Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kinga Preis: Tęsknię za rytuałem

Minimalistka. Kiedyś mówiła nam, że ma tylko dziesięć par butów. I jedno materialne marzenie: dom. Właśnie wprawiają w nim okna. Kinga Preis, aktorka wędrowna, wreszcie znalazła swoje miejsce. Tu wyłączy telefon, stanie boso na ciepłej podłodze, usiądzie przy dużym stole z tymi, których kocha. Czy to jest szczęście? Przeczytaj fragment wywiadu Beaty Biały z Kingą Preis.


Mówiłaś, że twoim największym marzeniem jest dom. Spełniło się?

Reklama

Kinga Preis: Jestem w trakcie spełniania. Właśnie wstawiono okna. Dom nie będzie duży: dwie sypialnie, otwarta przeszklona przestrzeń na parterze z widokiem na ogród. Od 20 lat o nim marzyłam.

To 20 lat cierpliwości. Dzisiaj ludzie realizują swoje marzenia na kredyt.

- Nie lubię być zależna. Zawód aktora zależy od mody i sympatii widzów. Nie mam pewności, że za miesiąc czy rok będę miała pracę. A nie chciałabym dywagować: "Zagram w tym, chociaż to złe, bo muszę spłacić ratę".

Czy gdy ma się wreszcie swoje miejsce, zmienia się sposób życia?

- Od 22 lat mieszkam w pięknej kamienicy w centrum Wrocławia, ale zorientowaliśmy się z moim mężem Piotrem, że nie czujemy mięty do tego mieszkania. Nawet nie staramy się czy też nie umiemy sprawić, by to miejsce było nasze. Od tylu lat czuję się w nim obco. Zauważyłam, że robimy mnóstwo zdjęć, ale nie wieszamy ich na ścianach. Mam nadzieję, że w naszym nowym domu to się zmieni. Teraz jeżdżę po targach staroci, szukam rzeczy, które mają charakter. Dostałam od teściowej szafę myśliwską, którą zrobił mój teść Juliusz, moi rodzice przynieśli piękną lampę. Tęsknię do klimatu, w którym się wychowałam, czyli wrocławskiego Sępolna. Jest tam wszystko, co kocham: park, bliskość Odry. Gdy tylko mam chwilę, z ulgą lecę do mamy, właśnie w to miejsce.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu twój STYL - już w sprzedaży!


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje