Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Carl Honoré: Jak żyć długo i szczęśliwie

Jak sprawić, by ludzie spojrzeli na starość nieco łaskawszym okiem?

Reklama

- Najlepszą metodą przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek jest przedstawienie konkretnych historii, do których można się odnieść. Nie wystarczy powiedzieć: "Słuchaj, możesz mieć szczęśliwą starość". Posługujmy się konkretnymi przykładami. Można powiedzieć: "Spójrz, to mój znajomy. Jest 10 lat starszy od ciebie i świetnie się bawi. Korzysta z życia garściami, uczy się nowych rzeczy, cały czas realizuje swoje pasje i pomysły, ostatnio się zakochał po uszy".

- Mam pewien przykład, którym podzieliłem się jakiś czas temu w mediach społecznościowych. Ostatnio pobity został rekord w plankingu. Kojarzysz planking? Układasz się w pozycji jak do robienia pompek, utrzymując tułów i nogi w linii prostej. Chodzi o to, aby wytrzymać jak najdłużej. To ćwiczenie zdobyło wielką popularność, ostatnio został pobity rekord: 8 godzin, 15 minut i 15 sekund. Koleś, który tego dokonał, ma 62 lata! Warto też pamiętać, że dzisiejsi sześćdziesięciolatkowie mają się nieporównywalnie lepiej, niż sześćdziesięciolatkowie w jakimkolwiek innym momencie historii. Jedyne, co nas powstrzymuje, to nasze podejście. 

Wspominasz, że twoja mama nie rozstaje się z iPadem. Kraje zachodnie są generalnie nieco bogatsze, dają seniorom więcej możliwości. Ale jak możemy pomóc tym, których  finanse nie pozwalają na wiele? Odnoszę wrażenie, że na przykład w Polsce to dość powszechny problem.

- Problem ten istnieje również i na Zachodzie. Mamy dwie klasy seniorów: tych bogatszych, wyedukowanych, dbających o siebie, których czeka satysfakcjonująca starość. No i tę drugą, biedniejszą. Rozwiązanie nie jest proste, gdyż zakładałoby poważną restrukturyzację ekonomii. Przez ostatnie 15 lat utworzyła się wielka przepaść między stanem posiadania bogatych i biednych. Ale na świecie mamy wystarczająco dużo pieniędzy, nie jest tak, że ich nie ma. Widziałem ostatnio statystyki, które mówią, że od roku 2001 USA wydała sześć bilionów dolarów na wojnę i działania militarne. To jest w niewyobrażalna suma. Trudno sobie wręcz wyobrazić, co można by zrobić z takim budżetem. Z pewnością wystarczyłoby, aby zapewnić każdemu na Ziemi dostęp do odpowiednich zasobów. To oczywiście bardzo idealistyczne, żeby nie powiedzieć utopijne rozmyślania.

- Są też jednak bardziej przyziemne działania, które można wdrożyć. Programy edukacyjne, które rozpowszechniają kulturę ciągłego zdobywania wiedzy. To realny koncept, nad którym rządzący powinni się pochylić. Stwarzanie możliwości rozwoju dla ludzi w każdym wieku, transformacja systemu edukacji, umożliwienie darmowego uczestnictwa w wykładach także seniorom. Promowanie zdrowego, aktywnego trybu życia, ruchu na świeżym powietrzu - to wszystko przyczyni się do poprawy jakości życia seniorów. To wszystko możemy robić.

W jakim wieku powinniśmy zacząć myśleć o starzeniu się?

- Właśnie w tym momencie. Niezależnie od wieku. Prowadząc wykłady i prelekcje, towarzyszące promocji mojej książki, zauważyłem, że zainteresowanie zgłaszają już szkoły średnie. Mówimy tu o nastolatkach, które mają całe życie przed sobą. To pokazuje, jaką presję wywieramy na młodym pokoleniu. Stworzyliśmy świat, w którym panuje przekonanie, że po trzydziestce zaczyna się równia pochyła. Kiedy masz przed sobą ten absurdalny deadline, nakazujący spełnić wszystkie marzenia przed trzydziestką, nic dziwnego, że zaczynasz się nad tym zastanawiać w tak młodym wieku. Im szybciej młodzi uwolnią się od tej chorej narracji, tym lepiej dla nas wszystkich.

- Życie to wielka podróż. Trochę jak gra komputerowa - być może ta analogia przemówi do młodszych czytelników. Wbiłem właśnie poziom 23, nie mogę się doczekać, co mnie czeka w następnym! Jakie odkryję skarby, jakie mam misje, ile zdobędę punktów doświadczenia? To zdecydowanie zdrowsze podejście niż game over na poziomie trzydziestym.

- Zmiana myślenia o starzeniu się musi nastąpić jak najszybciej. Bardzo korzystne jest też mieszanie pokoleń - pozwala odejść od stereotypu: edukacja, praca, emerytura, śmierć. Temu poświęcam ostatni rozdział książki. Poznajesz w młodym wieku kilku starszych ludzi i dostrzegasz, jak bardzo się od siebie różnią. To nie jest nudna, jednorodna masa rozwiązująca beznamiętnie krzyżówki i przysypiająca przy serialach. Mają różne pragnienia, zainteresowania, pasje. Wspaniałą rzeczą, której doświadczyłem, była wizyta w domu spokojnej starości, w której seniorzy mieli okazję spędzać czas z dziećmi. Niesamowite było zobaczyć, jak te odległe pokolenia współistnieją, jak się rozumieją i uzupełniają. Im wcześniej uda nam się rozpropagować tę ideę w szkołach, rodzinach, państwach, tym lepiej dla nas wszystkich.

W ostatnim rozdziale wspominasz również o swojej córce, która wspólnie z przyjaciółmi bawi się "w starość". Jak ty wyobrażasz sobie siebie w wieku osiemdziesięciu, czy nawet dziewięćdziesięciu lat?

- To bardzo dobre pytanie. Zacznijmy od tego, że mam nadzieję, że dożyję tego wieku. Jeśli to się uda, najważniejsze będą dla mnie dwie kwestie. Poczucie humoru oraz odkrywanie nowości. Każdego dnia chcę się z czegoś śmiać, chociażby z jednej rzeczy dziennie, oraz nie przestawać się uczyć. Czego będę się uczyć w wieku 85 lat? Mój ojciec jest obecnie w takim wieku i uważam go za dobry wzór do naśladowania. Są już z mamą na emeryturze, ale cały czas znajdują sobie coś do roboty. Tłumaczą książki medyczne dla zabawy, ciągle wymyślają coś nowego. Ja na starość też chcę mieć ubaw.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje