Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Herman, gdzie jest Herman?

​Jest teraz na zakręcie. Jako matka,kobieta, aktorka. Jej życie się zmienia. Jak Katarzyna Herman odnajdzie się na nowo w tych rolach? Przeczytaj fragment wywiadu z aktorką, który znajdziesz w lipcowym wydaniu magazynu PANI.

Twój syn zdawał niedawno egzamin ósmoklasisty. Przeżywałaś?

Reklama

Katarzyna Herman: Samych egzaminów nie. Jestem poruszona, ale chaosem w szkole, bałaganem związanym z reformą. A jeszcze bardziej przeraża mnie, że sypie mu się wąs i zaczął pierwszą pracę, bo chce mieć własne pieniądze. Wszystko, co zarabia, wymienia na dolary i odkłada, bo już planuje przeprowadzkę do Kalifornii. Mam u boku mężczyznę, nie chłopca. To dla mnie nowy etap macierzyństwa. Trudna lekcja. Ale wiem, że przychodzi czas, kiedy dzieci stają się niezależne, wychodzą z domu i nie oglądają się za siebie. Sama tak zrobiłam.

Oceny, szkoła, do której pójdzie twój syn, kierunek studiów, jaki wybierze - to dla ciebie ważne?

- Są ważniejsze rzeczy. Chcę tylko, żeby był szczęśliwy, więc może być szczęśliwym stolarzem. Nie zaglądam mu do zeszytów, nie sprawdzam, czy odrobił pracę domową, to jego obowiązki. Ja sama byłam typem prymuski i nadmiernie przejmowałam się ocenami. Zawieszałam sobie poprzeczkę wysoko i jeśli do niej nie doskoczyłam, to przeżywałam, płakałam. A po latach widzę, że świadectwo z czerwonym paskiem nie miało żadnego znaczenia. Dlatego teraz wyniki w szkole nie są dla mnie istotne, liczy się to, żeby dzieciaki, syn i młodsza córka, miały swoje pasje. A liceum, studia? To tylko etap w ich życiu, liczy się to, żeby wyrośli na przyzwoitych ludzi. A to nie zależy od prestiżu liceum czy modnych studiów.

Co w takim razie robisz, żeby rozwijać w dzieciach pasje?

- Pokazuję świat, uczę ciekawości, daję przykład. Sama jestem pasjonatką, a moja praca to moje największe hobby. Dzieci widzą, ile daje mi frajdy, dostrzegają, że czasem jest ciężko, ale warto. Jednak miłością do sztuki ich chyba nie zarażę. Oboje uczyli się grać na instrumencie, oboje z muzyki zrezygnowali. Żałuję, ale trudno. Obserwuję i staram się wyciągnąć wnioski, na co mają ochotę. I do niczego nie zmuszam.

- Jestem matką, która daje dużo swobody, jednak mam jednego bzika - radykalne poglądy w kwestii telefonów komórkowych i mediów społecznościowych. Uważam, że to złodzieje czasu, zabijają kreatywność. Mój syn kiedyś dużo malował, potem nagle przestał, bo zobaczył, że inni rysują lepiej od niego. Na przykład taki Banksy. Więc postanowił, że w takim razie nie będzie się wygłupiał. Ja namawiam syna i córkę, żeby jednak czasem się wygłupili, żeby się tego nie bali. Ja się ciągle wygłupiam.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje