Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Maria Pakulnis: Już nie musi być idealnie

Gdzie się podziała Maria Pakulnis? Przez dłuższy czas nie słyszeliśmy o jej nowych filmach i rolach teatralnych. „Zrozumiałam, zaakceptowałam i uśmiechnęłam się. Dzięki temu mogę żyć z wdzięcznością‟, mówi dziś.

Jej naturę widać na pierwszy rzut oka: krucha, delikatna, uśmiecha się dziewczęco, ale patrzy przenikliwie. A kiedy zaczyna mówić, gestykuluje, zapala się i ekscytuje.

Reklama

- Ludzie uważają mnie za osobę emocjonalną i trochę dziwną, ale mam to gdzieś - śmieje się. - Ta wrażliwość mi służy, bo dzięki niej umiem trafić do drugiego człowieka: wzruszyć go, rozśmieszyć i zaciekawić - mówi z uśmiechem, bije od niej energia.

Po kręconych schodach prowadzących do teatralnej garderoby wbiegła szybko i lekko. Po naszej rozmowie będzie przeobrażała się z pani do sprzątania w wampa w farsie Edwarda Taylora "Żona potrzebna od zaraz" i znowu wywoła salwy śmiechu na widowni w warszawskim Teatrze Komedia. Wczoraj wróciła ze spektaklu wyjazdowego, a jutro ma zdjęcia do serialu o Agnieszce Osieckiej.

- Dzisiaj ludzie są tacy racjonalni! A ja zawsze zwracałam uwagę na znaki, sny i kierowałam się intuicją. Bliskie jest mi to, o czym mówiła Olga Tokarczuk podczas mowy noblowskiej, którą wszyscy powinni wysłuchać uważnie - dodaje. Nie mam wątpliwości, Maria Pakulnis jest osobą, która wie, jak sprawić, żeby "imbryk zaczął mówić". 

Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje