Reklama

Reklama

Cześć mamo, wróciliśmy!

I to rozwiązuje problem, wszyscy mieszkają długo i szczęśliwie?

Reklama

- Niekoniecznie, zwłaszcza teraz kiedy epidemia mocno nadszarpnęła nam nerwy. Dotyczy to zwłaszcza powrotowców, którym często towarzyszy poczucie porażki, lęk, niepewność, czasem złość. A i rodzicom nie jest lekko: wielu z nich również stoi w obliczu finansowej niepewności. Przy takim nagromadzeniu emocji łatwo o wybuch.

Nastolatkowie kłócą się z rodzicami o szkołę i imprezy, a dorosłe dzieci? Możemy wskazać, o co najczęściej wybuchają konflikty po powrocie do domu?

- Przyczyny kłótni łatwo określić, przyglądając się konfliktom sprzed wyprowadzki. Jest co badać, bo opuszczenie rodzinnego domu, często ma w tle jakiś spór. Bywa, że są to rzeczy fundamentalne: takie jak religia, moralność, wybór partnera, seksualność - w ich wypadku zwykle następuje szybki wybuch i szybka ewakuacja. Ci, którzy tego doświadczyli, pewnie chętnie do domu nie wrócą, a jeśli już to na krótko. Bywają jednak i konflikty bardziej stonowane, wydawałoby się błahe: kto wyrzuci śmieci, kto wyjdzie z psem, kto ugotuje. W ich przypadku strony zwykle dostrzegają, że życie osobno pozytywnie wpłynie na relację. W tym przypadku można się dogadać: wystarczy trochę dobrej woli i tak jak mówiłam wcześniej: poważna rozmowa przed przeprowadzką.

Śmieci i bałagan to takie "studenckie konflikty". A coś poważniejszego? Wychowanie dzieci na przykład? O przekarmiających i przegrzewających babciach krążą legendy.

- Teraz są to raczej tylko legendy. Dziadkowie nadal pozostają ważnym elementem w procesie przekazywania wiedzy i wartości, jednak model intensywnego rodzicielstwa, w ramach którego rodzice korzystają z porad ekspertów przyjął się w Polsce bardzo dobrze. Pokoleniowy autorytet musiał ustąpić miejsca wiedzy psychologów, lekarzy, położnych, dietetyków, do których rodzice zwracają się o pomoc. Pod tym względem relacja dziadków i wnuków jest mocno zapośredniczona przez matki i ojców. Proszę zauważyć, że nawet jeśli maluchy są oddawane dziadkom pod opiekę, to zwykle takiemu powierzeniu towarzyszy cała lista reguł: jak karmić, jak ubierać, jak się bawić, co wolno, a czego nie wolno.

To jeszcze inna legenda: napięcia na linii teściowa - synowa?

- Jakieś napięcia oczywiście występują, ale na pewno nie tak silne, jak kazałyby myśleć wszelkiego rodzaju anegdoty i dowcipy. Myślę, że intensywne dążenie do autonomii dzisiejszych 30-40 latków, zwłaszcza kobiet, sprawiło że pokolenie rodziców stara się raczej nie wchodzić im w drogę. Jeśli pojawia się różnica zdań, szukają kompromisów, a nie konfliktów. Wielu z nich zdaje sobie pewnie sprawę, że złe stosunki z synową czy zięciem odbiją się na relacji z własnym dzieckiem albo wnukami.

Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden punkt zapalny: wybory życiowe. Dziecko wraca do domu, bo skończyły się freelancerskie zlecenia i nie ma z czego spłacać kredytu. Gdyby ktoś chciał, jest się o co czepiać.

- To rzeczywiście może być punkt zapalny, bo z wywiadów z rodzicami wynika, że wielu z nich przypisuje dzieciom cechy "rumakowania": bo jak ja miałem tyle lat co ty, to już miałem dwójkę dzieci. Bo jak ja miałem tyle lat co ty, to pracowałem od 9 do 17, a nie wymyślałem jakiś freelance. Bo jak ja miałem tyle lat co ty, to budowałem dom, a nie włóczyłem się po świecie. Wyraźnie daje się wyczuć niechęć do, właściwej 30-40-latkom, tendencji do poszukiwania i eksperymentowania. Z drugiej strony oni nie pozostają dłużni i przeciwko argumentom rodziców wysuwają swoje racje. Mówią: dobrze, może i miałeś dzieci, pracę na etacie i wylane fundamenty, ale wtedy była centralnie planowana gospodarka, a z jednej pensji dało się utrzymać całą rodzinę.

Rodzice tylko krytykują, czy również doradzają? Epidemia mogłaby być przecież doskonałą okazją by zmienić ten rumakujący styl życia na bardziej poważny.

- Z poradami, poza rodzinami, gdzie zawód przechodzi z pokolenia na pokolenie, jest kiepsko. W tej kwestii między dziećmi i rodzicami zieje przepaść. Od czasu, gdy dzisiejsi 50-60 latkowie wchodzili na zawodową ścieżkę zmieniło się wszystko: od modelu gospodarczego, po cyfrową rewolucję. Trzeba też pamiętać, że rodzice bardzo często partycypowali w procesie dokonywania wyborów edukacyjnych dziecka: mieli wpływ na to, do jakiej szkoły średniej pójdzie, jakie przedmioty kierunkowe wybierze, doradzali w kwestii studiów. Jeśli teraz okazało się, że podjęte pod ich wpływem decyzje nie były zbyt trafne, dzieci raczej nie będą już chciały słuchać wskazówek, a i rodzice często nie będą mieli śmiałości, by takowych udzielać.

Miłe zaskoczenie: siadając do tej rozmowy, spodziewałam się opowieści o eskalujących konfliktach pokoleniowych, a tu okazuje się, że nie jest tak źle. Dlaczego wiec o wielopokoleniowych rodzinach, boomerangach, gniazdownikach, pisze się zwykle pejoratywnym tonie?

- Nie wiem dlaczego, ale wiem, że żadnego modelu: ani wielopokoleniowego ani nuklearnego nie można nazwać z gruntu złym, czy dobrym. Wszystko zależy od tego, co wpiszemy w daną ramę. Jeśli mamy nieprzepracowane konflikty, a jesteśmy zmuszeni wrócić do domu z powodów ekonomicznych, to może się to skończyć fatalnie. Z drugiej strony są jednak rodziny o uporządkowanych relacjach, które świetnie zrealizują wielopokoleniowy model. Na to, czy powrót do domu okaże się sukcesem, składa się mnóstwo czynników od charakterów począwszy, a na metrażu skończywszy.

Zna pani kogoś, kto wrócił do rodzinnego domu?

-  Znam, dwie siostry.

I jak im poszło?

- Dość symbolicznie: jedna uważa, że była to świetna decyzja. Druga, gdy tylko mogła, z powrotem uciekła na swoje.



dr Paula Pustułka: Socjolożka. Badawczo zajmuje się interdyscyplinarnymi studiami nad młodymi ludźmi oraz nad pokoleniami, szczególnie w odniesieniu do tranzycji, a także gender studies, socjologią rodziny oraz badaniami migracyjnymi. Metodologicznie specjalizuje się w jakościowych badaniach podłużnych, podejściu mieszanym (mixed-methods) oraz kwestiach etycznych w badaniach społecznych. Członkini Polskiego Towarzystwa Socjologicznego (PTS) oraz Europejskiego Towarzystwa Socjologicznego (ESA). 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje