Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Dlaczego wyrzekła się własnej córki?

Historia Marii Konopnickiej

Z moich sześciorga dzieci mam teraz tylko moich poczciwych chłopaków tudzież moją dobrą Zośkę i równie zacną Lorkę. A że nie śmierć zabrała mi trzecią, Helenę, nad tym boleję - napisała w liście do stryja Maria Konopnicka. Co takiego zrobiła Helena, że poetka pozwoliła sobie na takie gorzkie słowa wobec własnej córki?

Ciąża, kradzieże, próba samobójcza

Autorka "Roty" i licznych opowiadań dla dzieci (m.in. "Dym" i "Nasza szkapa") pieczołowicie dbała o swój wizerunek "troskliwej mateczki".

Reklama

Jako 20-latka w 1862 roku poślubiła 12 lat starszego Jarosława Konopnickiego. Zamieszkali na wsi, gdzie doczekali się 8 dzieci: Władysława, Stefana (zmarli po urodzeniu), Tadeusza, Zofii, Stanisława, Jana, Heleny i Laury. Małżonkowie nie byli szczęśliwi. Jemu nie podobały się jej literackie zainteresowania. Ona nie chciała być na jego utrzymaniu jako gospodyni domowa. W 1876 roku Maria opuściła męża i z dziećmi przeniosła się do Warszawy, jednak po paru latach 10-letnią Helenę odesłała do ojca. Czy już wtedy dziewczynka sprawiała kłopoty? Poetka tłumaczyła w liście, że nie daje rady utrzymać tak dużej gromadki.

W 1882 roku 13-letnia Helena wróciła do matki, ale wkrótce znów została odesłana. W 1887 roku warszawski opiekun poetki Antoni Pług w liście do Józefa Kraszewskiego napisał: "Jedna tylko córka jej się nie udała, ale ta została przy ojcu, dlatego żeby jej złe usposobienie nie oddziaływało na siostry". W tym czasie Helena urodziła nieślubne dziecko.

Mieszkająca z ojcem Helena bardzo tęskniła za bliskimi. Pewnego razu wysłała więc do matki list w imieniu swojego ojca, który donosił, że rzekomo umiera. Konopnicka z dziećmi natychmiast udała się w podróż, lecz na miejscu okazało się, że to kłamstwo. Kiedy Jarosław stracił dzierżawiony majątek, Helena musiała wrócić do matki (jej dziecko zostało z krewnymi na wsi).

Wkrótce wyrodna córka znów zaczęła przynosić wstyd poetce. Najpierw okradła swoją pracodawczynię, później nie zapłaciła dorożkarzowi, a wkrótce okazało się, że jest nałogową złodziejką. Urządzała matce przed domem karczemne awantury, chodziła też do jej znajomych i rwąc sobie włosy z głowy błagała o wsparcie, gdyż matka zostawiła ją i jej dziecko bez środków do życia. Wynajmowała pokoje, po czym nie płaciła za czynsz i okradała właścicieli. W końcu próbowała odebrać sobie życie, a w liście przekazanym prasie napisała, że zażyła strychninę "na żądanie matki". Wszczęto śledztwo, które wkrótce umorzono, ale poetka bardzo to przeżyła. Córka raz na zawsze straciła serce matki, która przyznała, że żałuje, iż jej próba samobójcza się nie udała.

Sąd orzekł niepoczytalność Heleny

W końcu skandale wywoływane przez Helenę zmusiły bardzo dbającą o opinię poetkę do wyjazdu z Warszawy. Najpierw do Krakowa, a później w podróż po Europie, którą odbyła wraz ze swoją przyjaciółką malarką Marią Dulębianką.

Z nielicznych zachowanych listów wiadomo, że Helena trafiła przed sąd, który orzekł jej niepoczytalność. Przez kolejne lata tułała się po różnych ośrodkach, ale dalsze losy jej, ani jej dziecka nie są znane. Przyczyniła się do tego sama poetka, która zrobiła wszystko, by wymazać pamięć o Helenie.

W listach nazywała ją "H", albo "Hel". Później nie wspominała już o niej wcale. Nie zachowało się żadne zdjęcie Heleny ani żaden list czy dokument. Nawet dokładna data jej urodzin jest nieznana. Ta i wiele innych tajemnic z życia poetki nigdy już nie ujrzy światła dziennego, gdyż po jej śmierci córki Laura i Zofia (która przeżyła II wojnę światową) zniszczyły większość listów matki. Zostawiły tylko te, które nie rzucały cienia na życiorys Marii Konopnickiej.

MH

Dowiedz się więcej na temat: Konopnicka Maria

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje