Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Carl Honoré: Jak żyć długo i szczęśliwie

W swojej książce przytaczasz wiele przykładów takich ludzi. Wielkim zaskoczeniem była dla mnie historia 60-kilkuletniego mężczyzny, który jakiś czas po śmierci swej żony zabrał się za randkowanie na tyle ochoczo, że spotykał się z trzema kobietami naraz! Mało tego - sypiał z każdą z nich, o czym doskonale wiedziały.

Reklama

 - Owszem, inspirujące z niego indywiduum. W tym miejscu musimy zdać sobie sprawę z kolejnego okropnego kłamstwa, w myśl którego życie romantyczne, a także seksualne, należy do ludzi w sile wieku. W życiu starszych owe sfery stały się tematem tabu. Mamy wręcz przeświadczenie, że po osiągnięciu pewnej niezdefiniowanej bariery wiekowej seks i cielesność przestaje istnieć. Obalenie tego mitu było jednym z najbardziej zaskakujących odkryć, jakich dokonałem pisząc swoją książkę. 70-letnia rozwódka randkująca online czy 60-letni wdowiec umawiający się równolegle z kilkoma kobietami z pewnością wywracają ten stereotyp do góry nogami.

Napisałeś również, że fatalny wpływ na kreatywność wywiera życie w pośpiechu. Jaka jest zatem twoja recepta na jego uniknięcie? Często wydaje się to niemożliwe.

- Niemożliwe może nie, choć z pewnością zależy od tego, czym się zajmujesz. Sądzę, że istnieją zawody, w których pośpiech jest nieodłączną częścią. W większości przypadków jednak jest to co najwyżej trudne, ale nie niemożliwe. Weźmy pod uwagę, ile czasu dziennie poświęcamy  mediom społecznościowym. Według niektórych badań to nawet od sześciu do ośmiu godzin dziennie. Nic dziwnego, że z niczym się nie wyrabiamy, skoro pół dnia przesiedzieliśmy na Instagramie!

- Sam uwielbiam media społecznościowe, ale nie spędzam tam kilku godzin dziennie. Mam pracowite życie i ogarniam wiele spraw, czuję się spełniony w pracy i sprawia mi ona mnóstwo przyjemności. Jednak już od dawna udaje mi się uniknąć pośpiechu. Wybieram to, co jest dla mnie ważne, poświęcam temu należny czas - i do widzenia. Wystarczy świadomie rozplanować swój czas, ustalić priorytety.

- Moje ulubione słowa to "tryb samolotowy". Nie muszę być pod telefonem na okrągło, aby można się ze mną było skontaktować. Gorąco polecam wyłączenie powiadomień - dzięki temu decyzja, kiedy chcę sprawdzić, co się dzieje, należy wyłącznie do mnie. To wielki komfort, jeśli chcę się nad czymś skupić. Jak pokazują badania, potrzeba nawet 15 minut, aby powrócić do stanu głębokiej koncentracji, z którego coś nas wyrwało. Jedno głupie powiadomienie potrafi zniweczyć kwadrans wytężonej pracy umysłowej! Nie jesteśmy prezydentami USA, nie musimy być dostępni przez całą dobę.

Czy uważasz, że toksyczne relacje z ludźmi również potrafią zabić kreatywność?

- Jak najbardziej! Jako zwierzęta stadne czerpiemy energię z interakcji z innymi ludźmi. Jeśli ów "pokarm" stanie się trujący, to tak, jak w przypadku odżywiania się - będziemy rozkojarzeni, podenerwowani, gdyż część mocy obliczeniowej umysłu będziemy musieli poświęcać na zamartwianie się. To trochę jak z fast foodem: jemy big maca i czujemy się zapchani, ale za chwilę potrzebujemy więcej, gdyż brakuje nam wartości odżywczych.

- Zdrowe relacje są również gwarancją zdrowego starzenia się. Dla nas, jako istot społecznych, samotność stanowi zagrożenie dla zdrowia w takim samym stopniu jak palenie czy otyłość. Jeśli relacje z ludźmi są toksyczne, cierpi na tym nie tylko zdrowie emocjonalne i duchowe, ale i fizyczne. Również i tutaj dotykamy zagadnienia tempa życia. Budowanie prawdziwych, głębokich relacji z ludźmi nie znosi pośpiechu. Nie da się ściągnąć chłopaka z Internetu. Nie możesz kupić porozumienia na eBayu. Aby zbudować wartościową relację, musisz zwolnić, nauczyć się słuchać, poświęcić wiele czasu, czasem nawet posiedzieć chwilę w ciszy. Nie zastąpisz tego przesunięciem palca po ekranie.

- Myślę, że to właśnie sedno problemu, z którym borykamy się w dzisiejszych czasach: im bardziej połączeni jesteśmy elektronicznie, tym trudniej nam tworzyć prawdziwe, wartościowe relacje. Mamy tysiąc znajomych na Facebooku i pół tysiąca obserwatorów na Instagramie czy Snapchacie, ale brak nam czasu na całodniowy spacer po parku z bliską osobą. A to właśnie dzielenie czasu z innymi stanowi fundament ludzkiego spełnienia. Szczęśliwe starzenie się, czyli tak naprawdę szczęśliwe życie, opiera się na braku pośpiechu: musimy odpoczywać i  potrzebujemy autentycznych, głębokich więzi z ludźmi.

Odnośnie toksycznych ludzi: opisujesz w książce dwa przypadki, w których na ludzi w podeszłym wieku wylała się fala niczym nieuzasadnionego hejtu. Pierwszy to historia osiemdziesięcioletniej gejmerki, która ujawniła swój wiek w Internecie. Drugi miał miejsce, kiedy jedna z modelek Playboya zrobiła sobie zdjęcie na basenie z osobą starszą, podpisując je: "Ja tego już nie odzobaczę, więc i wy się pomęczcie". Skąd się biorą takie sytuacje?

- Mam przeświadczenie, że dyskryminacja osób starszych, tzw. ageism, jest niezwykle osobliwą formą autoagresji. Jeśli nie potrafisz się pogodzić z nieuchronnością starzenia się, wypierasz ten fakt ze świadomości, tak naprawdę wyrządzasz wielką krzywdę sobie. Większość z nas będzie kiedyś musiała zmierzyć się z podeszłym wiekiem! Podśmiewanie się z osób starszych wynika z braku umiejętności postawienia się w ich sytuacji. Wyśmiewasz starość, ponieważ dystansujesz się od niej, odpychasz ją od siebie. Mówisz: "To nie ja, to mnie nie dotyczy". A przecież owa modelka nie będzie wiecznie młoda. Czeka ją stawienie czoła przemijaniu, na które ewidentnie nie jest gotowa.   

- Ageism jest dość osobliwym "-izmem" z jeszcze jednego powodu. Biały rasista najprawdopodobniej nigdy nie będzie czarnoskóry. Seksista nigdy nie stanie się kobietą. A przecież starość czeka przytłaczającą większość z nas. Wszyscy stajemy się w pewnym stopniu ofiarami tego chorego kultu młodości, który prowadzi do ageismu. Kulty mają to zaś do siebie, że na pewnym etapie wyparte zostaje racjonalne myślenie. Pojawia się rozgraniczenie "my i oni". Desperacko próbujemy identyfikować się z "teamem młodość", często kosztem agresji w kierunku "teamu starość". A przecież tak naprawdę nie żadnych "teamów". Wszyscy gramy do jednej bramki. Nie jest przecież tak, że ludzie młodzi pewnego dnia stają się seniorami i zmieniają team. To ciągły, nieprzerwany proces. Odchodzę nawet od używania słowa "stary" na rzecz mówienia "starszy". "Stary" czy "młody" brzmią jak kamienie milowe, pewne konkretnie zdefiniowane punkty, niczym stacje metra. Określenia "starszy / młodszy" trafniej oddają ciągłość.

Skąd bierze się agresja wobec starszych ludzi? Jak jej zapobiec? O tym na następnej stronie >>>

Reklama

Reklama

Reklama