Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Borys Szyc: Samotność błazna

​Zdawało mu się, że jeśli chce być dobrym aktorem, powinien wszystkiego spróbować, żyć na maksa. Przesadził. Skończyło się destrukcją, chorobą alkoholową. Ale Borys Szyc się pozbierał. Przeszedł terapię i, jak mówi, przestał fikać. O tym, co jest bardziej męskie: ostra jazda czy odpowiedzialność, rozmawiają w najnowszym numerze magazynu Twój STYL panowie dwaj: Szyc i Szmidt. Przeczytaj fragment rozmowy.

Aktorstwo to męski zawód?

Reklama

Borys Szyc: Często myślę, że nie. Facet powinien być spokojny, pewny siebie, wtedy bije od niego siła, można na nim polegać. Aktorstwo spokój zaburza, człowiek jest rozedrgany. Niedziela, domowy obiad, wszyscy zrelaksowani, a ty patrzysz na zegarek, jest już 17, zbliżasz się do chwili, gdy wejdziesz na scenę i staniesz się człowiekiem, który stracił ojca, a matka zdradza męża z jego bratem.

Albo stoi czterech facetów na scenie, a ty udajesz psa... (Teatr Współczesny, Psie serce).

- Potem dziecko mówi: Co tatuś w pracy robił? No, pieska. Dopóki ono ma siedem lat, jest wesoło. Ale jak nastolatek zapyta: "Co tam, ojciec, dzisiaj, znów psa udawałeś?", trzeba do aktorstwa dodać misję, bo bez niej wygląda śmiesznie.

To co ty robisz na scenie?

- Ten zawód jest moją pasją. Ale ponieważ mam również dużo cech kobiecych, nadwrażliwość, zmienne stany emocjonalne, aktorstwo było też rodzajem terapii. Pozwalało wygasić w sobie emocje, które zawsze były w nadmiarze. Specjalnie zbierałem skrajne doświadczenia, napięcia, chciałem dużo przeżyć, nawet rzeczy niemiłych, żeby mieć bagaż, który można wykorzystać na scenie. Są jednak momenty, gdy łapię dystans i myślę: Boże, czy ja do końca życia będę to robił, toż to niepoważne.

A jednak światło reflektora przyciąga.

- Zawsze tak miałem. Zostałem aktorem, bo chciałem być w centrum uwagi.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. To kwestia temperamentu czy też wołanie: "Patrzcie, jestem"?

Są typy dzieci: dziecko aniołek, ofiara, błazen... Ja byłem dzieckiem błaznem. Wszystko zaśmiewałem, nie lubiłem, gdy był jakiś kwas, od razu zaczynałem żartować przede wszystkim, żeby rozbawić mamę...

Cały wywiad znajdziesz w numerze 3/2019 magazynu Twój STYL.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje