Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Iran. Modne dziewczyny robią rewolucję

Ich życie jest wciąż ograniczone przez reżim, ale teraz mają więcej pieniędzy, i zaczynają sobie to rekompensować na polu mody, urody i wyglądu. Na pierwszym miejscu jest botoks, częste są implanty policzków. W Iranie trudno znaleźć kogoś, kto nie przeszedł operacji plastycznej, nawet sprzedawca, który handluje ziołami na rogu ulicy, ma zrobiony nos. Pod nóż idą i fashionistki i skromne dziewice w hidżabach.

Reklama

Pantery farbują się na blond, bo to symbol Zachodu i wyzwolenia. Trudno go zrobić na grubym i ciemnym irańskim włosie, ale mimo wysokich cen salony fryzjerskie są oblegane. Do tego bardzo mocny makijaż.

Ale nie tylko zamożne dziewczyny stawiają na wygląd. Dużo tanich kosmetyków kolorowych sprzedaje się w metrze. Wagon może w momencie zamienić się w jarmark, gdzie kobiety wzajemnie sobie doradzają, są nawet pokazy makijażu. To pokazuje jak ważną częścią ich życia jest makijaż, dbanie o urodę.

Mówisz o dwóch tendencjach. Jedna to zapatrzenie się na Zachód, druga - czerpanie z przedmuzułmańskiej kultury perskiej. Myślisz, że fascynacja Zachodem jest chwilowa?

- Na dzień dzisiejszy, kto żyw, krytykuje rząd. Paradoksalnie kultura perska i zachodnia łatwo się ze sobą mieszają. Irańczycy czują się Persami. Uważają, że zawsze byli otwarci, a mułłowie i islam który przyszedł z krajów arabskich to obcy element. Czują, że to jest chwilowa opresja, która się skończy, a wtedy oni powrócą do bycia sobą. To nie reżim, z którym się w ogóle nie identyfikują, napawa ich dumą, ale wspomnienie imperium perskiego. Powracają symbole zaratusztriańskie, przedislamskie, które stają się wyrazami kontrkultury. Społeczeństwo jest w większości otwarte na świat zachodni. A jak się zmieni się stosunek Zachodu do nich? To ogromny znak zapytania.

 Napisałaś, że Irańczycy czują się po raz kolejny zdradzeni przez Zachód.

- Tak. Zawsze ktoś wtykał nos w ich sprawy, w pierwszej połowie XX wieku Rosjanie i Brytyjczycy. W latach 50. Amerykanie przeprowadzili zamach stanu, zabierając krajowi szansę na demokrację. Pieniądze z ropy latami trafiały za granicę, a nie do kieszeni Irańczyków.

Duże nadzieje przyniosła prezydentura Baraka Obamy, który jest w Iranie uwielbiany. Niestety Donald Trump zmienił kurs, co wywołało mocne obawy przed Izraelem i Arabią Saudyjską. Poczucie zagrożenia sprawia, że rząd może jeszcze bardziej konsolidować władzę i utwardzać postawę. Ale Irańczycy dużo nadziei pokładają też w Europie.

Piszesz, że nastroje sprzyjają zmianie, ale czy jest alternatywa dla tego rządu?

 - Irańczycy chcą, żeby mułłowie odeszli, ale problem w tym, kto miałby zająć ich miejsce. Nie ma struktur opozycyjnych, nie ma partii. Przyjść może jedynie ktoś, kto będzie jeszcze bardziej zamordystyczny, a potrzeba ludzi wykształconych, dobrze przygotowanych, zdolnych przeprowadzić zmianę konstytucji itp. Niektórzy przebąkują o powrocie następcy tronu, syna szacha. Akcje szacha w ostatnich latach w ogóle poszły w górę. Irańczycy plują sobie w brodę, że go nie zrozumieli. Szach miał ambicje stworzenia wielkiego Iranu, który byłby łącznikiem między Wschodem a Zachodem i te idee teraz powracają, bo Irańczycy czują się zmarginalizowani na arenie międzynarodowej.

Mój teherański gospodarz Dariusz jako młody chłopak też krzyczał na ulicy "śmierć szachowi". Dzisiaj ma poczucie winy, że przyłożył rękę do rewolucji, która odbija się taką czkawką. Irańczycy zrozumieli to, kiedy posypały się areszty, a egzekucji było więcej niż za czasów szacha.

Z drugiej strony pomysł z przywróceniem dynastii wydaje się dość rozpaczliwy...

- Pobrzmiewają w nim raczej echa religii i idei mesjasza, a nie demokracji. Niewątpliwie byłby to kolejny dyktator, ponieważ Iran nie ma struktur demokratycznych, których stworzenie wymagałoby czasu. W społeczeństwie jest na to klimat, ale wiele zależy od polityki międzynarodowej.  Miejmy nadzieję, że Trump nie zniszczy potencjału demokratyzacji, jaki jest obecnie w Iranie.

Z Aleksandrą Chrobak rozmawiała Izabela Grelowska

Fotografie z archiwum Aleksandry Chrobak

 


   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje