Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dobre kobiety umierają przed mężami

Idealna baza wypadowa dla wypraw w Himalaje, piękne krajobrazy i gościnni, uśmiechnięci ludzie. Ale Nepal ma też swoją ciemną stronę, o której nie przeczytamy w przewodnikach turystycznych. To jeden z najbiedniejszych krajów świata, gdzie opresyjna patriarchalna kultura odpowiada za codzienne cierpienia tysięcy kobiet. Wykorzystywane, sprzedawane, a nawet palone żywcem Nepalki są ofiarami tradycji, które niezwykle ciężko zmienić. O ich życiu opowiada Edyta Stępczak, autorka książki "Burka w Nepalu nazywa się sari".

Izabela Grelowska, Styl.pl: Dlaczego narodziny córki w Nepalu nie są radosnym wydarzeniem?

Reklama

Edyta Stępczak: - Uważa się, że córka to stracona inwestycja. Wychowywanie córki postrzega się jako "podlewanie czyjegoś ogrodu". Po ślubie córka wyprowadza się do domu męża i odtąd będzie dbała o obcych ludzi, z punktu widzenia jej rodziców nie tylko nie przynosi im więc pożytku, ale stanowi obciążenie, bo muszą sfinansować także jej posag. Tymczasem posiadanie syna jest korzystne pod wieloma względami: ekonomicznym, bo po ślubie syn zostaje w domu rodziców i zapewnia im opiekę na starość - co jest tym ważniejsze w kraju, gdzie nie występuje jeszcze powszechny system ubezpieczeń społecznych, a więc emerytur i innych świadczeń socjalnych. Kulturowym, bo syn oznacza, że bogowie pobłogosławili rodzinę, która dzięki temu zyskuje społeczny prestiż. I w końcu religijnym, ponieważ po śmierci rodziców to syn jest zobowiązany dokonać rytuałów pośmiertnych, czyli umożliwia ich duszom przejście do nieba. Syn jest zatem inwestycją rodziców nie tylko w życie doczesne, ale i wieczne. Znając ten kontekst, łatwo zrozumieć, skąd w Nepalu tak silnie zakorzeniona preferencja posiadania syna. Jest ona, jak widzimy, uzasadniona na wielu poziomach. Sęk w tym, że hołubienie synów oznacza jednocześnie dyskryminowanie córek.

  Opisuje pani sytuacje, w których rodzice wypominają córkom, że się w ogóle urodziły. Czy względy ekonomiczne i kulturowe są tak silne, że zabijają naturalne ludzkie odruchy?

- To się zdarza. Ale nie wynika to z bezduszności rodziców. Nie każdy potrafi sobie poradzić z olbrzymią presją społeczną, a takiej są poddane kobiety w Nepalu. Tam społeczność jest wszystkim: źródłem norm, sędzią, najwyższym autorytetem. Nie liczą się indywidualne wybory podyktowane sumieniem, a to, co powie społeczeństwo. Jeśli widzimy kobietę, która odmawia córce pokarmu, to musimy pamiętać, z czym dla niej wiąże się urodzenie dziewczynki. Będzie wytykana palcami i szykanowana przez teściów i resztę społeczności. Może nie umieć sobie z tym poradzić, a to jest bardzo ludzkie. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w osądzaniu jej, piętnowaniu.  

  Na ile religia jest odpowiedzialna za sytuację kobiet w Nepalu?

- Religia, a raczej jej tendencyjna interpretacja, jest odpowiedzialna w najwyższym stopniu za opresję wobec kobiet w Nepalu. 80 procent tamtejszych kobiet pada ofiarą jakiejś formy przemocy. Ale stopień dyskryminacji kobiet zależy od tego, z jakiej kasty i grupy etnicznej (jest ich w Nepalu 125) oraz wyznaniowej się wywodzą. Zasadniczo kobiety pochodzące z tybeto-birmańskich grup etnicznych, wyznających buddyzm, cieszą się znacznie większą swobodą, niż te należące do systemu kastowego, będącego produktem hinduizmu.

- Zdaniem ekspertów święte pisma hinduistyczne, Wedy i Purany, były stosunkowo liberalne wobec kobiet, to dopiero bramini, a więc najwyższa kasta, kapłani, dokonali bardzo krzywdzącej i dyskryminującej kobiety interpretacji tych pism. A w społeczeństwach dewocyjnie religijnych, takich jak nepalskie, kapłani i teorie, które głoszą, cieszą się wręcz bezkrytycznym posłuchem. Bramińska wykładnia świętych pism zainspirowała pisma świeckie: literaturę, poezję, porzekadła ludowe. W ten sposób negatywny obraz kobiety jako słabej, zależnej, gorszej, głupiej, niegodnej i nieczystej upowszechnił się i jest przekazywany z pokolenia na pokolenie.

  A jaki jest ideał nepalskiej kobiety?

- Najbardziej pożądane przymioty, cechy charakteru u kobiet odzwierciedlają ich imiona. Wszystkie nepalskie imiona mają znaczenie, zarówno żeńskie, jak i męskie. Przypominają im one także o ciążących na nich obowiązkach i społecznych oczekiwaniach, jakim muszą sprostać, o rolach, jakie mają do wypełnienia. Imiona męskie sławią takie atrybuty, jak mądrość, odwaga; uznają kierowniczą rolę mężczyzn w społeczeństwie: Dzielny (Bahadur), Ziemski władca (Hemish), Król (Rajesh). Imiona kobiet odnoszą się natomiast do ich moralności i wyglądu, kładą nacisk na te cechy osobowości, które ułatwiają mężczyznom sprawowanie nad nimi kontroli: Uległa (Saranya), Dobrze ułożona (Sushila), Pokorna (Namita), Śliczna (Rupali).

- Chcę tu podkreślić, że nepalscy mężczyźni także są ofiarami - nie w takim stopniu, jak kobiety, ale jednak. Są zakładnikami źle rozumianego pojęcia męskości. Bardzo skrupulatnie zdefiniowane jest to, co jest męskie, a co nie; co mężczyźnie wypada, a co nie - w sensie społecznych ról, nie w sensie moralnym, bo tu nie ma ograniczeń. W szkole powinni wybierać przedmioty ścisłe, po szkole wspinać się na drzewa, jeśli kino, to tylko filmy akcji i tak dalej. Broń boże nie powinni interesować się poezją. Normy są w tym zakresie bezwzględne, a presja wywierana na mężczyznach, aby spełniali oczekiwania, bardzo silna. Te wszystkie emocje, których nie wolno im okazywać, oraz skumulowane z tego powodu frustracje, znajdują ujście w postaci agresji, aktów przemocy.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje