Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Więdłocha: Ostrożnie wypowiadam życzenia

Dlaczego jest dumna z rol w komediach? Czemu nie odpowiada na pytania o narzeczonego, za to chętnie mówi o matce? Agnieszka Więdłocha opowiedziała nam też historię obrazu, który zmienił jej życie. Przeczytaj fragment wywiadu, który znajdziesz w sierpniowym wydaniu magazynu PANI.

Jest wyjątkowa", mówił Maciej Stuhr w TVN o Agnieszce partnerującej mu w serii komedii romantycznych "Planeta Singli". "Kiedy zaczynaliśmy pracę nad filmem, wymyśliłem, że skoro zasadą granej przez nas pary jest ciągła irytacja na siebie, to ja osiągnę to metodą Stanisławskiego. Czyli tak ją wkurzałem prywatnie, że w końcu eksplodowała. Nie miała ze mną łatwo. Odgrażała się, że czwartej części ze mną nie nakręci" - żartował Stuhr i dodał: "Jest świetną, piękną kobietą, niestety ma jedną wadę: nazwisko Więdłocha. Kiedy jednak przejeżdżaliśmy z ekipą filmową przez miejscowość Zgniłocha, zrozumiałem, że to nazwisko nie jest jeszcze największym nieszczęściem".

Reklama

Właśnie to nazwisko stało się w ostatnich latach marką w polskim kinie. 33-letnia aktorka zdążyła wystąpić w kilkunastu filmach, m.in.: ("Syberiada polska", "Gotowi na wszystko. Exterminator", "Kobieta sukcesu"). Ważna, także prywatnie, była dla niej rola Leny w "Czasie honoru", na planie którego poznała Antoniego Pawlickiego. Para zaręczyła się przed trzema laty. Nie wszyscy wiedzą, że Agnieszka jest też cenioną aktorką teatralną. Jako młoda absolwentka PWSFTviT w Łodzi otrzymała angaż do łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza i od razu została laureatką nagrody Złota Maska za najlepszy debiut w sezonie 2009/2010 w spektaklu "Dybuk".

Zdrowo żyjesz. Spotykamy się w wegańskim bistro, a na nasze spotkanie przyszłaś pieszo.

Agnieszka Więdłocha: Tym razem oszczędziłam ci swojego widoku po kilku kilometrach biegania w tym upale. (śmiech) Ale to prawda: uwielbiam spacerować. To mnie odstresowuje. Myślę sobie, że frajdą jest dobrze i długo żyć. Trochę ruchu, zdrowe jedzenie. Ale mam zdroworozsądkowe podejście do całej sprawy eko. Podobnie jak moja mama, technolog żywności z Politechniki Łódzkiej. Nie udało mi się jej tylko jeszcze przekonać do rezygnacji z mięsa. Usilnie nad tym pracuję. Ja nie jadam go od ośmiu lat.

Wydajesz się osobą świadomą, racjonalną, z planem, więc przyznam, że zdziwiło mnie, co kiedyś powiedziałaś: "Całe moje życie to przypadek".

- Jestem dość chaotyczna, ale nawet w chaosie staram się zachować ramy. W moim domu musi być wszystko poukładane, tak po skandynawsku. Wtedy czuję się bezpieczniej. W "Szachinszachu" Ryszard Kapuściński pisał, że w pokoju hotelowym musi mieć bałagan, że to oswajało obcą przestrzeń, dawało wrażenie swojskości. Ja sama, dużo podróżując, doskonale to rozumiem - to zagarnianie przestrzeni dla siebie - ale w domu, wręcz przeciwnie. Skoro mój zawód jest niestabilny, to uporządkowana przestrzeń staje się wentylem bezpieczeństwa. A życie jako zbiór przypadków? Owszem, bo ciężko mi coś zaplanować i doprowadzić to do końca. Często zbaczam z drogi, potrafię zmienić nieoczekiwanie kierunek. Nie trzymam się ściśle planu. Wierząc, że we wszystkim jest jakiś cel i nie ma złych wyborów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje