Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joan Collins: Z mężczyznami jest jak z autobusami

Dzięki roli Alexis z serialu "Dynastia" Joan Collins stała się znana na całym świecie, a królowa Elżbieta II uhonorowała ją Orderem Imperium Brytyjskiego za rozsławianie Wielkiej Brytanii. Nam aktorka opowiada o Alexis, modzie i mężczyznach.

Anna Piątkowska, STYL.PL: - W Polsce pani nazwisko kojarzone jest z serialem "Dynastia". Czy to ważna rola w pani życiu zawodowym?

Reklama

Joan Collins: - Tak, to przecież dzięki roli Alexis stałam się znana na całym świecie. A poza tym uwielbiałam grać tę postać. Alexis została wyposażona przez scenarzystów w wiele wspaniałych cech. Wydaje mi się, że w latach 80. dla wielu kobiet (podobnie zresztą jak dla mnie samej) stanowiła ona świetny wzór do naśladowania. Alexis była silna, inteligentna, a za swoimi dziećmi skoczyłaby w ogień.

Alexis to jednak czarny charakter. Czy kiedykolwiek utożsamiała się pani z tą bohaterką?

- Blake był o wiele gorszy! O ile pamiętam, miał na sumieniu zabójstwo! A Alexis? No cóż, była manipulantką, osobą wyrachowaną, a do tego miała głowę do interesów. To taki Donald Trump w spódnicy, czyż nie? Ja jednak nie utożsamiam się z żadną z tych cech.

Dla wielu kobiet na świecie pani kariera jest dowodem na to, że życie nie kończy się po 40., wbrew panującej dziś modzie na wieczną młodość. O Joan Collins wciąż mówi się, że jest seksowna...

- Mogę tylko podziękować za te miłe słowa!

Wiele osób utożsamia panią z graną w "Dynastii" Alexis, także dlatego, że pani i jej styl ubierania są podobne. Czy miała pani wpływ na to, w co ubierała się serialowa Alexis?

- Owszem, miałam w tej kwestii sporo do powiedzenia. Cały czas współpracowałam z Nolanem Millerem, projektantem kostiumów do "Dynastii". Wspólnie zastanawialiśmy się, jak sprawić, żeby Alexis w każdym odcinku wyglądała szykownie i inaczej niż pozostałe bohaterki - jednym słowem, fantastycznie. Można chyba o niej powiedzieć, że wyznaczała trendy, jeśli chodzi o styl ubierania się w tamtych czasach!

Pani również lubi styl lat 80. Co szczególnego jest w modzie z tamtego okresu?

- Uważam, że w rewelacyjny sposób podkreślał on atuty kobiecej figury. W latach 80. ubierano się po prostu z klasą.

Kobieta powinna być zawsze elegancka i "zrobiona" - to pani opinia, która nieco koliduje ze współczesnymi trendami. Czy jakieś aktualne trendy modowe są pani bliskie?

- Niektóre z nich są całkiem znośne. Najbardziej jednak podobają mi się współczesne trendy w dziedzinie makijażu.

Ulubione stroje w szafie Joan Collins to...

- Jest ich zbyt wiele, by je tutaj wymienić!

Kosmetyk, bez którego nie może się pani obejść, to...

- Krem nawilżający.

Ma pani godną pozazdroszczenia figurę. Czy to prawda, że przez całe życie jest pani na diecie?

- Absolutnie nie! Po prostu jadam zdrowo, unikam śmieciowego jedzenia, ćwiczę regularnie (ale nie obsesyjnie) - i wysypiam się.

W swojej książce pisze pani: "Uwielbiam jeść i nie wstydzę się do tego przyznać". Czy, dbając o sylwetkę i zdrowie, musiała pani usunąć z menu coś, za czym pani przepada?

- Nie, nigdy nie było takiej potrzeby.

Namawia pani kobiety: ćwiczcie co najmniej trzy razy w tygodniu. Jak pani dba o figurę i kondycję?

- Jestem zwolenniczką niezbyt obciążających ćwiczeń. Pływanie, marsz - jak najbardziej, ale jogging czy różne formy intensywnego treningu nie wchodzą w grę. Powinny o tym pamiętać zwłaszcza te kobiety, które urodziły w swoim życiu przynajmniej jedno dziecko, bo ciąża i laktacja przyczyniają się do pogorszenia stanu kości i ich osłabienia, zwiększając ryzyko osteoporozy.

Miała pani pięciu mężów. Co poradziłaby pani kobietom, które wciąż szukają swojej drugiej połówki?

- Z mężczyznami jest jak z autobusami... Jeśli będziesz cierpliwie czekać, w końcu pojawi się następny!

Anna Piątkowska

Tłum. Katarzyna Kasińska

Dowiedz się więcej na temat: Joan Collins | Dynastia | aktorka | alexis carrington

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje