Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dawid Ogrodnik: Chce się grać

Aktorstwo go nie chciało. Trzy razy nie zdał do akademii, nie miał z czego żyć. Gdy wreszcie stanął na scenie, rzucił się w pracę na oślep. Zaczęło się "oranie po sobie", depresje, terapie. Z tego rodziły się wybitne role, jak postać niepełnosprawnego chłopaka w Chce się żyć. W końcu przyszło opamiętanie. Aktorem trzeba być z dobrych powodów: z miłości, z pasji - mówi dzisiaj Dawid Ogrodnik uznany za jedną z dziesięciu wschodzących gwiazd europejskiego kina. Oglądamy go w filmie "Ciemno, prawie noc".

Przeczytaj fragment tekstu Michała Kukawskiego, którego bohaterem jest Dawid Ogrodnik. Materiał znajdziesz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL.

Przycinałem kupry indykom - mówił o pracy w rzeźni, zanim jeszcze dostał się do szkoły aktorskiej. - Wcześniej, w 1998 roku wygrałem konkurs, dostałem stypendium ministra kultury - wspomina naukę gry na klarnecie. Pokręcona była droga Dawida Ogrodnika do brawurowych, zapadających w pamięć ról filmowych odmieńców.

Reklama

W "Ostatniej rodzinieę wcielił się w postać Tomasza Beksińskiego, tłumacza i dziennikarza, syna malarza. W filmie biograficznym Jesteś Bogiem zagrał rapera, a w Chce się żyć chłopaka z porażeniem mózgowym. Po jednym z seansów tego ostatniego filmu poruszony widz zobaczył Dawida i zaczął krzyczeć: "To jest porażające, nie chcę czegoś takiego oglądać w kinie". Ogrodnik najpierw się wściekł, a potem zdał sobie sprawę, że o to właśnie chodzi: zagrać tak, by wszyscy czuli, że to jest naprawdę. Żeby wychodzili z kina nieobojętni.

Tylko taka praca ma dla niego sens. Do roli niepełnosprawnego przygotowywał się osiem miesięcy, spędzał codziennie wiele godzin na wózku, jeździł na nim na castingi.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje