Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anita Werner: Odpoczynek wojowniczki

Kochana córka ojca inżyniera, kumpel do gry w tenisa i wypraw na rajdy samochodowe. Oczko w głowie mamy, dla której nigdy nie była doskonała, więc musiała się starać. Jak to wpływa na kobietę? Jest modelką, gra w filmie, zostaje dziennikarką informacyjną, zdobywa Wiktory, Telekamery. I wciąż chce udowodnić, że na nie zasługuje. Dobry pretekst do refleksji, czy jesteśmy w życiu sobą, czy sumą pragnień ważnych dla nas ludzi. Z Anitą Werner rozmawia o tym Jacek Szmidt.


Trampki, dżinsy rurki, skórzana ramoneska, twarz niemal sauté, lekko tylko muśnięta fluidem. A jednak za każdym razem gdy ją widzę, nasuwa mi się słowo "perfekcja". Anita ładnie się porusza, starannie dobiera słowa, w życiu nie słyszałem, by zaklęła, zawsze punktualna. Jest trochę jak Gioconda - trudno zgadnąć, co kryje się pod jej zagadkowym uśmiechem, i w ogóle diabli wiedzą, czy ta postać jest prawdziwa.

Twój STYL: Wolałabyś mieć męża czy żonę?

Reklama

Anita Werner: A to podchwytliwe pytanie? Bo wiesz, ja jestem z dobrej rodziny, tradycyjnie wychowana, więc...

Zastanawiam się tylko, czy kobieta, która zarabia, odniosła sukces, świetnie prowadzi samochód i umie go oddać do naprawy, potrzebuje silnego ramienia, czy wolałaby wrócić do domu, w którym pachnie ciastem.

- A silne ramię nie może robić ciasta? Jak marzę czasem, że wracam i jest kolacja, to marzenie się spełnia, mimo braku żony. A potem się rewanżuję. Jak to się nazywa? Partnerstwo?

Jak było w twojej rodzinie? Pytam o wzorce, kiedy mama mówi córce, że kobieta powinna to, a mężczyzna tamto.

- Od mamy słyszałam, że mam być grzeczna i dobrze się zachowywać, bo pochodzę właśnie z tego dobrego domu i pewnych rzeczy nie wypada... Dla mamy ważne było, że widelec ma leżeć tu, a nóż do masła na brzegu talerzyka i tak dalej. I że trzeba po zamieszaniu herbaty wyjąć łyżeczkę z filiżanki, grzecznie odnosić się do starszych, ładnie mówić.

Brat miał tak samo?

- Brat dostawał pomoc. Gdy trzeba mu było odkroić tłuszcz z szynki, mama to robiła. Ja nie mogłam liczyć na takie przywileje. To była musztra, z perspektywy czasu myślę, że potrzebna. Co miałam wziąć, to wzięłam. A w dorosłym życiu nauczyłam się, że forma nie powinna być ważniejsza od treści i czasem trzeba odpuścić.

A ojciec, jakim był wzorem mężczyzny? Bo dla córki to, jak mówią psycholodzy, imprinting męskości.

- Tata kojarzy mi się ze spokojem i bezpieczeństwem. Zasuwał jak wół, żebyśmy całą rodziną mogli pojechać na wakacje i na narty. Nie tylko na Politechnice Łódzkiej, ale dorabiał jako biegły sądowy i ekspert od samochodów w firmach swoich kolegów. Tata to były lekcje tenisa, podróże, rajdy, rysunek techniczny...

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL - już w sprzedaży!

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje