Reklama

Reklama

Czy kobiety się wspierają?

- Dźwigamy na sobie kilka całkiem ciężkich warstw ograniczających ruchy - warstwa wychowania, społeczeństwa w jakim żyjemy i kultury jaka nas otacza i przenika. To wszystko powoduje, że poznanie swoich pragnień, potrzeb, marzeń wymaga odwagi, żeby czasem powiedzieć dość, wystarczy, więcej nie chcę, nie godzę się, to nie moje - mówi psycholożka Dagmara Seliga.

Daria Pacańska, Styl.pl: Czy kobiety w tych czasach się wspierają?  

Reklama

Dagmara Seliga, psycholog: Kobiety się wspierały, wspierają i będą wspierać. Myślę, że głównym wyzwaniem dla nas jest liczba ról, w jakich chcemy się spełniać na oczekiwanym przez społeczeństwo poziomie. Nie jest łatwo godzić role matki, żony/partnerki, córki, koleżanki, pracowniczki, przyjaciółki, stawiając sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Nawet jeśli  ustawimy ją na poziomie "wystarczająco dobrym", to wciąż możemy być przeciążone. Wtedy skupiamy się obszarach dla nas najważniejszych, a inne schodzą na dalszy plan. Dlatego możemy nie dostrzegać, że inna z nas potrzebuje pomocy, wsparcia. Kolejnym wyzwaniem jest proszenie o pomoc i mówienie, że z czymś sobie nie radzimy, coś jest dla nas trudnością. Z automatu definiujemy siebie jako gorsze, nie dające sobie rady z życiem, nie ogarniające. Więc zapędzone w chomiczym kołowrotku obowiązków nie dostrzegamy potrzeb innych oraz swoich.  

Bardzo często mówi się, że nikt tak nie dokopie kobiecie jak druga kobieta - czy to się zmienia?

- Oczywiście, kultura działania i sukcesu, kierowana ego, wbija nas w rywalizację, w stałą potrzebę potwierdzania swojej pozycji, osiągnięć - niezależnie o płci. Często mamy poczucie udziału w wyścigu pod tytułem "więcej, mocniej, bardziej". Tutaj nie liczą się emocje innych, liczy się zysk i poklask. Być może w takim środowisku jest większa ekspozycja na krytykę i brak wsparcia, ale, nie różnicowałabym tego ze względu na płeć. To, co być może jest charakterystyczne, to krytyczne ocenianie wyglądu - kobiety robią to częściej, ale to wynika z kultury i wychowania. Mamy  wdrukowane, że wygląd jest niezmiernie ważny i stanowi o wartości kobiety. Na szczęście to się też zmienia i ruchy wokół ciałopozytywności edukują i pokazują, że niezależnie od ciała wszyscy jesteśmy wartościowi i możemy żyć i realizować siebie.    

Zastanawiam się, czy ta kobieca zazdrość nie wynika z tego, że nie wszystkie potrafimy żyć na własnych zasadach?  

- Zazdrość jest emocją, która jest niezależna od płci i daleka jestem od mówienia o zazdrości kobiecej. To jest emocja, która wskazuje na tęsknotę, na to, czego nam brak w życiu, więc każda osoba przeżywająca zazdrość ma pracę domową do odrobienia. Jest nią przede wszystkim zaakceptowanie faktu, że komuś czegoś zazdroszczę, dlaczego zazdroszczę i co z tym zrobię? Być może widzę w innej osobie to moje niespełnione, zakopane głęboko marzenie, może nie pozwalam sobie na coś, czego w głębi serca pragnę? Pojawienie się zazdrości jest dla nas sygnałem, żeby się jej przyjrzeć zamiast uciekać w kierunku krytykowania właśnie tej osoby, której zazdrościmy.  

Kobiety aktualnie chętnie sięgają po książkę "Czuła przewodniczka" Natalii de Barbaro - czy kobiety są gotowe żeby wychodzić z ról, które przez lata były na nie nakładane?  

- O tak, siostro! Na szczęście widać transformację, która się dzieje w kobietach, pragnących lepszego życia dla siebie, dla rodzin, dla przyszłych pokoleń. Kobiety podejmując zmiany i wychodząc z narzucanych ról, są niesamowicie odważne, ponieważ na nowo definiują siebie w tych wszystkich życiowych rolach i to jest ogromne wyzwanie. Niesamowitym przykładem takiej przemiany jest pisarka Glennon Doyle, która w swojej książce "Nieposkromiona" opisuje proces transformacji swojego życia pozornie szczęśliwej żony i matki, będącej w nałogu, w wolną kobietę idącą za głosem serca i budującą siebie na nowo.   

Czy to nie jest tak, że same od siebie wymagamy tych ról - bycia męczennicą czy potulną?   

- Nie wiem, czy same od siebie wymagamy takich ról. Czuję, że może być nam trudno dokopać się do prawdziwej siebie i realizować życie jakie pragnę. Dźwigamy na sobie kilka całkiem ciężkich warstw ograniczających ruchy - warstwa wychowania, społeczeństwa w jakim żyjemy i kultury jaka nas otacza i przenika. To wszystko powoduje, że poznanie swoich pragnień, potrzeb, marzeń wymaga odwagi, żeby czasem powiedzieć dość, wystarczy, więcej nie chcę, nie godzę się, to nie moje. Dlatego tak ważne jest siostrzeństwo i wspieranie siebie nawzajem w nie ocenianiu, nie szufladkowaniu, dawaniu sobie przestrzeni na doświadczanie, szukanie i znaki zapytania.  

Dowiedz się więcej na temat: kobieta | feminizm

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje