Przejdź na stronę główną Interia.pl

Hidźra: Indyjska trzecia płeć

Hidźrowie mają wiele innych metod zarabiania pieniędzy. Przede wszystkim zajmują się żebraniem połączonym z występami, które sami nazywają artystycznymi. Pojawiają się przy narodzinach dzieci, przy poświęceniu domu, na ślubach. Zawsze wiedzą, kiedy i gdzie się znaleźć - pisze Jarosław Kret w książce "Indie" opowiadając o życiu hidżrów - przedstawicieli indyjskiej trzeciej płci.

Przeczytaj fragment książki Jarosława Kreta "Indie":

Reklama

Pierwszy raz spotkałem ich w najbardziej oficjalnym, najprzestronniejszym i najbardziej reprezentacyjnym miejscu Nowego Delhi - pod India Gate. To tutejszy łuk triumfalny - turyści zazwyczaj obok niego ledwie przejadą, ale delhijczycy lubią tu przychodzić. Rano w niedzielę młodzież gra często w krykieta na rozległych trawnikach okalających monument, a wieczorem ściągają tu tłumy szukające oddechu od upału i od... tłumu.

Tu więc, jak zresztą tego wieczoru połowa delhijczyków, przyjechaliśmy odpocząć od całodziennego tłoku, zgiełku i skwaru, siedząc pośród wielu par na ogromnych trawnikach i zajadając się lodami. Nowe Delhi ma jedną ogromną zaletę i przewagę nad innymi wielkimi miastami indyjskimi - sporo terenów zielonych. Po całym dniu walki ze smogiem i niemiłosiernym gorącem przyjemnie jest usiąść wieczorem w samym centrum miasta na obszernym trawniku, rozglądać się dookoła, zachwycać się "stadionową" przestrzenią i delektować się lodami...

Ten rzadki moment wytchnienia przerwała nam nagle hałaśliwie zachowująca się grupa dziwnie wyglądających kobiet. Miały na sobie kolorowe, wręcz krzykliwe w swych barwach sari, obwieszone były biżuterią i zachowywały się dość wyzywająco. Odwaga w sposobie poruszania normalnego zachowania przeciętnej, skromnej kobiety indyjskiej. I te ich rysy... dziwnie kanciaste. Toż to transwestyci, mężczyźni poprzebierani za kobiety - pomyślałem natychmiast. Ich skrzekliwe, ale niskie głosy utwierdziły mnie w tym przekonaniu.

Podeszły, a właściwie to chyba: podeszli, do nas i charakterystycznie klaszcząc w płaskie dłonie, zaczęli od mojej koleżanki Tannishthy domagać się pieniędzy. Trochę speszona tą sytuacją nie wzbraniała się, powiedziała tylko do mnie: "Zaraz wszystko ci wytłumaczę", i sięgnęła do torebki. Uprzedziłem ją, wyciągnąłem pięćdziesiąt rupii, podałem pierwszemu z brzegu - ów dotknął ręką mojej głowy, po czym przeniósł rękę na swoją głowę, poszeptał coś i wszyscy odeszli. Niecodzienna forma podziękowania za pieniądze, a zwłaszcza wygląd tych "wyłudzaczy" obudziły we mnie naturę reportera. Musiałem jak najszybciej dowiedzieć się wszystkiego o tych dziwnych żebrakach-nieżebrakach.

- No dobrze, teraz wytłumacz mi, co to było za zjawisko i czego od nas chcieli.

- To byli hidźra.

- Że co? Kto?

Jako orientaliście, który wiele lat spędził na Bliskim Wschodzie, słowo "hidźra" kojarzy mi się nieodwołalnie z pielgrzymką do Mekki. "Hidżra" to czas ucieczki proroka Mahometa z Mekki do Medyny, początek ery islamu.

- Jaki związek mają owi dziwni żebracy z hidżrą, Mekką i islamem? - zdziwiłem się.

- Żaden. To jest "hidźra" w języku hindi, a nie arabskim, i znaczy zupełnie co innego - odpowiedziała Tannishtha. - Hidźra to eunuch (angielskie eunuch wymawia się "junak" - red.).

Hmm... we mnie słowo "junak" budzi tylko dwa skojarzenia: młody budowniczy Polski Ludowej pracujący w szeregach ZSMP lub... kultowy już motocykl.

- No jak to, nie wiesz, kto to jest eunuch? - wyrywa mnie znów z moich odległych rozmyślań Tannishtha. - In your western world an eunuch is a man without... well... you know what... (w waszym zachodnim świecie eunuch to mężczyzna bez... no wiesz czego... - red.).

I po raz kolejny nastąpiło pomieszanie języków i znaczeń - ja szukałem jakiegoś junaka, a to po prostu eunuch - w wymowie angielskiej.

- No dobrze, ale dlaczego daliśmy im jałmużnę? Nie wyglądali na biednych. Czyżby rytuał z dotykaniem mojej głowy był tego wart?

- Gdybyśmy im nie dali pieniędzy, zaczęliby tańczyć, śpiewać, krzyczeć, a po krótkiej chwili obnażyliby swoje zniekształcone bądź zmasakrowane genitalia; za chwilę zrobiłoby się tu zbiegowisko i trudno by było nam się od tego uwolnić... Oni często tak zaczepiają młode pary szukające ciszy, spokoju i odosobnienia. Wiedzą, że natychmiast dostaną jakieś pieniądze, bo takie pary nie chcą ściągać na siebie niczyjej uwagi. Nas potraktowali podobnie, "z klucza". U nas w parkach też czasem się ktoś obnaża, ale zazwyczaj nie chce za to pieniędzy, raczej szuka sobie kogoś do pary, choć nierzadko zderza się z czyjąś pięścią, a częściej z policją, w najlepszym razie mając do czynienia z panią policjantką.

Zawsze wiedzą, kiedy i gdzie się znaleźć

Hidźrowie mają też wiele innych metod zarabiania pieniędzy. Przede wszystkim zajmują się żebraniem połączonym z występami, które sami nazywają artystycznymi. Pojawiają się przy narodzinach dzieci, przy poświęceniu domu, na ślubach. Zawsze wiedzą, kiedy i gdzie się znaleźć. To wytłumaczenie na razie mi wystarczyło. Nie wystarczyło mi jednak z pewnością do zrozumienia istoty funkcjonowania tak dziwnej grupy społecznej. Wystarczyło, żeby podjąć własne śledztwo. Żeby pojąć istotę ich działania, musiałem sobie wytłumaczyć, skąd się to towarzystwo wzięło i o co im właściwie chodzi. Musiałem zobaczyć, gdzie mieszkają i jak żyją. Przenieśmy się więc do Starego Delhi, nad rzekę Jamunę, na nabrzeże zwane tu ghatem. Na płonący nad rzeką stos pogrzebowy lecą stare buty, sandały, klapki.

- Obyś nigdy nie wróciła na ziemię pod tą powłoką! - krzyczą rzucający. Dziwne to zachowanie. Dziwni to żałobnicy - same kobiety, bardzo kolorowo ubrane i wymalowane. Są wysokie, potężne. Mają ostre, męskie rysy. Krzyczą niekobiecymi, niskimi głosami... Wiele już w Indiach widziałem, ale nie to, żeby ktoś rzucał w zmarłego butami. Wracającą z pogrzebu (czyli z rytuału spalenia zwłok i wrzucenia popiołów do rzeki) grupę dziwnych kobiet spieszące się wciąż w Starym Delhi tłumy starają się zgrabnie ominąć. Nikt na tę grupę nie zwraca specjalnej uwagi...

Eunuch. W Europie kojarzy się nam przede wszystkim z dwoma znaczeniami. To albo wykastrowany chłopiec, śpiewający w dawnych czasach w chórze, albo strażnik tureckiego haremu. Kastrat. Najczęściej kastratami zostawali hermafrodyci. W dawnych Indiach na dworach władców hinduskich byli sługami. Na dworach muzułmańskich władców mongolskich eunuchowie odgrywali dość ważną rolę. Nazywano ich kwadźa sara. Dzielili się - według tego, dla kogo pracowali - na dwie grupy. Pierwsi służyli arystokracji, drudzy w pałacu królewskim. Ze względu na swoją neutralność seksualną byli wybornymi strażnikami haremów - mieli dostęp do najskrytszych miejsc, a kiedy złapali delikwenta, który chciał się tam zakraść, odbierali mu bez pardonu życie. Za swoją lojalność byli sowicie nagradzani - przede wszystkim kolejnymi stanowiskami na dworze: a to pilnowali pieczęci, a to nosili tajne dokumenty. Niektórzy z nich posiedli potężną władzę. Już wtedy wielu rodziców starało się kastrować swoje dzieci, by mogły osiągnąć wysokie stanowiska na dworach, w pałacach i domach arystokracji.(...)

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje