Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małe cuda

Anioł na traktorze

 Ksiądz Mirosław Tosza (52 l.), laureat Nagrody im. księdza Tischnera, od 20 lat mieszka z bezdomnymi we Wspólnocie Betlejem w Jaworznie. Stworzył pracownie rękodzielnicze dla ubogich, kobiet i dzieci. Zasłynął z pielgrzymki pojednania z bezdomnymi do Francji. Odbyli ją na minitraktorach. Pomysłem zachwycił się David Lynch.

Dom nieoczywisty

Reklama

Jaworzno, trzypiętrowy budynek mieni się kolorami (mieszkańcy ozdobili fasadę mozaiką z kafli własnej produkcji). Kiedyś była tu szkoła, od 20 lat Wspólnota Betlejem, którą wymyślił ksiądz Mirosław. Na podwórku mężczyźni, do niedawna bezdomni, sprzątają.

- Od początku miałem przekonanie, że powinienem żyć we wspólnocie, a nie na plebanii - mówi Mirosław z pogodnym uśmiechem. Kapłaństwo rozumie jako afirmację świata i ludzi, także wykluczonych (choć tego słowa nie lubi, bo stygmatyzuje na dzień dobry). Gdy od miasta dostał zrujnowany budynek bez dachu, dwa lata przekonywał biskupa, że zamieszkanie w nim z bezdomnymi to dobry pomysł.

- Do dziś się cieszę, że Bóg mi wtedy odebrał rozum - żartuje. Przez jego wspólnotę przewinęło się ponad 800 podopiecznych. Teraz mieszkańców jest 15.

- Tworzymy dom nieoczywisty - wyjaśnia ksiądz. - Postanowiliśmy, że będziemy utrzymywać się sami z pracy. Stąd uprawa warzyw, owoców, pracownie artystyczne z piecami do wypalania gliny. Nie chciałem szarego domu opieki dla osób po przejściach. Zapraszam ludzi z okolicy na wspólną kawę, pogadanie. Przychodzą. Przynoszą ciasta, przyprowadzają dzieciaki na warsztaty Kredkami do nieba...

Rozumieć więcej

Ksiądz Tosza lubi, kiedy jest pod górkę. Gdy tworzył ośrodek, mieszkał w ruinie sam, w jedynym ogrzewanym pokoiku na strychu. I remontował resztę. Znajomy ksiądz podczas odwiedzin złapał się za głowę: "A mogłeś siedzieć na ciepłej plebanii!". Wolał tu. Wiedział, że ośrodek nazwie Betlejem: 

- Kiedy Bóg przyszedł na świat w stajence, też miał status bezdomnego. Pierwsi przyszli do niego nie kapłani, tylko prości ludzie, pasterze.

Sam jest zaskoczony, że tak ułożyło się jego życie. Bo w młodości Kościołem się nie interesował. Nie był  ministrantem, brak mu nawet kilku świadectw z religii - wolał grać w piłkę, niż chodzić na katechezę. Na mszę wpadał od czasu do czasu. Po technikum górniczym spotkał kolegę, który zaprosił go na obóz z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo. Zgodził się "jakoś tak".

- Tam spotkałem chrześcijan, którzy pokazali mi Kościół, jakiego nie znałem. Zobaczyłem, że może być obszarem służby dla potrzebujących, opartej na szacunku, przyjaźni. Gdzie jest miejsce i na poczucie humoru, i stawianie ważnych pytań. Nawróciłem się. Żeby nie podejmować pochopnych decyzji, wymyśliłem, że pójdę na rok do pracy w kopalni i potem zdecyduję. Jak mi nie przejdzie, pójdę do seminarium. Nie przeszło. Jako duchowny został wolontariuszem w hospicjum. To był punkt zwrotny. Na oddziale słuchał wyznań rodziców umierających dzieci. Wywracały go do góry nogami.

Tam nauczył się milczeć, rozumieć więcej i nie pouczać, gdy słyszał, jak ojciec po śmierci syna złorzeczy Bogu.

- Może na jego miejscu też bym złorzeczył - mówi. Brzmi szczerze.

Tu David Lynch, dzien dobry...

Trudne doświadczenia z hospicjum pomagają dziś rozumieć bezdomnych. Nie oceniać, nie osądzać.

- Ich historie są z grubsza podobne - przyznaje. - Trudne dzieciństwo, nałogi, przestępstwa, nieudane związki, brak kontaktu z rodziną. Większość na początku chce tylko coś dostać: pieniądze, ubranie. Rozumiem, ale głęboko wierzę w ukrytą w nich chęć na dobre, piękne życie.

Księdzu Mirkowi zależy, by mieszkańcy wspólnoty zbudowali relacje oparte na szacunku. Od tego zaczyna się przemiana. Stąd wycieczki rowerowe, urodziny, które organizują, prace na rzecz innych. Niektórzy się tu zakochują i nagle chcą czegoś od życia. Wyprowadzają się, by zawalczyć o swój dalszy ciąg.

Jak Sylwek, dawny mistrz Polski w boksie, któremu sława odbiła. Był alkoholikiem, stracił kontakt z synem. W Betlejem przestał pić, telewizja zrobiła o nim reportaż, po którym syn odnalazł go na Facebooku. Sylwek zakochał się w wolontariuszce z Betlejem, dostał pracę we wspólnocie, mieszkanie do remontu od miasta i żyje jak człowiek.

- O to właśnie chodzi! - mówi ksiądz Mirek. - "Najpiękniejsza rzecz, jaką można zrobić dla drugiego człowieka, to obudzić w nim wolność i poczucie godności", napisał ksiądz prof. Józef Tischner. To dla mnie szczególnie ważne, bo Tischner uczył mnie w seminarium w Krakowie. Jedyny egzamin, jaki oblałem, był u niego!

Ksiądz Mirek przyznał się do tego, kiedy odbierał Nagrodę im. Tischnera za pracę na rzecz bezdomnych. I dziękował Bogu za to, że profesor zaprosił go wtedy na poprawkę:

- Zdałem egzamin w pięć minut, a potem rozmawialiśmy. Kilka godzin. Nie pouczał. Skupił się na rozmówcy, choć byłem tylko studentem, którego wcześniej oblał. Zawsze potem chciałem zrobić coś, by mógł być ze mnie dumny.

Cztery lata temu ksiądz Mirosław wyruszył z czterema podopiecznymi do Lisieux we Francji, gdzie pochowana jest św. Teresa, patronka "Betlejem". Długo myśleli, jaki środek transportu wybrać. Padło na... minitraktory. Jak w filmie Davida Lyncha Prosta historia.

- Naszą pielgrzymkę nazwaliśmy "Drogą Pojednania" - mówi ksiądz Mirek. - Przez znajomego, Marka Żydowicza (twórca festiwalu Camerimage - przyp. red.), przekazaliśmy Lynchowi list o tym, że inspirujemy się jego filmem. Był zachwycony. Przesłał nam z Los Angeles wideo z życzeniami "szerokiej drogi". Niedługo potem ksiądz Mirek odebrał telefon od Żydowicza: "Siedzę na planie z Lynchem, chce z tobą porozmawiać. - A ja i królowa angielska pijemy właśnie herbatę" - odpowiedział, po czym usłyszał głos Lyncha w telefonie.

Amerykański reżyser postanowił zrobić dokument o tym, jak bezdomni księdza jadą z nim przez Europę w ramach pojednania, którego tak brakuje dziś światu. I tak pielgrzymce księdza Mirka towarzyszyła czteroosobowa ekipa filmowa. Powstało 500 godzin nagrań. Narratorem został Kazik, chłopak z lekkim upośledzeniem, który mówi sam do siebie. Premiera w przyszłym roku. Ot, taki mały cud.

Magdalena Kuszewska

 Twój STYL 12/2019


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje