Reklama

Reklama

Czym jest smog i jak z nim walczyć?

- Kiedy stężenia pyłów są wysokie, mamy problemy z oddychaniem, kaszel, katar, zapalenie spojówek czy pieczenie oczu. Ale konsekwencje są tak naprawdę o wiele poważniejsze, bo te drobne pyły - PM10, PM2,5 i PM1 - dostają się do naszych płuc, a później do krwioobiegu. Stamtąd, przez to, że są rakotwórcze i mutagenne, tak naprawdę mogą zaatakować każdy narząd w naszym organizmie. Właśnie z tego biorą się problemy z sercem, zawały, wylewy, nowotwory, udowodniony jest też ich związek z zachorowaniami na Alzheimera - wymienia Ewa Lutomska, wiceprezes Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Magdalena Tyrała: Jak powstał Krakowski Alarm Smogowy?

Reklama

Ewa Lutomska, wiceprezes KAS: - Krakowski Alarm Smogowy to ruch społeczny, który wziął się z dbałości o zdrowie. W gronie przyjaciół, z którymi regularnie się spotykaliśmy, często poruszaliśmy temat jakości powietrza w Krakowie i tego, co możemy ewentualnie zrobić, by ją poprawić. Na początku postanowiliśmy tylko informować ludzi, jakie są stężenia smogu. Mieliśmy w swoich szeregach Andrzeja Gułę [prezesa KAS - przyp. MT], który jest ekspertem do spraw powietrza, doradzał w kilku programach dotyczących jego ochrony. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że to, z czym mamy problem, to pyły, których normy są przekraczane w okresie zimowym. Zaczęliśmy zatem monitorować stężenie PM10, które teraz mierzone jest we wszystkich stacjach monitoringu. Okazało się, że o ile średniodobowa norma wynosi 50µg/m3, w okresie kiedy zaczęliśmy działać stężenia przekraczały 200µg/m3, czyli przekraczały normy czterokrotnie. To był dla nas powód, żeby wyjść z tym do ludzi i powiedzieć im, z jaką skalą zanieczyszczeń mamy do czynienia.

- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ludzie wiedzą, że jest źle. Byliśmy przekonani, że musi się tylko pojawić zapalnik, który wywoła w większej grupie społecznej chęć zmiany sytuacji. I tak też się stało. Założyliśmy stronę na Facebooku i bardzo szybko zaczęliśmy zdobywać popularność. Postanowiliśmy napisać petycję do władz Krakowa o działania na rzecz poprawy jakości powietrza.

Kiedy tak naprawdę pojawił się smog? Bo przecież nie wtedy, gdy zaczęła się debata na jego temat, ale znacznie wcześniej.

- Tak, tylko przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat ten problem był zamiatany pod dywan. Z uwagi na niską świadomość społeczną urzędnicy byli w stanie przerzucać temat na kolejne lata. Dopiero aktualizowany Program Ochrony Powietrza wniósł coś nowego. Wcześniej nikt nie rozliczał urzędników ze stopnia realizacji tego programu. To był pierwszy dokument, do którego konsultacji przystąpiliśmy. Dzięki ekspertyzie stworzonej na potrzeby owego programu dowiedzieliśmy się, że tylko poprzez zakaz stosowania węgla w Krakowie jesteśmy w stanie sobie poradzić z tak złym stanem powietrza. Dlatego też zaczęliśmy postulować ten zakaz.

Co najbardziej zanieczyszcza powietrze?

- Mówiąc o zanieczyszczeniu powietrza mamy na myśli trzy główne przyczyny: niska emisja, zanieczyszczenia transportowe i zanieczyszczenia przemysłowe. W zależności od tego, gdzie jesteśmy, te przyczyny się zmieniają.

- W Krakowie ewidentnie główną przyczyną jest niska emisja, czyli palenie węgla i drewna w domowych kotłach. Mimo, że Kraków jest miastem dużym, transport pozostaje na drugim miejscu. Jeśli chodzi o benzopiren, udział zanieczyszczeń komunikacyjnych jest niemalże znikomy. W Krakowie stężenia wynoszą rocznie około 8 nanogramów na m3 przy normie 1. A dla porównania w Suchej Beskidzkiej było 18. Tam, w Makowie Podhalańskim czy w Rabce przyczyny ewidentnie leżą po stronie niskiej emisji.

- Co do przyczyn zanieczyszczenia powietrza i udziału poszczególnych czynników, to jeśli chodzi o pyły PM10, PM2,5 oraz benzopiren, generuje je niska emisja, ale na przykład zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu jest już pochodzenia typowo komunikacyjnego (50 proc. pochodzenia). Zatem mamy różnego typu zanieczyszczenia, które mają zróżnicowane przyczyny. Ale największy problem mamy faktycznie z pyłami i benzopirenem.

Mówi się coraz więcej o problemie wycinania z silników Diesla filtrów cząsteczek stałych z uwagi na koszty ich eksploatacji.

- Tak, to duży problem. Wycięcie tego filtra jest tańsze niż regularne jego czyszczenie. Oczywiście zawsze chodzi o czynniki ekonomiczne. W Zakopanem usłyszałam z kolei, że gdyby się mniej płaciło za wywóz śmieci, to może by i ludzie tych śmieci nie palili. Bo 9 zł za worek segregowanych śmieci to dużo. Denerwuję się kiedy słyszę takie rzeczy, bo nie możemy w żaden sposób usprawiedliwiać przestępstwa. Ktoś, kto produkuje śmieci, musi za nie zapłacić i musimy się z tym pogodzić. Wszędzie tak jest.

Co szkodzi bardziej - palenie niskiej jakości węglem czy śmieciami?

- Wszystko szkodzi tak samo. Bo niskiej jakości węgiel to odpad powstający przy obróbce węgla. Jedno i drugie to odpady.

A co z paleniem drewna w kominkach?

- Przez wiele lat myśleliśmy, że drewno spala się czysto. Okazuje się, że jednak nie. Przy spalaniu drewna nie powstaje dwutlenek węgla, ale powstają pyły i bardzo duże ilości benzopirenu. Jeśli w przyszłości będziemy korzystać w Małopolsce z kominków, które spełniają Ekoprojekt i będziemy do tego wykorzystywać drewno sezonowane, to znaczy o określonej wilgotności (20-25 proc.), możemy ograniczyć tę emisję. W Krakowie, z uwagi na dużą liczbę potencjalnie narażonych na niebezpieczeństwo mieszkańców, zostało to wyeliminowane.

Jak smog oddziałuje na nasze zdrowie?

- Kiedy stężenia pyłów są wysokie, mamy problemy z oddychaniem, kaszel, katar, zapalenie spojówek czy pieczenie oczu. Ale konsekwencje są tak naprawdę o wiele poważniejsze, bo te drobne pyły - PM10, PM2,5 i PM1 - dostają się do naszych płuc, a później do krwioobiegu. Stamtąd, przez to, że są rakotwórcze i mutagenne, tak naprawdę mogą zaatakować każdy narząd w naszym organizmie. Właśnie z tego biorą się problemy z sercem, zawały, wylewy, nowotwory, udowodniony jest też ich związek z zachorowaniami na Alzheimera. W wyniku zanieczyszczenia powietrza w Polsce przedwcześnie umiera około 45 tysięcy osób. Dla porównania: w wypadkach samochodowych rocznie ginie 3,5 tys. osób. Badania na ten temat prowadziła ostatnio Śląskie Centrum Chorób Serca. Odnotowano silny związek między przyjęciami do szpitala a poziomem zanieczyszczenia powietrza.

Domowe oczyszczacze powietrza pomogą nam zadbać o zdrowie?

- Tak, one działają. Bardzo ważne jest, żeby taki oczyszczacz posiadał filtr węglowy HEPA i żeby go wymieniać co jakiś czas. Zbadaliśmy przy pomocy pyłomierza, jak działa taki oczyszczacz i przy stężeniach na zewnątrz ok. 150 µg/m3 w pokoju dziecięcym poziom tych zanieczyszczeń zszedł nawet do zera. W większym pomieszczeniu (ok. 40 m2) spadł nawet do 30 µg/m3. Więc warto.

Co miała na celu akcja "Badamy powietrze", którą po raz drugi prowadziliście z Radiem Kraków?

- W Krakowie osiągnęliśmy cel i zakaz stosowania paliw stałych został wprowadzony, ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że znacznie gorzej może dziać się w gminach ościennych. Niestety, nie we wszystkich miejscowościach znajdują się stacje monitoringu i nie byliśmy w stanie sprawdzić faktycznego stanu jakości powietrza. Dlatego zdobyliśmy fundusze na pyłomierz. Na początku zainteresowaliśmy się pewną dzielnicę domków jednorodzinnych w Krakowie, bo tam tej stacji brakowało.

Którą dokładnie?

- Wydawało nam się, że bardzo źle jest w Bronowicach, podobnie na Klinach. Po pierwszych pomiarach okazało się, że się nie mylimy. Są dni, kiedy stężenia w Bronowicach są dużo gorsze niż na stacji na Alejach. Urządzenie, którym je mierzyliśmy przygotowane było przez pracowników Akademii Górniczo-Hutniczej. Zostało odpowiednio skalibrowane i dostało "błogosławieństwo" Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Dzięki temu pyłomierzowi byliśmy w stanie pokazywać ludziom, jaki jest stan powietrza w innych miejscach niż te, gdzie prowadzone były regularne pomiary.

- Nasze działania stały się na tyle popularne, że zainteresowało się nimi Radio Kraków. Zaproponowało nam wspólną akcję. Uznaliśmy, że to świetny pomysł - zyskaliśmy nowy kanał informacyjny.

Nikt nie oponował?

- Wszystko odbyło się oczywiście za przyzwoleniem burmistrzów czy prezydentów tych miast. Co prawda później okazało się, że nie wszyscy mają ten sam punkt widzenia, co do lokalizacji, ale my też jasno określiliśmy, gdzie muszą te stacje stanąć, żeby to faktycznie odzwierciedlało jakość powietrza, którym oddychają ludzie. Nie można było ich przecież postawić na szczycie góry, gdzie nikt nie mieszka.

- Wyniki akcji były spektakularne i odbiły się dość szerokim echem. Nie każdy chciał się z nimi pogodzić, bo przecież, jak to? Rabka to uzdrowisko, miejscowość, gdzie leczy się choroby pulmonologiczne i to dziecięce, więc jak to możliwe, że tam jest tak źle?! Ale niestety, takie były fakty. Władze miasta musiały to przełknąć i podjąć odpowiednie działania. Mieszkańcy też zaczęli na nie naciskać. I taki był cel - żeby wywierać presję na władzę. W 2016 roku kontynuowaliśmy akcję. Tym razem mierzyliśmy zanieczyszczenie w gminach bezpośrednio graniczących z Krakowem.

Jakich reakcji władz tych miejscowości się spodziewacie?

- Akcja pozwoliła nam zdobyć duże poparcie dla petycji w sprawie uchwały antysmogowej dla Małopolski. Bardzo chcieliśmy, żeby ta uchwała została wprowadzona, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że bez poparcia społecznego marszałkowi województwa będzie trudno tę decyzję podjąć. Okazało się, że 10 tys. podpisów zebranych w trzy tygodnie wystarczy.

Uchwała antysmogowa dla Małopolski została podpisana. To ogromny sukces i uwieńczenie wielu miesięcy waszej ciężkiej pracy. Co dokładnie ona zakłada?

- Że do końca 2022 roku we wszystkich domach Małopolsce muszą zostać wymienione kotły na paliwa stałe.

Na gazowe?

- Uchwała dopuszcza wymianę kotłów na węglowe, ale tych, które emitują ok. 40 mg pyłów/m3. Kotły i tak, co jakiś czas, trzeba wymieniać. Korzystając z kotła, który nie spełnia norm, trujemy siebie i swoje rodziny. Uchwała dopuszcza stosowanie kotłów kupionych w ostatnich latach, które mają certyfikaty, spełniają standardy na poziomie III i IV klasy. Dla ich właścicieli okres przygotowawczy do wejścia uchwały będzie dłuższy, do 2026 roku.

Jakiego typu działania moglibyście zarekomendować oddolnym inicjatywom pojawiającym się w małych gminach. Co można zrobić, żeby uświadamiać społeczność lokalną?

- W pojedynkę nie da się niczego zmienić. Nas też na początku było tylko kilka osób i odbijaliśmy się od drzwi do drzwi. Dopiero w momencie, kiedy stworzyliśmy silną społeczność, zaczęto się z nami liczyć. Więc proponujemy, aby budować społeczność lokalną, aktywizować ludzi. Możemy to zrobić przez takie narzędzia, jak petycje. Żeby to zrobić trzeba wyjść na zewnątrz, pokazać się. Facebook jest narzędziem, które to bardzo ułatwia.

Tu pojawia się problem, bowiem ludzie starsi, którzy często emitują najwięcej zanieczyszczeń powietrza, nie mają dostępu do takich narzędzi.

- Jeżeli jesteśmy w stanie zbudować silną społeczność złożoną z młodych ludzi, to później jesteśmy w stanie oddziaływać także na tych starszych. Popieramy więc różne akcje edukacyjne i wspieranie regulacji. To ważna sprawa, żeby edukować ludzi już od szkoły podstawowej po uniwersytet trzeciego wieku. Ale oprócz tego naciskamy mocno na regulacje. Bez takiego bata, niestety nic nie jesteśmy w stanie zrobić.  Mamy bowiem pogląd na to, jak wyglądało wdrażanie przepisu o zakazie palenia śmieci. Przepis wszedł bardzo dawno temu i od tego czasu nic się nie wydarzyło. Proponujemy więc - na podstawie naszego doświadczenia - żeby zbudować silną grupę, minimum 5-osobową i wychodzić na zewnątrz. My na przykład w Dzień Czystego Powietrza w miejscowościach, gdzie są alarmy smogowe zakładaliśmy maski na pomniki - to zwraca uwagę na problem.

Czy poza Londynem istnieje jeszcze jakieś inne miasto, które poradziło sobie ze smogiem?

- Londyn poradził sobie z problemem smogu 60 lat temu. Jesteśmy więc daleko za nimi. W Dublinie z kolei wprowadzono regulacje na początku lat 90. Niemcy też sobie dają radę z tym problemem.

A KAS na kim się wzoruje?

- Podajemy model czeski, jako wzór. Kiedy wcześniej podawaliśmy Niemcy, a tam już lata temu poradzono sobie z niską emisją, słyszeliśmy, że gdzie nam do nich. Zatem, żeby daleko nie sięgać, bierzemy za wzór Czechów. Wprowadzono tam regulacje na poziomie centralnym i w Czechach od 2022 roku nie będzie można w ogóle ani kupić, ani korzystać z pieca domowego, który nie będzie spełniał minimum III klasy. Obowiązują tam też normy jakości paliw. W Czechach nie można kupić miału, flotu czy mułu - jest to zakazane.

Czy mamy szanse na czystą Małopolskę?

- Czujemy, że mamy. Krok po kroku coś robimy. Rośnie świadomość mieszkańców i władz województwa - marszałka i sejmiku. Czekamy przede wszystkim na uchwałę antysmogową.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje