszy. A każdego niedowiarka błyskawicznie jestem w stanie przekonać kieliszkiem dobrego, australijskiego wina i żeberkami mojego przepisu.

Czym wino starsze, tym lepsze.

MG: - Tylko niektóre wina nadają się do długoletniego przechowywania, na przykład piemonckie barola i barbaresca, burgundzkie grands crus. Generalnie wina słodkie radzą sobie z upływem czasu trochę lepiej niż wytrawne. Ale większość win naprawdę nie powinno czekać na testowanie zbyt długo, bo najzwyczajniej w świecie się psują.

WC: - 95 procent win powinno być wypitych w ciągu trzech do pięciu lat od daty produkcji. Po tym czasie nie będą stawały się lepsze.

Wytrawne wina są niedobre, lepiej wybierać półwytrawne lub półsłodkie.

MG: - Najlepiej wybrać takie, które nam smakuje. I to jedyna zasada.

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Gessler | jacob's creek | wino
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje