Reklama

Reklama

Marnowanie żywności. Chleb powszedni Polaków

Oddychasz tym, co jesz

Produkcja żywności to nie tylko woda. Inne zasoby naturalne też narażone są na szwank...

- Marnując jedzenie, marnujemy także surowce. Nie tylko wyrzucamy to, co widzimy na talerzu, ale również ⅓ surowców, wykorzystywanych w produkcji i dystrybucji. To cały wachlarz. Ziema, zużyta podczas hodowli i uprawy. Ludzka praca - podczas zbiorów czy przetwórstwa. Nawozy, przedostające się do gleby i wód podczas upraw. Woda, której rolnictwo zużywa najwięcej wśród wszystkich przemysłów. 

Reklama

- Paliwa wykorzystywane podczas podczas transportu i dystrybucji. Prąd potrzebny do podczas chłodzenia i przechowywania. Dodajmy do tego wszystkie gazy cieplarniane, emitowane podczas tych procesów i energię zużytą np. podczas chłodzenia. ⅓ z nich jest emitowana niepotrzebnie, a jedzenie finalnie ląduje w koszu. Efekt? Już teraz 15 proc. ziemi jest przeznaczona na produkcję zmarnowanego jedzenia. 

- W 2050 będzie nas prawie 10 miliardów ludzi na świecie. Produkcja żywności wzrośnie więc o 60 proc.. Gdyby udało się ograniczyć marnowanie żywności o połowę w ciągu kilku kolejnych lat, to zaoszczędzamy przed wyjałowieniem powierzchnię ziemi wielkości Argentyny. 

Hodowla, uprawa, karczowanie lasów pod plantacje, produkcja nawozów, łańcuchy dostaw. Cały ten proces wiąże się z wytwarzaniem  szkodliwych gazów cieplarnianych. Prawda czy fałsz?

- Zjawisko ocieplenia klimatu jest omawiane od kilku dekad. Jest również coraz większa świadomość na temat szkodliwości emisji CO2 i wpływu na zwiększenie temperatury na świecie. Na razie CO2 kojarzy się z samochodami i górnictwem, niewiele osób łączy CO2 z marnowaniem jedzenia, a odpowiada ono aż za 8 proc. globalnej emisji! Gdyby wyrzucone jedzenie było krajem, byłoby trzecim co do wielkości emitentem CO2 na świecie, zaraz po Chinach i Stanach Zjednoczonych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje