Reklama

Reklama

Marnowanie żywności. Chleb powszedni Polaków

Pełne śmietniki. Puste talerze

Pierwsze wnioski z pandemii... Udało się pohamować nadmierny konsumpcjonizm? 

Reklama

- To, co zauważyliśmy podczas pandemii, to zwiększona świadomość. Jedzenie znów zajęło centralne miejsce w naszym życiu. Puste półki w supermarketach, zapasy niezbędnych artykułów, a następnie przepełnione pojemniki na śmieci były dowodem na to, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do braku żywności i chociaż mamy szczęście, że możemy zaopatrzyć się w zapasy, wciąż nie umiemy ich racjonalnie wykorzystać. Pandemia była dzwonkiem alarmowym, którego potrzebowaliśmy, by zobaczyć tę ogromną skalę. Musimy zrobić wszystko, aby zapamiętać tę lekcję, bo aktywiści nie odrobią za nas zadania domowego. Chociaż jest coraz większa moda na zero waste, to wciąż za mało. Żywność jest jeszcze stosunkowo tania, nie zjada naszych finansów i jest dostępna, dlatego łatwiej przychodzi nam jej marnowanie.

Myślimy, że głód nas nie dotyczy. Faktycznie tak jest?

- Tak, bo jedzenie jest relatywnie tanie. Marnuje się go ⅓, a jednocześnie na świecie wyrzucamy średnio dwie tony na jedną głodującą osobę! Ta dysproporcja jest szczególnie bolesna, dlatego bardzo ważne jest, by angażować się we wspieranie Banków Żywności, które na co dzień walczą z problemami głodu i niedożywienia.

Jest jeszcze coś. Wspomniała pani, że aktywiści klimatyczni nie planują zakładania rodzin, bo scenariusz na przyszłość ich przeraża.

- Ta dekada będzie decydująca, jeśli chodzi o naszą przyszłość. Bez motywacji do zmiany i chęci podjęcia konkretnych działań przez społeczeństwo całego świata będzie trudno. Dobra wiadomość jest taka, że to właśnie dzięki małym krokom, podejmowanym zarówno przez jednostki, jak i decydentów, możemy wiele zmienić. 

- Podam przykład walki z marnowaniem jedzenia - wg licznych badań, m.in. projektu "Drawdown", ograniczenie marnowania jedzenia, to najbardziej efektywny sposób przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Każda uratowana paczka "Too Good To Go" to uratowanie przed zmarnowaniem 2,5 kg CO2e. Każdy więc może zrobić coś, co pomoże planecie, w łatwy i dający ogromną satysfakcję sposób. 

Zobacz także:

*** Potrzebna pomoc***

Hania ma 17 miesięcy i SMA1 - rdzeniowy zanik mięśni. Innowacyjna terapia genowa kosztuje ponad 9 milionów złotych. Środki potrzebne są jak najszybciej, bo warunkiem przystąpienia do leczenia jest rozpoczęcie go przed ukończeniem drugiego roku życia. Niestety, w prowadzonej od sześciu miesięcy zbiórce, nadal brakuje ponad czterech milionów złotych.

JEŚLI MOŻESZ, WESPRZYJ ZBIÓRKĘ: www.siepomaga.pl/haneczka

Przeczytaj historię Hani: Bez terapii genowej Hania nie ma szans. Pomóż dokończyć zbiórkę



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje