Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mariusz Szczygieł: Kim jesteś Szczygiełku?

Nie umie żyć bez pisania. Kiedyś pisał dzienniki, dziś to robi na Instagramie. Facebook go denerwuje, za dużo się na nim dzieje. Gdyby nie było gazet i książek, toby pisał na murach. Kocha słuchać ludzi, podsłuchiwać wręcz. Ich rozmowy są inspiracją do kolejnych książek. Przeczytaj fragment wywiadu, który znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI.

Violetta Ozminkowski: Pyszna kawa, bardzo aromatyczna.

Reklama

Mariusz Szczygieł: To dlatego, że kawa po wietnamsku ma niezwykłą właściwość genetyczną - zawiera nutkę czekolady. Sama w sobie, bez przyprawiania. Wietnam jest drugim producentem kawy po Brazylii, o czym mało kto wie. Byłem tam kilka lat temu, spróbowałem, a teraz podajemy ją we Wrzeniu Świata.

To miłe, że sam mi ją zaparzyłeś.

- Ludzie nie zapraszają już do domu?

Coraz rzadziej.

- Zawsze wciskam się do domu, jako reporter. Uważam, że u siebie człowiek mniej udaje. Poza tym w domu jest też dużo takich "zahaczek". Na przykład siedzisz sobie tutaj i mówisz: "O, a co tu pan ma taki kolaż? I co znaczy to hasło, że wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami?". A ja ci odpowiadam, że kiedyś wpadłem na ten pomysł, bo moja przyjaciółka miała wrażenie, że mężczyzna, z którym jeszcze się nie związała, już od niej odszedł. Jestem typem, który uważa, że należy godzić się ze wszystkim, zaakceptować i wyciągnąć coś dobrego dla siebie. Dlatego tak właśnie jej napisałem w SMS-ie: "Wszyscy jesteśmy dla siebie tylko etapami". Ona to hasło powiesiła sobie w pokoju.

Piszesz o tym w swojej wydanej przed dwoma laty książce "Projekt: prawda"?

- A piszę o tym, rzeczywiście. Potem inna pani zrobiła z tego zdania kolaż i przysłała mi go w prezencie. To hasło miało ogromne wzięcie w internecie. Czasami bywa tak, że ktoś nie chce mnie zaprosić do domu, to się z nim wtedy chętnie spotykam w jakimś miejscu, najlepiej na wino, żeby się rozgadał, ale pożyczam mu książkę, którą potem trzeba odebrać. Niekiedy zdarza się, że proszę wprost, żebym mógł przyjść do domu. Mówię, że to byłoby świetne, gdybym zobaczył takie odzwierciedlenie pani, pana osobowości. "Odzwierciedlenie, a gdzie ono jest?", słyszę wtedy najczęściej. Ja na to: "A w mieszkaniu". "Może ma pan rację, no dobrze, to posprzątam".

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje