Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jeden pomysł może zniszczyć życie tysiącom dzieci

W jaki sposób można by wdrażać takie projekty międzypokoleniowe w Polsce?

Reklama

 - Takich pomysłów już jest naprawdę bardzo dużo, w realizacji również, ale one nie mają takiego PR-u. Na przykład mój syn, wraz z całą klasą, przez dwa lata nauki w liceum  realizował projekt animacji w domu opieki dla osób starszych. Uczniowie przychodzili tam raz w tygodniu, robili spektakle, grali w szachy, byli w naturalny sposób włączani we współpracę i kontakt z seniorami. To realizacja projektu wymiany międzypokoleniowej w Polsce, tylko ten projekt nie miał swojej prasy, rozgłosu. Jestem przekonana, że wiele szkół w Polsce robi takie rzeczy w ramach wolontariatu. Takie inicjatywy w Polsce istnieją. Dotyczą nie tylko wymiany międzypokoleniowej, ale na przykład, międzyklasowej. Teraz klasa mojego syna realizuje korepetycje dla podopiecznych ośrodka pomocy społecznej. Doskonale to funkcjonuje. Jestem więc pewna, że bardzo dużo podejmowanych jest takich inicjatyw w ramach wolontariatu.

- Musimy mieć też na uwadze pewien fakt - jeśli popatrzymy na statystyki okaże się, że Polacy w bardzo małym stopniu angażują się w wolontariat. Jednak w rzeczywistości większość z nas ma takie doświadczenia. Tylko my po prostu nie postrzegamy, jako wolontariatu tego, co robimy. Zapewne to dobrze o nas świadczy, jako o ludziach i społeczeństwie, że traktujemy pomoc świadczoną sobie wzajemnie nieodpłatnie, jako zupełnie naturalną, taką, której nie trzeba wyróżniać.

- Ile osób się angażuje w Szlachetną paczkę czy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy? Przecież to też jest wolontariat, oczywiście akcyjny, jednorazowy, ale jest. Mam w związku z tym wrażenie, że my trochę nie doszacowujemy tego, co sami robimy.

Zamiast pomyśleć, Polacy zaczynają działać

Mem z dzieckiem i dziadkiem niestety już zbiera swoje żniwo. Powierzchownym potraktowaniem idei, brakiem zagłębienia się w temat, jego zupełnym niezrozumieniem i totalną ignorancją wykazał się chociażby radny miasta Krakowa - Łukasz Gibała, który w połowie lutego napisał interpelację do prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego. Proponuje w niej, by stworzyć projekt rodem z mema - połączyć domy spokojnej starości z domami dziecka.

- Dzieci z domów dziecka i samotni seniorzy mogą sobie nawzajem bardzo pomóc - pisze w poście na Facebooku radny miejski Łukasz Gibała, informując tym samym użytkowników portalu społecznościowego, że nie pozostał obojętny na mema i działa, że złożył interpelację.

- Korzyści są obopólne - kontynuuje Łukasz Gibała. - Dzieci przebywające w takich ośrodkach przestają odczuwać strach, niepewność i napięcie. Stają się pewniejsze siebie i bardziej kontaktowe - dodaje lider klubu "Kraków dla Mieszkańców". Jego zdaniem podobne rozwiązanie z powodzeniem można by wprowadzić w Krakowie.

Na szczęście odpowiedź prezydenta była odmowna. Informację otrzymałam z biura prasowego Łukasza Gibały. Głównymi argumentami na "nie" były przytoczone przykłady istniejących już form współpracy międzypokoleniowej w Krakowie. Okazuje się, że jedynie w tym mieście funkcjonuje już 16 domów opieki społecznej zamieszkiwanych przez osoby starsze, które współpracują z 30 przedszkolami, 55 szkołami różnych typów i 7 uczeniami wyższymi.

Miejmy nadzieję, że zgłaszane pomysły na projekty w całej Polsce będą dokładnie analizowane i zawsze przemyślane.

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje