Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kinga Rusin: Aferzystka w dobrej sprawie

Kiedy szłam na spotkanie z Kingą Rusin, zastanawiałam się nad własnym życiem. Kiedyś walczyłam o prawa zwierząt, organizowałam demonstracje, byłam przez 15 lat wegetarianką. Jak to możliwe, że "pani z okienka" jest bardziej ekologiczna ode mnie? Wracając z wywiadu... czułam wstyd. Po drodze zatrzymałam się w supermarkecie. Gdy wybierałam banany, odruchowo wyciągnęłam rękę po plastikową torebkę. I cofnęłam ją szybko, kiść bananów włożyłam luzem do koszyka. Nie muszę zbawiać świata. Ale może dzięki mnie na wysypiskach będzie lądowało mniej plastiku? Będę jak Kinga. Trochę!

Pracowałam kiedyś w TVN, dawno, prawie 20 lat temu. Pamiętam, że miała pani piękne futro.

Reklama

Kinga Rusin: Nie może mnie pani pamiętać w tym futrze w pracy. Miałam je na sobie może ze trzy razy na oficjalnych okazjach. A kiedy dowiedziałam się, jak powstają futrzane płaszcze, nigdy więcej go nie włożyłam. Jesteśmy myślący i mamy uczucia, zawsze więc, kiedy poznamy fakty, możemy zmienić postępowanie na takie, które jest zgodne z naszymi poglądami i sumieniem. Tak było w moim przypadku. Nawróciłam się.

Dzięki komu? Ktoś pani pomógł?

- Dzięki różnym ludziom, ale przede wszystkim dzięki Michałowi Pirógowi. To było mniej więcej 12 lat temu, pracowaliśmy razem przy produkcji You Can Dance. Wyjeżdżaliśmy na castingi, potem na obozy z uczestnikami programu. Mieliśmy pomiędzy nagraniami mnóstwo czasu, z którym nie ma co zrobić, więc się rozmawia. Michał jest wrażliwym człowiekiem. Ujął mnie tym. Nie jadł mięsa, starał się żyć ekologicznie. Pamiętam, jak podczas obiadu sięgnęłam widelcem do jego talerza, chciałam spróbować ryżu. Wcześniej tym widelcem jadłam mięso. Michał oburzył się, właściwie obraził na kilka dni. Zareagował tak, jakbym sprofanowała jego obiad tym jednym gestem. Wydało mi się to przesadzone, nawet odrobinę nawiedzone? Chciałam się dowiedzieć, skąd się bierze taka postawa. Wypytywałam go o wszystko. Pokazał mi filmy, jak hodowane są zwierzęta futerkowe i rzeźne, jak się je zabija, jak szkodliwa dla środowiska i nieekonomiczna jest produkcja mięsa. W sprawie futer zgodziłam się z Michałem od razu: zabijanie kogokolwiek w okrutny sposób, żeby mieć kawałek czegoś "ładnego" i miękkiego do wciągnięcia na grzbiet, jest złe. Przejście na wegetarianizm zabrało mi więcej czasu. Lubiłam smak mięsa.

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje