Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dziewczyny z więzienia

Przyjaźń w więzieniu jest niemożliwa? Z czego to wynika?

Reklama

KB: - Panują tam warunki ekstremalne. Większość z tych kobiet jest uzależniona, w areszcie przechodzą detoks. Są na głodzie, co daje objawy fizyczne i psychiczne. Jest dużo agresji. Wiele z nich doświadczało przemocy już w dzieciństwie. Same też są sprawczyniami przemocy. Myślę sobie, że w takim mocno przemocowym środowisku jest jak na wojnie. Ryzyko straty bliskiej osoby i zranienia jest większe, więc może lepiej nie kochać.

AMR: - One zamykają się na głębsze emocje, żeby przetrwać. Na przyjaźń też, bo przecież w każdej chwili druga osoba może zostać przeniesiona do innej celi, wyjść albo trafić do izolatki. Przyjaźń może zrodzić kolejny ból, lepiej tego unikać. To nie jest kolonia, podczas której zawsze będą razem w jednej celi i będą mogły sobie jak przyjaciółki porozmawiać o życiu.

Są też kobiety, które mają bardzo długie wyroki. Tu obudowanie się pancerzem, żeby przeczekać, nie jest takie proste. Czy potrzeba przyjaźni w takich przypadkach nie zwycięża?

KB: - Niektóre, jak np. Marta, koncentrują się wyłącznie na kontaktach z rodziną.

AMR: - Część wchodzi w związki homoseksualne, wynikające z potrzeby wyrażenia ludzkich uczuć. Często jest to homoseksualizm wymuszony warunkami, który zrodził się w więzieniu na skutek potrzeby bliskości.

Nie wszystkie mają wsparcie w rodzinie, ale większość z nich niechętnie zwróciłaby się do psychologa . nie maja do nich zaufania. Na jakie jeszcze wsparcie mogą liczyć?

KB: - Jest terapia dla osób uzależnionych, są wychowawcy KO. Mogą korespondować z więźniami. Często wchodzą w platoniczne związki emocjonalne z mężczyznami osadzonymi.

AMR:- Mają szansę spotkać się kapelanem, siostrą zakonną. Mogą spotkać się z psychologiem. Nie wszystkie z tego korzystają, ale mają możliwość. Jest też kilka projektów, które wchodzą do więzienia z zewnątrz, np. "Książki w pudle". To jest dla tych dziewczyn bardzo ważne.

Resocjalizacja istnieje?

KB: - One mówią, że nie istnieje. Ale z resocjalizacją jest jak z psychoterapią. Jeśli bierzemy udział, bo ktoś nas zmusił, to widzimy tylko śmiesznego człowieka zadającego śmieszne pytania. Brak resocjalizacji to punkt widzenia tych dziewczyn. Pytanie, na ile naprawdę chcą zmiany.

>>> Jaką rolę ogrywa religia w więzieniach? Czytaj dalej <<<

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje