Reklama

Reklama

​Czcili księcia Filipa jak boga

Mieszkańcy wyspy Tanna w Republice Vanuatu na Nowych Hebrydach przeżywają żałobę po księciu Filipie w sposób szczególny. Dla nich był żyjącym bogiem.

Od faraonów po cesarza Japonii - traktowanie władców jako bóstw nie jest niczym nowym, ale ten przypadek mimo wszystko zaskakuje. Raz, że książę Filip (nawet nie król) należy do brytyjskiej rodziny królewskiej, która może i jest doskonałą pożywką dla scenarzystów i dziennikarzy popularnej prasy, ale z aury "boskości" została odarta już dawno. Dwa dlaczego akurat tam? Dlaczego ludzie z małej wioski, gdzieś na wyspach Pacyfiku otaczają kultem człowieka, który nawet nie miał ambicji by być przywódcą religijnym?

Reklama

Ten kult narodził się tam, gdzie starożytne mity i brytyjski kolonializm puściły do siebie oczko. Według miejscowych legend syn ducha gór wyruszył w podróż po odległych morzach. W dalekiej krainie poślubił kobietę zajmującą potężną pozycję. Wierzenia obejmują przekonanie, że syn ducha gór pewnego dnia powróci. A wraz z nim dobrobyt i wszelka pomyślność.

Gdy ludzie z Tanna zauważyli, jakim  szacunkiem otaczana jest Elżbieta II przez urzędników kolonialnych, pokojarzyli fakty. Potężna kobieta z zamorskiego kraju, mężczyzna, który ją poślubił - wszystko to zaczęło układać się w logiczną całość. Być może wciągnięcie członka rodziny królewskiej w poczet duchowych przodków łagodziło psychologiczne skutki konieczności pogodzenia się z obcą dominacją na własnej wyspie.

Kult księcia zaczął kształtować się jeszcze w latach 50., ale oliwy do ognia dolała wizyta królewskiej pary na wyspie w 1974, kiedy to przynajmniej niektórzy mieszkańcy mogli zobaczyć księcia na żywo. Filip nie był przy tym świadomy tego jak postrzega go miejscowa ludność. Znacznie później uświadomił go brytyjski komisarz ds. rezydentów na Nowych Hebrydach. Zasugerował on, by Filip wysłał mieszkańcom wyspy swoje zdjęcie.

Tak też się stało. Wyznawcy księcia również odpowiedzieli prezentem. Wysłali Filipowie nal-nal tradycyjny kij do zabijania świń. Książę Filip przyjął podarek, sfotografował się z nim i odesłał Tannańczykon zdjęcie, na którym pozuje z owym kijem. Wymiana korespondencji kwitła. Fotografie są pieczołowicie przechowywane przez przywódców plemienia.

Choć od 1977 roku Tanna jest częścią niepodległego państwa Vanuatu (wcześniej był częścią kondominium brytyjsko-francuskiego), brytyjska flaga i monarchia nadal mają tu swoje specyficzne znaczenie.

Członkowie kultu Filipa hucznie obchodzą ważne wydarzenia, jakie mają miejsce w rodzinie królewskiej, jak np. ślub Harry'ego i Meghan, choć informacje o nich niejednokrotnie docierają na wyspę ze sporym opóźnieniem.

Po śmierci Filipa mieszkańcy wyspy pogrążyli się w żałobie. Obrzędy związane z tym wydarzeniem potrwają kilka tygodni. Będą rytualne tańce, procesje, picie kavy, ceremonialnego napoju, który umożliwia nawiązanie kontaktu z duchami przodków.

Antropolog Kirk Huffman powiedział w The Independent, że prawdopodobnie po zakończeniu żałoby centralną postacią kultu może stać się książę Karol.

Kult księcia Filipa może wydawać się dziwny, ale mariaż miejscowych wierzeń z europejskimi wpływami kolonialnymi nie tylko na Tanna wydał podobne owoce. To właśnie na wyspach Oceanu Spokojnego wyłoniły się kulty cargo, czyli kulty towarów kolonialnych.

Mieszkańcy wysp wierzyli, że samoloty przybywają z nieba i są zsyłane przez bogów, którzy w ten sposób pragną przekazać ludziom różne cenne towary. Niestety biali ludzie zagarniali wiele z nich dla siebie.

W wyniku działalności misjonarzy ludność wysp poznała także opowieści biblijne. Badacze kultów cargo podkreślają, że Biblia trafiła tu na wyjątkowo podatny grunt, ponieważ opisywane w niej struktury społeczne (np. podział na plemiona) całkiem nieźle pasowały do sposobu życia wyspiarzy. Włączyli oni elementy judeo-chrześcijańskie do swojej mitologii, kierując się własną interpretacją, a nie naukami misjonarzy, w których biblijne motywy były już poddane schematycznej teologicznej obróbce.

W ten sposób powstały dość złożone systemy wierzeń, które pozwalały ludziom na radzenie sobie z gwałtowną zmianą rzeczywistości, pojawieniem się niezrozumiałych zjawisk i wielopoziomowym kryzysem jakiego doświadczali. Określenie tych ruchów religijnych mianem kultów cargo, sugerujące że fascynacja pozyskiwaniem towarów miała w nich pierwszorzędne znaczenie, jest obecnie krytykowana, ale nadal funkcjonuje, a samo zjawisko nie przestaje fascynować.

Choć największy rozkwit kultów cargo miał miejsce w  okresie drugiej wojny światowej, niektóre ruchy tego rodzaju, jak na przykład kult księcia Filipa, funkcjonują do dziś.

 IG

 

Czytaj też:

Tragiczne losy matki księcia Filipa!

 Historia miłości w Pałacu Buckingham!

Oto najlepiej ubrana królowa!

Księżniczka Eleonora wchodzi do gry!

Oryginalny płaszcz księżnej Kate spodobał się kobietom

Księżna Kate dała Meghan sekretny znak?

Jill Biden i ukryte znaczenie jej stylizacji

Haftowała suknie Meghan i Kate. jest na progu bezdomności


Zobacz także:


Reklama

Reklama

Reklama