Reklama

Reklama

Anna Cylejska. Czy naprawdę przyprawiła rogi Władysłałowi Jagielle?

Anna Cylejska to druga z czterech żon Władysława Jagiełły. Niestety mówi się o niej niewiele, najczęściej w kontekście jej poddawanej w wątpliwość urody, a jednak polski władca podejrzewał ją o romanse z rycerzami. Jaką kobietą była i czy rzeczywiście zdradzała króla? Tego dowiecie się z fragmentu książki Kamila Janickiego "Damy Władysława Jagiełły".

Wczesną jesienią 1407 roku gruchnęła radosna wieść. Po latach starań i nadziei królowa Anna wreszcie była w ciąży. I tylko Władysław Jagiełło wcale nie wyglądał na zadowolonego. Poddani wyczekiwali narodzin następcy tronu, król tymczasem liczył miesiące, wracał pamięcią do nielicznych zbliżeń z żoną i... nabierał coraz silniejszych podejrzeń.

Reklama

Najgorsze przeczucia Litwina znalazły potwierdzenie w pierwszych dniach października. A przynajmniej tak mu się wydawało. Jedna z historyczek stwierdziła, że "cała rzecz miała wydźwięk dość humorystyczny". Annie jednak w żadnym razie nie było do śmiechu. O tym, jak bardzo ją poniżono i zmieszano z błotem, opowiadał po latach Jan Długosz. Według autora "Roczników czyli Kronik" w sypialni królowej doszło do osobliwego incydentu. 

Lakoniczny i niejednoznaczny opis utrudnia ocenę sytuacji. Zdaniem części autorów zarwała się przegniła podłoga pomieszczenia. Padają też głosy, że runęły mury pokoju. Zniszczenia musiały być na tyle duże, by zwrócić uwagę postronnych. Ale też chyba nie aż tak poważne, by naruszyć bryłę pałacu. Bądź co bądź nic nie słychać o tym, by Anna odniosła choćby powierzchowne rany. Rzecz mogła się więc sprowadzać do pęknięcia muru albo — dosłownie — pewnego zapadnięcia posadzki. Jakkolwiek było, Władysław Jagiełło zaraz połączył skutek z domniemaną przyczyną. Był pewien, że komnata doznała uszczerbku w wyniku... niezwykle żywiołowych figlów, wyprawianych w łożu Cylejki. I to figlów, w których on sam nie brał udziału.

"Opanowany zazdrością" monarcha natychmiast kazał zatrzymać nawet nie jednego, ale dwóch rycerzy, posądzonych o romans z jego małżonką. Niejaki Jakub z Kobylan został zakuty w kajdany i uwięziony na zamku we Lwowie. Według Jana Długosza miał tam spędzić kolejne trzy lata, bo Jagiełło uważał go za "winnego nierządu, którego się dopuścił z królową Anną". Drugi mężczyzna, Mikołaj Chrząstowski, wyczuł pismo nosem i nawet nie próbował montować obrony. Zgodnie z kroniką dobrowolnie i niezwłocznie poszedł na wygnanie. 

Jagiełło nie krył gniewu, a doniesienia o domniemanych miłostkach Cylejki natychmiast rozeszły się po pałacu, Krakowie i po całym kraju. "Nierozważne uwięzienie jednego rycerza i wypędzenie drugiego naraziło królową polską Annę, zdaniem wielu niesłusznie, na powszechne zniesławienie" — skomentował dziejopis. Pod pręgierzem opinii znalazła się zresztą nie tylko monarchini. Skandal zagroził w równym stopniu jej nienarodzonemu dziecku i przyszłości państwa. 

Czy zarzuty były słuszne? Na to pytanie udzielano diametralnie różnych odpowiedzi. Część historyków usprawiedliwiała i wciąż usprawiedliwia Annę. Twierdzą, że osamotniona i odtrącona przez męża, miała dobre powody, by szukać innego towarzystwa. Można się spotkać także z opinią, że cała sprawa stanowiła farsę w wykonaniu... samej Cylejki. "Być może królowa sprowokowała wydarzenie, aby stać się bardziej interesującą dla męża" — stwierdził profesor Andrzej Kamieński. To już jednak absurd. Żadna monarchini pozostająca przy zdrowych zmysłach nie narażałaby się na najcięższe z możliwych oskarżeń i nie podważałaby dziedzicznych praw swojego nienarodzonego dziecka tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę.

Jakim mężem był Władysław Jagiełło? O tym przeczytasz na kolejnej stronie! >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje