Przejdź na stronę główną Interia.pl

Iran. Modne dziewczyny robią rewolucję

Kosmetyki, ciuchy, selfie, Instastory. Zwykłe dziewczyńskie sprawy. To błahostki często lekceważone i wyśmiewane, ale w Iranie dla całego pokolenia kobiet stały się jedną z dróg walki o siebie. Aleksandra Chrobak, autorka książek „Fashionistki zrzucają czadory” i „Beduinki na Instagramie”, opowiada o modnych Irankach, które makijażem nie tylko podkreślają własne rysy, ale i zmieniają oblicze kraju.

Izabela Grelowska, Styl.pl: Wyobrażamy sobie, że ulice Iranu są czarne od czadorów...

Reklama

Aleksandra Chrobak: - I że wszędzie wiszą portrety obecnie urzędującego ajatollaha. Ale Iran już tak nie wygląda. W 2007 roku, jeszcze za mrocznych czasów Ahmadinedżada, widywałam sporo czadorów zwłaszcza na prowincji. W miastach popularniejsze były manta, krótkie ciemne płaszczyki przypominające trencze.

Dziś manto, które kiedyś było forpocztą mody młodzieżowej, staje się ostoją konserwatyzmu. Mułłowie organizują pokazy mody, na których widzimy kobiety nie w czadorach, ale właśnie w mantach i chustach. Takim orężem próbuje się walczyć o rząd dusz młodych kobiet.

A Iranki ubierają się już zupełnie inaczej.

- Noszą najnowsze fasony, piękne, kolorowe stroje, znakomicie uszyte, podkreślające kobiece kształty. Kultura wizualna w Iranie jest bardzo mocna. Jej najnowszą odsłoną są projektantki mody, które swoimi pracami walczą z systemem, nieustannie poszerzając granice obyczajowe.

Stawiasz tezę, że moda, fryzury, makijaże, zdjęcia na Instagramie to narzędzia walki z reżimem. To, co u nas kojarzy się z rozrywką a nawet próżnością, tam jest ważną polityczną manifestacją?

- W Iranie niemal wszystko ma polityczny wymiar. Fashionistki to twarz rewolucji obyczajowej. One stopniowo kruszą system poprzez forsowanie reguł, które w ogóle nie spełniają standardów muzułmańskich. Myślę, że chusta przestanie być obowiązkowa już za kilka lat. W Teheranie nawet teraz widuje się dziewczyny z odkrytymi włosami. W samochodzie chusta właściwie już nie obowiązuje. Dziewczyny nie zasłaniają włosów nawet, gdy szyby są opuszczone i brak tej ostatniej fizycznej granicy, która oddzielałaby prywatne od publicznego. Chusta opada na ramiona, odsłaniając blond loki, a ona prowadzi, jedną ręką trzymając kierownicę, a drugą nagrywając Instastory. Tak to teraz wygląda.

Ale odwilż musiała też nastąpić z drugiej strony. Strażnicy rewolucji trochę odpuścili.

- Musieli odpuścić. Po wojnie iracko-irańskiej nastąpił baby boom i teraz większość społeczeństwa jest przed trzydziestką. Władze muszą coś tym ludziom dać. Naciski działają. To dzięki kobietom zmieniono prawo i nie można już aresztować za niewłaściwy hidżab albo za trzymanie się za rękę na ulicy.

Bo nastąpiły też przemiany obyczajowe. Młodzi ludzie normalnie chodzą na randki.

- Tak. Jeszcze 10 lat temu para mogła wyjść jedynie w towarzystwie przyzwoitki. W tej chwili w modnych barach z sziszą nikt nie zwraca uwagi, kto z kim siedzi przy stoliku i jaka jest miedzy nimi relacja. Zdarzają się nawet ukradkowe pocałunki i nikt nie wzywa policji. Rodzice też akceptują te przemiany.

Matki, które same były prowadzone na przedślubne kontrole do ginekologa, inaczej traktują swoje córki i synowe?

 -Tak. Nawet konserwatywne kobiety, noszące czadory, opowiadają się za chustą z wyboru. Radykalne postawy się nie zakorzeniły. Pamiętajmy, że w jednej rodzinie mamy babcię, która chodziła w perkalowych sukienkach, matkę, która wychowała się w czadorze i córkę fashionistkę, farbującą się na blond. W dziejach Iranu terror basidżów to epizod i Irańczycy w dużej mierze tak o tym myślą.

Religia nie dominuje życia codziennego?

- Według statystyk w piątki do meczetu regularnie chodzi 1,4 proc. społeczeństwa. Młodzi ludzie marzą raczej o Miami niż o Mekkce. Religijność nie odgrywa dużej roli w życiu ludzi. Zachodnie media piszą nawet o fali ateizmu, zalewającej Iran. Kultura szyicka wciąż jest ważna zwłaszcza na prowincji, ale Irańczycy utożsamiają się raczej z kulturą perską niż z islamem, na co wpływa między innymi zniesmaczenie reżimem. W miastach takich jak Sziraz w ogóle nie czuje się na karku oddechu ajatollaha. Panuje raczej kultura konsumpcyjna, która wypełnia lukę po religijności.

Ale czadory nie zniknęły zupełnie?

- Czadorów jest coraz mniej. Kobiety konserwatywne noszą je z własnego wyboru. Ideę zgrzebnego czarnego czadoru narzucił Ajatollah Chomeini. Przed rewolucją były to często stroje bogato zdobione np. w deseń w pawie pióra. Ta moda powoli powraca, pojawiają się np. czarne cekiny lub czerwona róża z cekinów. Niby w tonacji podobnej, ale to już nie jest czysta czerń. Widać to szczególnie podczas uroczystości rodzinnych w kręgach konserwatywnych.  W Iranie odbywają się one w gronie mieszanym - inaczej niż w krajach arabskich, jak ZEA, gdzie kobiety bawią się osobno i mogą zrezygnować ze strojów zakrywających.

Przy takich okazjach kobiety chcą błyszczeć, więc zdobione czadory i makijaże wracają do łask. Panie z mniej tradycyjnych środowisk bawią się w sukienkach np. z Mango.

Manta też są dalekie od ideału zakrywania kobiecych kształtów.

- Zasady nie są precyzyjnie określone i Iranki nieustannie je naginają. Teoretycznie rękawy powinny być do łokcia, a biust i pupa zakryte. Ale płaszczyki na przestrzeni lat ewoluowały. Z czasem stawały się coraz krótsze, bardziej seksowne i fikuśne, zaczęły się pojawiać falbanki, kolory.

Iranki nie noszą workowatych strojów, jak się czasami wydaje turystkom. Irańska fashionistka ubierze raczej spodnie rurki, czasami porwane na kolanach, trampki i np. kimono, które sięga do połowy bioder. To prawdziwy styl mody miejskiej, dosyć luźny, lubiany przez dziewczyny. Te, które mają pieniądze i podróżują po świecie, noszą popartowe tuniki.

Dziewczyny, które nie wyjeżdżają i cały czas muszą walczyć o swoją kobiecość, wybiorą rzeczy jeszcze krótsze. One mają największe parcie na wyrażanie samych siebie i zakładają tak ciasne tuniki, że guziki niemal odpadają. Biust jest mocno zarysowany, talia podkreślona.

Sukienki nie są popularne, bo w kulturze perskiej strój składał się ze spodni i tuniki. To się utrzymuje, tyle że materiały i kroje są inne. W niektórych miejscach w Teheranie można zobaczyć dziewczyny o mocno powiększonych biustach w obcisłych sukienkach do połowy łydki a la Kim Kardashian. Tak ubierają się "pantery".

Styl "panter" jest dosyć oszałamiający...

 - Pantery zerwały z tradycyjnym kanonem perskiej urody: czarne oczy w kształcie migdałów, zrośnięte brwi i twarz okrągła jak księżyc w pełni. Idą raczej w kierunku lalki Barbie.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje