Reklama

Reklama

Gry terenowe. Czy kleszczowski las stanie się rezerwatem?

Gra terenowa V: Wyobraź sobie, że musisz spędzić kilka dni w lesie. Nie masz zapasów. Co zrobisz, by zaspokoić głód i pragnienie? Jak wykorzystasz ten czas?

Reklama

Pascal Baudar, autor bestsellerowej książki "Roślinny browar" do warzenia trunku poleca przygotować: duży garnek (5-7 l) z pokrywką, sitko, kilka lejków, łyżki do odmierzania ilości składników, wagę oraz składniki: wodę, źródło cukru, drożdże i dodatki. "Przygotowywanie napojów, warzenie piwa i produkcja wina to nieskomplikowany proces i prawdopodobnie wszystko, co jest do tego potrzebne, masz już w kuchni" - pisze. "A jeśli brakuje ci jakiegoś składnika, to z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz go w lesie" - dopowiada Michał Zieliński, od niemal dekady regularnie odwiedzający kleszczowskie lasy.

Michał z lasu korzysta weekendowo, ale świadomie. - Przychodzi moment, w którym człowiek nie chce wyłącznie zbierać grzybów, chciałby rozumieć w jakiej trawie rosną, pod jakim drzewem, obok jakiej rośliny. Zaczyna obserwować, czytać, klasyfikować - opowiada. - I tak np. dowiaduje się, że ten przypominający brązową małżowinę twór, rosnący na powalonym drzewie, to uszak bzowy. Doskonała alternatywa dla grzybów mun.

Miłośnikom kultury Wschodu Michał poleca jeszcze białoporka brzozowego - wykorzystywanego w tamtejszej medycynie. Bardziej od jadła i leczenia interesują go jednak leśne napoje.  Z mieszanki igliwia, brzozowej i wierzbowej kory, na bazie uzyskanych z owoców runa drożdży, warzy piwo. - Jak smakuje leśny napój? Jak natura w płynie - mówi.

Nadleśnictwo chciałoby poprowadzić w lesie szlak powstańców styczniowych - tak, by spacerom towarzyszyła refleksja. Mieszkańcy częściej niż o powstańcach, opowiadają jednak o nieco bliższej historii. Do lokalnych zagadek należą: drzewo z wydrapanym napisem "Powstaniec 1940" i krzyż, którym oznaczono grób niemieckiego lotnika. Żołnierz ponoć zginął podchodząc do lądowania, a mieszkańcy ze strachu przed okupantem, po prostu pochowali jego ciało w lesie. Do niedawna przynosili jeszcze znicze. Może i wróg, ale wieczny odpoczynek to wieczny odpoczynek.  - Te drzewa niejedno widziały - mówi Kaja. Ona sama chodzi do nich, żeby "przewietrzyć głowę". Wietrzyć można długo - przejście najdłuższej nieformalnej trasy w kleszczowskim lesie zajmuje sześć godzin. - Nie mam ulubionej pory dnia ani roku. Po prostu spaceruję, a z każdym krokiem napięcie opada coraz bardziej i bardziej. To niemal terapeutyczne działanie - mówi i dodaje, że na psychikę dobrze działa też świadomość, że z lasu korzystają dzieci. - Bazy, podchody, szałasy, obozy harcerskie, czasem mam wrażenie że tu jest trochę jak w Bullerbyn. Ilu ich rówieśników ma taką możliwość? Ilu w ogóle kiedykolwiek bawiło się w lesie?

Dla ilu z nich las, zachowany w obecnym kształcie, będzie towarzyszem również w nastoletnim i dorosłym życiu? Prawdopodobnie dla niewielu. - "Śmierć lasu dzieciństwa" to jedno ze smutnych doświadczeń, których większość z nas nie jest w stanie uniknąć - mówi Michał. - Poskręcane pnie, dziuple, omszałe kłody, miejsca, w których bawiliśmy się jako kilkulatkowie, wszystkie te miejsca jak z baśni, zwykle, prędzej czy później, zostają rozjechane przez ciężki sprzęt. Na ich miejscu zostają tylko połamane gałęzie, zdarta kora i zapach żywicy - dla jednych piękny, mnie, biorąc pod uwagę na okoliczności, kojarzy się z krwią.

Gra terenowa VI: Wyjdź na wzgórze, albo spróbuj wdrapać się na wysokie drzewo. Co widzisz? Czy miejsce, w którym się znajdujesz jest wyjątkowe? A może w oddali dostrzegasz podobne lasy?

W mapę Polski, zamieszczoną na stronie Lasy i Obywatele (lasyiobywatele.pl), wbito 124 wirtualne pinezki. Każda pinezka to las, w sprawie którego toczy się spór na linii mieszkańcy - Lasy Państwowe.  Jak zaznaczają administratorzy, na stronę trafiają tylko interwencje dobrze udokumentowane, takie, którym towarzyszyły petycje, happeningi, artykuły w mediach. W rzeczywistości jednak takich inicjatyw jest i zapewne będzie dużo więcej.

 - Obywatelskich inicjatyw leśnych przybywa bardzo szybko. Ze 124 działań odnotowanych obecnie na mapie Lasy i Obywatele ponad połowa zaczęła się w roku 2020 - mówi Marta Jagusztyn z inicjatywy Lasy i Obywatele, jednocześnie zachęcając do zgłaszania kolejnych inicjatyw. - Zainteresowanie obywateli wspólną przestrzenią wokół rośnie bardzo szybko.  Zorientowaliśmy się, że jeżeli sami nie zatroszczymy się o przestrzeń wspólną, a lasy są wspólne, to niekoniecznie będzie ona zarządzana zgodnie z naszym interesem. Poza tym, ewoluuje nasze podejście do natury: zdaliśmy sobie sprawę, że to właśnie lasy chronią nas przed nasilającymi się w wyniku zmian klimatycznych suszą i upałem. Są też miejscem wytchnienia i odpoczynku dostępnym dla wszystkich, co szczególnie doceniliśmy w czasach epidemii. 

Na wzrost zaangażowania w ochronę przyrody wpływ może mieć jeszcze jeden czynnik:  utrzymujący się od lat trend wyprowadzek (całorocznych lub sezonowych) za miasto. Ci, którzy kupili domy pod lasem, licząc na bliski i intensywny kontakt z przyrodą, głośno protestują przeciwko ewentualnym wycinkom. - Zaangażowanie w sprawę lasu idealnie ilustruje strukturę społeczną Kleszczowa - tłumaczy Paweł Rudek, przewodniczący lokalnej rady sołeckiej. - Prym wiodą "nowi" mieszkańcy, tacy, którzy do wsi sprowadzili się 10-20 lat temu, "starsi" traktują sprawę z dystansem. Wśród tych ostatnich są tacy, którzy na wysiłki obrońców przyrody patrzą z pobłażaniem, są jednak i tacy, którym ich starania jakby otworzyły oczy na skalę zmian, jaka dokonuje się wokół.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej mówi się o konieczności systemowych zmian w sposobie zarządzania lasami.

 - Trzeba otworzyć ten system na ludzi, którzy korzystają z lasów. Słuchać ich, bo często to oni podczas codziennych spacerów zauważają rzeczy, które leśnikom umykają. Wbrew opinii części leśników, osoby mieszkające w pobliżu lasów, przyrodnicy-amatorzy, często dysponują szczegółową i bardzo cenną wiedzą - mówi prof. Jerzy Szwagrzyk z Katedry Bioróżnorodności Leśnej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. - Warto, by swoją wiedzą mogli podzielić się w partnerskim dialogu, a nie podczas formalnych konsultacji, z których wnioski często w ogóle nie są uwzględniane w pracach Lasów Państwowych.

A co dalej z kleszczowskim lasem? Kilka dni po naszym spotkaniu Anna przysłała mi obrazek: zielona litera "K", z dolną nóżką w formie liścia paproci, dookoła napis: "Mała Puszcza Kleszczowska". - To ma być logo rezerwatu - napisała. -  Ładne i proste. Za ładne, żeby go nie wykorzystać. 

Dowiedz się więcej na temat: ekologia | Las

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje