Reklama

Reklama

Izolacja uczuć. Życie rodzinne za kratkami

Groźna mina znika

Jak przygotowujecie się państwo do występów? Scenariusz musi być zaplanowany co do minuty? Czy jest czas na spontaniczność?

Reklama

- Spontaniczność i umiejętność dostosowania się do nastrojów panujących na sali widzeń to podstawa. To osadzeni i ich bliscy są tam najważniejsi, my umożliwiamy im spotkanie.

- Warsztaty mamy dobrze przygotowane wokół jednego tematu. Przywozimy materiały i rekwizyty, budujemy jakąś historię i  wymyślamy ścieżkę, którą wszyscy podążamy. Musimy jednak pamiętać, że nigdy dokładnie nie wiemy, z jakimi rodzinami się spotykamy. Kto dostał przepustkę, które rodziny dały radę przyjechać, może zjawić się ktoś nowy, kto jeszcze nie ma do nas takiego zaufania...

Kurtyna opada, obawy znikają? Czy wręcz przeciwnie - poprzeczka się podnosi?

- Myślę, że obawy zniknęły, ale poprzeczka się podniosła. Ze spotkania na spotkanie jesteśmy bardziej wyluzowani. Niektóre dzieci nas rozpoznają i od razu chcą uczestniczyć w zabawach.

- Jednak każde spotkanie to inna energia. Ci ludzie czegoś od nas oczekują, a my niestety nie wiemy, co się u nich wydarzyło przez czas, w którym się nie widzieliśmy, czy żarty, które zaraz opowiemy, będą ich śmieszyć czy wręcz przeciwnie - będą gorzkie, bo akurat stało się coś przykrego.

- Mnie czasami to dużo kosztuje. Muszę "wycyrklować", aby wszyscy na sali byli zadowoleni - i ci, którzy chcą się bawić i ci, którzy pragną w spokoju porozmawiać.

Jak często członkowie fundacji odwiedzają więźniów?

- To wszystko zależy od tego jakie procedury obowiązują w danym zakładzie. Nie mamy wpływu na to, kiedy organizowane są te wspólne widzenia. Musimy się dostosować. Bywały miesiące, że widywaliśmy się nawet dwa razy w miesiącu. Dla nas to dużo, ale dla tych rodzin? To kropla w morzu.

Osadzeni odliczają godziny do spotkań z "cyrkowcami"?

- Myślę, że odliczają godziny do spotkania ze swoimi bliskimi. My jesteśmy tylko kładką, umożliwiającą to spotkanie albo jakąś podpórką, żeby się nie przewrócić.

Z jakim reakcjami spotyka się projekt fundacji? Jak jesteście przyjmowani?

- Na początku z dużą rezerwą. Osadzeni nie chcieli brać czynnego udziału w zabawach, tańcach czy zadaniach, woleli tylko przyglądać bawiącym się dzieciom.

- Wystarczy jednak, że jedno dziecko uprosi rodzica, żeby do niego dołączył i wtedy dochodzą kolejni. I nagle człowiek z groźną miną i wielkimi mięśniami zmienia się w bezbronną postać z bajki. To chyba naprawdę jest magia. Magia tych spotkań.

- To miłe, kiedy po warsztatach rodzice nam za nie dziękują. Kiedy dzieci nie chcą jeszcze kończyć wspólnych zabaw. Wtedy widzimy, że zbudowaliśmy jakąś relację.

Wasza akcja jest zagrożone ze względu na brak środków. Dlatego zdecydowaliście się na zbiórkę pieniędzy?

- Zmagamy się problemami finansowymi jak prawie wszystkie małe i młode organizacje. Jako Fundacja Wszyscy Obecni nie zatrudniamy żadnego pracownika etatowego. Większość prac wykonujemy jako wolontariusze. Dlatego zdecydowaliśmy się na otwarcie zbiórki. 

- Inspiracją była również dla nas obecna sytuacja. Od paru tygodni wszyscy czujemy się ograniczeni. Nie możemy normalnie wychodzić z domu, pracować czy być z bliskimi. Pomyśleliśmy, że warto zwrócić uwagę na dzieci, które przez lata nie mogą być ze swoją mamą czy swoim tatą. Przecież wszyscy mamy potrzebę bycia z tymi, których kochamy. I tak zrodził się pomysł na akcję "związani", która ma pomóc w odbudowywaniu tych więzi.

Jak można pomóc?

- Zapraszamy do śledzenia naszej akcji na facebooku Fundacji Wszyscy Obecni i stronie internetowej. I w miarę możliwości do wsparcia naszej zbiórki na portalu Zrzutka. Liczy się każda kwota, każde udostępnienie, każde słowo przekazane o naszej akcji następnej osobie.

Co sprawia, że chcecie to kontynuować?

- Z przyjemnością obserwujemy jak ze spotkania na spotkanie, to napięcie, które było w dzieciach i rodzicach, topnieje, ustępując miejsca bliskości i autentycznej radości z bycia razem. Mam poczucie sensu naszej pracy i tych spotkań. 

- Ponadto badania wykazują, że w przypadku osób osadzonych zbudowane i podtrzymywane więzi rodzinne, zmniejszają o 39 procent prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przestępstwa. Dlatego tak ważne jest, by te więzi wspierać, stwarzać warunki do ich rozwoju i wzmacniania. I to zarówno ze względu odrobinę szczęścia każdego dziecka, jak i bezpieczeństwo każdego z nas. To po prostu ma sens. Dla nas wszystkich.

*** Jeżeli chcesz pomóc kliknij poniższy link***

https://zrzutka.pl/exb7a3

***

#POMAGAMINTERIA

Inżynierowie wywodzący się z Politechniki Śląskiej prowadzą zrzutkę na bramy odkażające dla szpitali. Chcą postawić ich co najmniej dziesięć, uruchomili już działający prototyp. Możesz im pomóc i wesprzeć szpitale w walce z epidemią koronawirusa.

Sprawdź szczegóły >>

W ramach akcji naszego portalu #POMAGAMINTERIA łączymy tych, którzy potrzebują pomocy z tymi, którzy mogą jej udzielić. Znasz inicjatywę, która potrzebuje wsparcia? Masz możliwość pomagać, a nie wiesz komu? Wejdź na pomagam.interia.pl i wprawiaj z nami dobro w ruch!***

#POMAGAMINTERIA

Inżynierowie wywodzący się z Politechniki Śląskiej prowadzą zrzutkę na bramy odkażające dla szpitali. Chcą postawić ich co najmniej dziesięć, uruchomili już działający prototyp. Możesz im pomóc i wesprzeć szpitale w walce z epidemią koronawirusa.

Sprawdź szczegóły >>

W ramach akcji naszego portalu #POMAGAMINTERIA łączymy tych, którzy potrzebują pomocy z tymi, którzy mogą jej udzielić. Znasz inicjatywę, która potrzebuje wsparcia? Masz możliwość pomagać, a nie wiesz komu? Wejdź na pomagam.interia.pl i wprawiaj z nami dobro w ruch!

Zobacz także: 






 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje