Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ilona Wrońska i Leszek Lichota: Zwolnij miły

Ilona Wrońska, aktorka, spojrzała w telewizor i pomyślała: "Ale fajny facet!". Leszek Lichota, aktor, od razu wiedział, że spotkał kobietę swojego życia. W ich związku on jest ten "hej, do przodu", a ona naciska na hamulec. Jadą razem od 13 lat.

Ilona urodziła się w Zwartówku koło Łeby, Leszek jest z Wałbrzycha. Daleko mieli do siebie, ale poznali się na planie "Na Wspólnej". On miał w tym serialu wziąć udział. Zobaczył Ilonę i... może dlatego przyjął tę propozycję? Opłaciło się. Uznali, że ślub nie jest im potrzebny, ale mają dwoje dzieci: Nataszę i Kajetana. Połączyła ich miłość, ale i różnice. Ona jest skowronkiem, on sową. Ona skrupulatna i pedantyczna, on roztargniony bałaganiarz. Ona jest realistką i pragmatyczką, on buja w obłokach. Razem tworzą komplet.

Ilona Wrońska

Reklama

Kto na kogo pierwszy zwrócił uwagę? Podobno było tak: Lechu zobaczył mnie na ekranie i powiedział koledze: "To będzie matka moich dzieci". Potem ja obejrzałam odcinek "Na Wspólnej", w którym on grał, i pomyślałam, że to ciekawy aktor. I fajny facet.

Zaskoczył cię... tym, że wystartował w triatlonie. Potem powiedział, że najtrudniej było z paleniem papierosów... w wodzie.

Najzabawniejsza historia z twojego życia, opowiadana w rodzinie. Chyba ta o pięciu latach nauki w technikum rolniczym - ja w każdym razie ją opowiadam. Uczyłam się doić krowy, karmić świnie, wyrywać brukiew, mleć zboże. Świetnie się przy tym bawiłam. W razie czego mam drugi fach w ręku.

Jego największa gafa, z której śmiejesz się do dziś... Ma taką przypadłość, że nie pamięta ludzi, których pozna. Wita się więc ze wszystkimi tak, jakby byli świetnymi znajomymi, żeby nikogo nie urazić.

Słowa, których on nadużywa... Dobra, dobra, dobra...

Twój sposób na udany związek... Nie czepiać się, nie zrzędzić, akceptować, tolerować, wspierać... i robić swoje.

Kiedy idziecie spać... Ja planuję w myślach następny dzień, a on, niestety, pali papierosy.

Wasz najważniejszy eksperyment... Nauczanie naszych dzieci w domu. Dwa lata temu zrezygnowaliśmy z posyłania ich do szkoły. I jesteśmy zadowoleni.

Wasze najlepsze pięć minut... Było cudownie - Lechu wkręcił mnie, że wygraliśmy w lotto. Uwierzyłam, do tej pory nie mogę mu tego wybaczyć. A on mówi: "Widzisz, ty już wiesz, jak to jest wygrać wielkie pieniądze, a ja nie".

Dla ciebie nauczył się... zwalniać, kiedy go o to poproszę. I nie naciskać na pedał gazu, gdy widzi, że zaraz zapali się czerwone światło.


Leszek Lichota

Kto na kogo pierwszy zwrócił uwagę? Ja na nią. Zobaczyłem ją w serialu i zdałem sobie sprawę, że nie ma odwrotu. Potem się spotkaliśmy - ona była chyba w dżinsach i kurtce na zamek. Wtedy już wiedziałem, że znalazłem drugą połówkę jabłka.

Zaskoczyłeś ją... Ostatnio tym, że po północy przywiozłem jej lody. Uwielbia pochłaniać je o każdej porze i bez żadnych konsekwencji, bo ma wspaniałą figurę. Zazdroszczę.

Historia z jej życia, która jest opowiadana w rodzinie... Jak pierwszy raz pojechała samochodem do Rzymu. Wcześniej bała się samodzielnie przejechać kilometr do sklepu, więc postanowiła rzucić się na głęboką wodę.

Twoja największa gafa, z której ona śmieje się do dziś... Okazji do gaf nie brak, bo zabawnie przekręcam słowa, więc ona się często śmieje. Mówię np. "ćkawka" zamiast "czkawka" czy "badbingtom" zamiast "badminton".

Słowa, których przy niej nadużywasz... "Co ty na to?". Ale może to tylko moje wrażenie? Nigdy się nie skarżyła.

Twój sposób na udany związek... Po pierwsze, nie wymagać. Po drugie, nie oczekiwać. Po trzecie, nie zmieniać partnera. Po czwarte, być wdzięcznym i uważnym.

Kiedy idziecie spać... To włączamy film lub serial.

Wasz najważniejszy eksperyment... Półroczna wyprawa do USA dwa lata temu. Podróż to zresztą najwspanialszy prezent dla mojej żony, najlepiej z dziećmi, w ciepłe miejsce. Pamiętam jazdę na skuterze po bezdrożach w Tajlandii. Musieliśmy się co chwilę zmieniać, bo ona uważała, że ja prowadzę za szybko, a ja - że ona za wolno.

Wasze najlepsze pięć minut... wciąż jest przed nami!

Dla niej nauczyłeś się... cieszyć prostymi rzeczami.

Najtrudniejsze zadanie, które od niej dostałeś... Nie wylizywać talerzy po obiedzie. 

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje