Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Katarzyna Zielińska i Wojciech Domański: Takie dobre oczy

​Niespodziewane spotkanie po latach zaprowadziło Katarzynę Zielińską i Wojciecha Domańskiego przed ołtarz. W ich związku czasem iskrzy. Jak to u górali.

Katarzyna Zielińska - aktorka , wokalistka , producentka. Absolwentka PWST w Krakowie. Obecnie gra w serialu "Zawsze warto" (Polsat) i w teatrach, m .in. Roma, Komedia. Znana także m.in. z filmów "Ryś", "Listy do M." czy "Och, Karol 2", serialu "Barwy szczęścia" i programów rozrywkowych (np. "Jak oni śpiewają", "Taniec z gwiazdami"). Mama Henryka (5 l.) i Aleksandra (2 l.), od 2013 r. żona Wojciecha Domańskiego. Mieszka w Warszawie. Ma 40 lat.

Reklama

On był przebrany za kowboja, ja za Czerwonego Kapturka. Mieliśmy 5-6 lat. Odnaleźliśmy zdjęcie z przedszkolnego balu karnawałowego, kiedy szykowaliśmy się do ślubu. Jesteśmy Laszką i Lachem z Beskidu Sądeckiego. Moje pierwsze wspomnienie związane z Wojtkiem: na dywanie siedzi grupa dzieci, wśród nich chłopiec o jasnym spojrzeniu, który często się uśmiecha i jest dla każdego miły.

Jednak przez lata mijaliśmy się w szkole i na ulicach, nigdy nie byliśmy blisko. Kiedy on miał 16 lat, wyjechał do USA. Nie widziałam go długo, czasem wymieniliśmy tylko uprzejmości na Facebooku. Aż do momentu, gdy 10 lat temu napisał, że przeprowadza się z Nowego Jorku do Europy - zastanawiał się, czy osiąść w Warszawie, czy w Londynie. Umówiliśmy się na sushi. "Chciałabym, aby mój mąż miał takie dobre oczy jak on", przeszło mi przez myśl, gdy rozmawialiśmy.

Najbardziej ujęła mnie jednak jego skromność. Wojtek wyznaje zasadę, która pomaga mi także w aktorstwie: "mniej znaczy więcej". Nie przechwala się, że jest absolwentem Uniwersytetu Harvarda i odnosi sukcesy zawodowe. Zaproponowałam mu wówczas, aby dołączył do mojej paczki i wybrał się z nami do kina, na kolację. Nikogo tu nie znał...

Od pewnego czasu byłam singielką, nie szukałam męża. Miłość między nami po prostu się wydarzyła. Teraz myślę, że byliśmy sobie pisani! Wojtuś działa na mnie jak balsam. Radzi, wspiera, motywuje. Na jednej z pierwszych randek wyznał, że chętnie by gotował, jeśli miałby komu. Od początku to on rządzi w kuchni, robi to świetnie. Myślę, że daję mu dawkę pozytywnego szaleństwa, które on ma, ale rzadko z niego korzysta. Mąż wyciąga mnie z tarapatów, kiedy zapominam opłacić rachunek za telefon czy zabrać ważny dokument. Ale nie wypomina nigdy, ile dla mnie zrobił. Z uśmiechem wspominam zaręczyny. Polecieliśmy na wakacje do Tajlandii. Wojtek zaprosił mnie na kolację, ale byłam potwornie zmęczona lotem. Poprosiłam, abyśmy przełożyli kolację, a wtedy ujrzałam w jego oczach taki zawód, że natychmiast zaczęłam się zbierać do wyjścia.

I właśnie tego wieczoru zaproponował mi małżeństwo. Wesele odbyło się w Warszawie, trwało trzy dni! Cudowny czas.

Mąż mnie motywuje, żebyśmy regularnie chodzili na randki. Staramy się w każdy piątek zostawić dzieci z nianią i idziemy na kolację. Czasem wyjeżdżamy tylko we dwoje. Oczywiście wakacje rodzinne są super, ale Wojtkowi zależy na tym, abyśmy mieli własną przestrzeń jako para. Miewam dylematy, czy przyjąć kolejną rolę. Czy aby nie za mało czasu spędzam z dziećmi? Mąż tłumaczy mi, że liczy się jakość, a nie liczba godzin. Nasi synkowie będą radośni, gdy ja będę z nimi spędzać czas równie radosna i spełniona. W domu bywam kaowcem. Organizuję rodzinie tak zwaną szaloną rozrywkę: wycieczki rowerowe, pieczenie ciastek, przystrajanie domu. Podróże planujemy razem.

(...) Na co dzień mój mąż jest zrównoważony, spokojny. Znajomi nie wierzą, że kiedy się wkurzy, potrafi krzyknąć. Jak to góral! To też w nim kocham. Żartuję nieraz, że dzięki programowi Excel, którego nauczył mnie mąż, ogarniam wszystkie moje produkcje. To niezwykłe, że Wojtuś daje mi przestrzeń i wspiera mnie w każdej zawodowej decyzji.

Przy nim rozwinęłam skrzydła: założyłam firmę producencką, zrealizowałam trzy spektakle docenione przez krytyków. Najnowszy - "Nowy Jork. Prohibicja" - gramy od roku w Teatrze Roma przy komplecie widzów. Wojtek często zasiada na widowni, co uwielbiam. Wsłuchuje się w słowa piosenek i dialogów, potem je cytuje. Radzę się go w sprawach zawodowych. Wiosną zaczyna się drugi sezon serialu "Zawsze warto" (Polsat), gdzie gram jedną z głównych ról. Wcześniej dałam mężowi scenariusz, jemu też spodobała się moja postać. Teraz rozważam jedną z propozycji teatralnych i jeśli przyjmę rolę, w maju nie będę mogła pojechać z nim na weekend we dwoje.

Gdyby to on musiał odwołać wyjazd, nie kryłabym rozczarowania. Jednak Wojtek stawia moje propozycje zawodowe ponad swoje potrzeby, zachęcając mnie do rozwoju. Jego postawa mnie wzrusza. Kiedy wracam ze spektaklu, czasem nawet o pierwszej w nocy, mąż czeka na mnie z kolacją. Te momenty są dla nas ważne. Życie domu toczy się w kuchni. Raz dziennie musimy się spotkać przy stole we czwórkę. Telewizor jest wyłączony, telefony są daleko. Rozmawiamy, żartujemy. Wynieśliśmy te zasady z domów rodzinnych. Co jest najważniejsze? To, że jesteśmy rodziną, która kocha się nad życie. Natomiast dla nas jako pary ważna jest wyrozumiałość dla drugiej strony. Idziemy w jednym kierunku.

***Zobacz także***

Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje