Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Magda Gessler: Tak trzeba żyć!

Przedstawiać jej nie ma sensu, zresztą i tak zrobi to najlepiej sama. Przed państwem jedyna i niepowtarzalna Magda Gessler! Przeczytaj fragment rozmowy, którą znajdziesz we wrześniowym numerze magazynu PANI.


Reklama

Dorota Masłowska napisała, że twój program "Kuchenne rewolucje" to "Wielki Almanach Polaków Lat Dwutysięcznych". Nakręciłaś ponad 300 odcinków, kończy się 19. sezon. Czego się dowiedziałaś o Polakach?

Magda Gessler: Polacy są biedni.

Nie mamy pieniędzy?

- Nie w tym znaczeniu. Jesteśmy biedni w sferze psychiki. Słabi, nieodporni na stres. Przepracowani. Gonimy za tym amerykańskim snem - chcemy mieć dom, samochody, wysokiej jakości RTV. Cierpimy na wieczny brak czasu. Przypłacamy to bezdechem, stresem, depresją. Przyjeżdżam do małych miejscowości i właściciele odwiedzanych przeze mnie restauracji nie mają nawet kiedy zjeść obiadu, a co dopiero spędzić dłuższy czas z rodziną...

- Zadłużeni, obarczeni kredytami, kartami debetowymi. Funkcjonują często na krawędzi bankructwa. Wiele lat temu uwierzyli w świat kolorowych reklam, gdzie piękna, szczęśliwa rodzina siada do obiadu i delektuje się swoją obecnością. Wszyscy chcieliby tacy być, ale w rzeczywistości niewielu na to stać. Dziś trzeba mieć głowę do interesów i łut szczęścia, które pozwolą prowadzić dobrze prosperującą firmę.

- Wielu nie rozumie mechanizmów biznesowych. Pytają siebie, czemu im się nie udaje, dlaczego inni zamieniają w złoto wszystko, czego się dotkną. A to kwestia predyspozycji - społecznych, zawodowych, interpersonalnych... Co nie znaczy, że mamy przestać marzyć! Bez tego życie nie ma sensu, ale trzeba bardzo ciężko pracować, mieć plan i być konsekwentnym.

Bohaterowie twoich programów marzą i wydają się bardzo przedsiębiorczy. Wynajęli lokal, zatrudniają ludzi, negocjują z dostawcami. No to co jest nie tak?

- W czasie wojny utraciliśmy pokoleniowość, dziedziczenie, majątki. Wszystkiego się dorabiamy, walczymy. Nie mamy dziadków i pradziadków, którzy w spadku zostawili nam piękny dom ze stajnią czy kamienicę. A w Hiszpanii, Portugalii bądź Francji ludzie dziedziczą z pokolenia na pokolenie majątki, dzięki czemu mają w sobie spokój. Starsi ludzie siedzą na rynkach małych miasteczek, spokojnie sącząc espresso czytają gazety. Dzieci i wnuki już zarządzają winnicami, fabrykami serów czy oliwek. A seniorzy patrzą, jak to wszystko przechodzi z pokolenia na pokolenie w dobre ręce. Nikt ich nie wyrzuca z domu, nie myśli, jak usunąć w kąt. Oni są szefami tych klanów.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje