Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek Braciak: Zapomnieć o sobie

Jego ostatnie role w "Klerze" i "Córce trenera" budzą niekłamany podziw. Ale temu wybitnemu aktorowi daleko do samozachwytu. Przeczytaj fragment wywiadu Violetty Ozminkowski z Jackiem Braciakiem, który znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI.

Violetta Ozminkowski: Jakie skarpety dziś włożyłeś?

Reklama

Jacek Braciak: Jak zwykle wiśniowe z kaszmiru. Lubię ten kolor, a kaszmir jest bardzo przyjemnym materiałem. Mam jeszcze wersję wełnianą, ale też wiśniową. Nasze pokolenie mogło tylko pomarzyć o takich luksusach w dzieciństwie. U mnie nigdy nie było głodno, ale bywało chłodno. Wychowałem się w Rzekcinie, kilkanaście domów, podmokły teren, nie zawsze było sielsko. Nieduży dom, zbudowany z grubych warstw gliny i trzciny, więc czasem ściany pękały. Jak zimą wstawałem do szkoły, woda w wiaderku miała cienką taflę lodu.

- Ale przede wszystkim, i to jest nie do przecenienia, miałem absolutną wolność. Nie było komputerów, więc chodziłem, gdzie chciałem i z kim chciałem. Wracałem też właściwie wtedy, kiedy chciałem. Nie miałem żadnych zajęć dodatkowych, angielskiego czy jazdy konnej. Owszem, miałem jazdę konną, ale we własnym zakresie, gdyż ujeżdżałem naszą kobyłę. Jej się to specjalnie nie podobało, ale nie miała wyboru. Jedzenie było proste. Czasem wrzucało się kromkę chleba do wiadra, tak pyk! - na chwilę, żeby trochę nasiąkła wodą, potem w cukiernicę. I danie gotowe.

Bawiłeś się w Winnetou?

- Robiłem strzały, łuk, ze starego tornistra kołczan, a z tenisówek mokasyny. Jeździłem konno. Raz nasza kobyła nie wytrzymała i chyba po złości chciała wjechać ze mną do stajni. Ledwie się uchyliłem przed futryną drzwi, boby mnie ścięła. Różne mieliśmy pomysły. Podpalaliśmy na przykład z moim przyjacielem Władkiem Chojniakiem łąki popegeerowskie - bo jak przychodziło późne lato, część była niewykoszona i sucha. Raz sprawa wymknęła się spod kontroli i przyjechało kilka jednostek straży pożarnej. Wróciłem do domu zdyszany i osmalony, a gdy mnie rodzice pytali, kto to zrobił, powiedziałem, że nie mam zielonego pojęcia. I jakoś mi się upiekło.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje