Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Albert Camus. Wypadek czy zabójstwo?

W chwili śmierci Albert Camus był u szczytu sławy. Trzy lata wcześniej odebrał Nagrodę Nobla.

Popołudnie 4 stycznia 1960 roku. Autor słynnej "Dżumy" i laureat Nagrody Nobla (1957) wraca z południa Francji do Paryża wraz z przyjacielem i wydawcą swoich książek Michelem Gallimardem, jego żoną Janine i córką Anne. Wprawdzie nie przepada za jazdą samochodem i w kieszeni ma bilet na powrót pociągiem, ale Gallimard namawia go, by jednak wrócił z nimi.

Reklama

Wydawca słynie z zamiłowania do luksusowych aut i szybkiej jazdy. Chce się pochwalić swoim nowym facel vega. Sto kilometrów przez Paryżem na prostej drodze auto wpada w poślizg i uderza w drzewo.  Janine i Anne, które siedzą z tyłu, wychodzą z wypadku bez szwanku. Gallimard z ciężkimi obrażeniami  trafia do szpitala, gdzie umiera 5 dni później. Na miejscu ginie Albert Camus. W torbie ma niedokończony szkic swojej najbardziej osobistej powieści "Pierwszy człowiek".

Chorował na gruźlicę

Albert Camus urodził się 7 listopada 1913 roku na przedmieściach stolicy Algierii - Algieru. Jego matka Catherine, z pochodzenia Katalonka - dorabiała jako służąca, ojciec Lucien, potomek pierwszych francuskich osadników francuskich w północnej Afryce - był woźnicą. Oboje byli niepiśmienni, żyli na skraju ubóstwa. Gdy Albert miał niespełna rok, wybuchła I wojna światowa. Ojciec trafił na front. Zginął w walce z Niemcami w bitwie nad Marną w 1914 roku. Mały Albert musiał szybko dorosnąć. Pierwszą pracę podjął już jako siedmiolatek, pomagając w bednarskim warsztacie wuja. Drugiemu wujowi pomagał w biznesie drobiarskim.

Wykształcenie średnie zdobył dzięki wychowawcy, który po staraniach uzyskał dla niego stypendium naukowe. W liceum zasłynął jako świetny futbolista. Trafił nawet na łamy lokalnej prasy. Lecz w 1930 roku sportową karierę przerwała nagła choroba. Chłopak zaczął słabnąć, kaszleć i pluć krwią. W bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala. Diagnoza była okrutna - gruźlica. I choć chorobę zaleczono, 17-latek na zawsze już zapamiętał strach przed śmiercią. Do sportu nie mógł już wrócić. Zaczął czytać. W 1932 roku zdał maturę i rozpoczął studia filozofii i historii kultury antycznej na Uniwersytecie w Algierze.

W tym czasie przyszły pisarz przeżył też swoją pierwszą miłość. Była nią szkolna piękność z liceum, Simone Hie. Pasowali do siebie, oboje wyraziści - on elegant i intelektualista, ona łamiąca mieszczańskie konwenanse nakazujące dziewczętom skromność, wyzwolona seksualnie, a na dodatek nadużywająca morfiny. W czerwcu 1934 roku wzięli skromny ślub.

Wkrótce Albert zaczął interesować się polityką, dziennikarstwem i teatrem. Wraz z przyjaciółmi założył teatr, którego pierwsze przedstawienie "Czas pogardy" André Malraux, okazało się wielkim sukcesem. Na krótko wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej, ale został z niej wydalony z powodu zbyt dużej różnicy zdań. W tym czasie jego małżeństwo było już w rozsypce. Simone uzależniła się od narkotyków, Albert przeżył drugi atak gruźlicy. Oboje nie stronili od romansów. Rozwiedli się w 1940 roku.   

Zaczął krytykować ZSRR

W grudniu tego samego roku wziął ślub z Francine Faure. Dwa lata później, po sukcesie powieści "Obcy", zostawił żonę z rodzicami i wyjechał do Paryża. Tam przeżył romans z młodą hiszpańską aktorką, Marią Casares, ale gdy żona, którą sprowadził do Francji, zaszła w ciążę, zakończył znajomość. Wkrótce urodziły się bliźnięta Jean i Catherine. Życie pisarza zaczęło się układać.

Sukcesy literackie i dziennikarskie ugruntowały jego pozycję i dodały odwagi. Camus zaczął krytykować ZSRR. W marcu 1957 roku potępił sowiecki najazd na Węgry (1956). Rok później rozwścieczył Rosjan, popierając Borysa Pasternaka, laureata Nobla. Po tragicznej śmierci pisarza pojawiła się więc plotka, że wypadek został przygotowany przez KGB na rozkaz Dmitrija Szepiłowa (przez krótki czas ministra spraw zagranicznych ZSRR). Agenci mieli uszkodzić opony samochodu Gallimarda. Teorii tej nigdy nie udowodniono.

MH

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje