Reklama

Reklama

Jestem dziewczyną, ewenementem i wyjątkiem

Jakie cechy według ciebie musi posiadać kobieta, która startuje w tzw. "męskich" sportach?

Reklama

- Ciężko jest mi odpowiedzieć na takie pytanie. Tak naprawdę ja od 4. roku życia byłam przygotowana do bycia kierowcą wyścigowym, a nie do bycia kobietą w sportach motorowych. Jeśli chodzi o sam warsztat, to się niczym nie różni od tego, co musi umieć mężczyzna czy standardowy kierowca startujący w wyścigach. Ciężko jest wymienić jakiekolwiek cechy, które miałyby odróżnić kobietę od mężczyzny. Pierwsza myśl to, że dziewczyna fizycznie nie jest w stanie podołać. My nie podnosimy ciężarów, nie jesteśmy kulturystami. Oczywiście trzeba mieć siłę, dużą wydolność, być wytrenowanym. Ja od małego dużo czasu spędzam trenując, przygotowując się fizycznie do wyścigów. Nigdy nie mogłam narzekać na formę. Na kartingach byłam jednym z lepiej fizycznie przygotowanych zawodników, mimo że jeździłam tylko z samymi mężczyznami.

Jak przygotowujesz się do wyścigów?

- Moje przygotowanie fizyczne to codziennie siłownia, bieganie, treningi obwodowe i wydolnościowe. Kierowca nie może mieć dużych mięśni, natomiast musi być silny, mieć dużą wydolność. To jest trening na małych ciężarach z wieloma powtórzeniami, bieganie, treningi. Moim przygotowaniem psychicznym jest głównie analiza, przegląd materiałów, telemetrii, nauka torów. Liczy się przede wszystkim nastawienie bojowo-rozsądne.

Planujesz wakacje?

- Mój urlop wygląda tak, że w poniedziałek lecę do Portugalii i jestem tam cały tydzień. Następnie wyjazd do Anglii, potem jestem w Polsce przez 7 dni. Znowu na wyścig do Czech i mam nadzieję, że uda mi się pojechać do Koszalina do domu, bo w tym roku byłam tam pięć dni. Jeśli chodzi o okres zimowy to jest on okresem intensywnego przygotowania fizycznego do kolejnego sezonu, także czasem testów i treningów. Na to też oczywiście potrzeba budżetu. Jest też taki plan, żeby testować w Formule 2 i innych seriach wyścigowych, może jeszcze wyższych. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze.

Kiedyś przestaniesz startować w wyścigach samochodowych. Co będziesz wtedy robić? Jak wyobrażasz sobie siebie i swoje życie za 10-20 lat?

- Aż tak daleko nie wybiegam. Moje cele są dosyć krótkofalowe. Jak wiadomo, głównym jest dostać się do Formuły 1 i - powiedzmy sobie szczerze - nie mam na to 20 lat. Obecnie studiuję zarządzanie po angielsku na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, w jakimś celu to robię. Jednak zawsze chciałabym być związana z motosportem.

Jakim samochodem jeździsz prywatnie? Dostałaś już jakieś mandaty za przekroczenie szybkości?

- Zasadniczo nie dostaję mandatów, mimo że sporo jeżdżę. Natomiast jeśli chodzi o samochód to jest on szybki, wyścigowy, ale nie jeżdżę nim szybko. Obiecuję i przyrzekam (śmiech). Staram się nie szaleć. Zdaję sobie sprawę z tego, że ulica to nie tor. Jeśli kierowcy chcą się wyszaleć, to najlepiej jeździć na zamkniętym placu, bo na ulicy to szkoda zdrowia.

Co myślisz o stereotypie "baby za kółkiem"?

- Uważam, że są zarówno źle jeżdżące kobiety, jak i źle jeżdżący mężczyźni. Są też dobrze jeżdżące kobiety i dobrze jeżdżący mężczyźni. Poznałam mężczyzn, którzy jeżdżą tak, że szkoda gadać...

Jaka jest Natalia Kowalska w życiu prywatnym?

- Ostatnio podczas wywiadu pani dziennikarka powiedziała, że jestem strasznie stanowcza. Myślę, że jest to jedna z cech, którą się z wyścigów wynosi. To sport, w którym trzeba szybko reagować i podejmować decyzje, które wpływają na mnie i na cały mój team, bo jest to zespołowy sport. Wydaje mi się, że jestem realistką, nie marzycielką. Dlaczego? Bardziej ze względu na brak czasu. Jaka jestem, to myślę, że trzeba by było zapytać moich znajomych. Mam grupę zaufanych przyjaciół, wśród nich nie jestem kierowcą wyścigowym, ale sobą. Jestem osobą energetyczną , która dużo się śmieje. Czasami jednak trzeba znaleźć czas na spokojne przemyślenia.

Odniosłam wrażenie, że wierzysz w siebie i wiesz czego chcesz.

- Ogólnie wiara w siebie i wyznaczanie sobie celów jest ważną rzeczą dla każdego z nas i tak powinno być. Dlaczego zadowalać się jakimiś małymi rzeczami, jeżeli możemy przez całe życie iść do przodu, stawać się lepszymi. Powinniśmy równać do tych, którzy są przed nami, a nie za nami. Dlaczego mam się w szkole zadowalać średnią 4,0 jeśli najwyższą jest 5,0? Ktoś tę średnią ma, więc jest to wykonalne. Trzeba próbować iść dalej i tę średnią uzyskać. To jest oczywiście tylko przykład. Jedna z ważniejszych rzeczy to mieć wyznaczoną drogę, oczywiście nie po trupach.

Pewność siebie pomaga...

- Dokładnie. Trzeba być pokornym, ale znać swoją wartość, wiedzieć na co nas stać. Konstruktywną krytykę powinniśmy przyjmować z pokorą, a różnymi niewybrednymi komentarzami nie warto się przejmować i załamywać. Na pewno wokół nas będą osoby, które nie będą nam życzyły najlepiej.

Czyli do działania bardziej motywuje cię krytyka?

- Jestem osobą, która stara się przyjmować krytykę. Zawsze próbuję się poprawić, albo chociaż przeanalizować daną sytuację. Natomiast krytyka a'la fora internetowe jakoś na mnie specjalnie nie działa, staram się nie przejmować.

Twoje motto życiowe to...

- Nie ma życia godziwego bez ryzyka, co powiedział Pascal. Zasadniczo nie mam jakiegoś przewodniego motta, dla mnie jest ważne, żeby wyznaczyć sobie cel i do niego realistycznie dążyć. Taka jest moja myśl przewodnia.

Kto jest twoim autorytetem?

- Na pewno moi rodzice są przykładem tego, jak się powinno żyć. Oni mnie wszystkiego nauczyli od samego początku. Myślę, że oni są autorytetem, jeśli chodzi o typowo życiowe rzeczy i wyścigowe. Ogólnie oboje rodzice mnie wspierali tak samo, bali się o mnie. Na pewno mama to bardziej pokazywała. Tata był związany z treningami, był moim mechanikiem, trenerem. Był bezpośrednio ze mną, natomiast mama była tym duchem, który zawsze wspierał. Na pewno moja siostra. Ona z moim tatą nauczyli mnie całego warsztatu wyścigowego. Moja rodzina jest najważniejszą częścią mojego życia, to jej wszystko zawdzięczam. Jeśli chodzi o kierowcę to na pewno Senna. Było kilka osób, które miały wpływ na to jaka jestem.

Jaki powinien być twój wymarzony mężczyzna? Musi być kierowcą?

- Jak dla mnie, nawet może nie być związany z wyścigami. Ciężko mi mówić o takich rzeczach szczerze mówiąc. Jako, że jestem dosyć wysoką osobą, on też powinien być wysoki. Z charakteru nie powinien być osobą zamkniętą w sobie. Na pewno miły, sympatyczny z poczuciem humoru, z którym można porozmawiać na wiele tematów. Wiem, że jakiś czas temu pojawił się artykuł z dziwnym tematem "Chłopaka nie mam i mieć nie będę" czy coś podobnego. To dziwnie zabrzmiało. Nie jestem żadną feministką. Po prostu nie mam czasu, żeby się angażować. Nie chcę skrzywdzić siebie i tej drugiej osoby, bo np. przez dwa miesiące jestem w domu 10 dni. Poza tym ciężko byłoby utrzymać taki związek. Mam bardzo dużo przyjaciół i znajomych, na ten czas mi to wystarcza.

Największe marzenie niezwiązane ze sportem?

- Moje życie i prywatne, i zawodowe obraca się wokół wyścigów, są one moim priorytetem. Nie mam marzeń nie związanych ze sportem. Głównym celem i założeniem jest Formuła 1.

Zauważasz oznaki popularności?

- Moim celem nie jest bycie rozpoznawalną. Są osoby, które do mnie podchodzą, chcą porozmawiać, pogratulują. Oczywiście jestem zawsze otwarta na takie rzeczy, to jest bardzo miłe. Zdecydowanie ja nie gryzę(śmiech). Jeśli ktoś by mnie rozpoznał i chciał do mnie podejść , to ja zapraszam serdecznie. Zawsze jestem chętna porozmawiać.

Co zrobisz, jeśli zadzwonią do ciebie z propozycją udziału w "Tańcu z gwiazdami"?

- Ciężko mi powiedzieć. W sezonie to raczej niemożliwe, bo nie ma mnie wtedy średnio co trzeci dzień. Chyba jeszcze za wcześnie, by mówić o takich rzeczach. Na pewno miło by było dostać taką propozycję. Według mnie jest to wyróżnienie dla wszystkich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje